Nowy numer 48/2020 Archiwum

Wpadnę do ciebie

Myśl: Czy wierzę w obietnicę Bożych odwiedzin pod moim dachem?

Co roku powtarza się ten sam problem. Dni przed Bożym Narodzeniem są wolne od wspomnień świętych. Może to miejsce w liturgicznym kalendarzu czeka na nowych świętych, może na Ciebie… Kto wie? Ale póki co, proponuję zwrócić uwagę na przełom, który dokonuje się w adwentowej liturgii. We wtorek kończy się pierwsza część Adwentu, poświęcona zapowiedziom powtórnego przyjścia Chrystusa. W kolejne dni, począwszy od 17 grudnia, aż do Wigilii czytania i modlitwy liturgiczne odnoszą się już do tajemnicy Bożego Narodzenia. Wsłuchujemy się w wizje starotestamentalnych proroków, którzy zapowiadali nadejście Mesjasza. Wchodzimy w klimat oczekiwania i tęsknoty narodu wybranego. Przypatrujemy się także Maryi i Józefowi, ich wierze, ich niepokojom i troskom.

W nieszporach ostatnich siedmiu dni Adwentu pojawiają się specjalne antyfony poprzedzające hymn Magnificat. Zaczynają się następującymi apostrofami do Zbawiciela: O Sapientia (Mądrości), O Adonai (Panie), O Radix Jesse (Korzeniu Jessego), O Clavis David (Kluczu Dawida), O Oriens (Wschodzie), O Rex (Królu), O Emmanuel. Wszystkie te określenia Jezusa są mesjańskimi tytułami zaczerpniętymi z proroctw Starego Testamentu. Te tzw. antyfony „O” kryją w sobie pewien kod. Doszukiwanie się ukrytych znaczeń jest ostatnio modne, więc rozszyfrujmy. Pierwsze litery kolejnych tytułów czytane od ostatniego do pierwszego układają się w zdanie: ero cras, co się tłumaczy „jutro przybędę”.

„Wpadnę do was” – mówi Bóg. Tak można by przetłumaczyć na współczesny język sens tej adwentowej obietnicy. Słyszymy nieraz podobne zdanie z ust znajomych czy krewnych. „Tak, tak, wpadnij, oczywiście” – odpowiadamy z obowiązkowym uśmiechem na ustach. Ale co naprawdę myślimy? „Mam nadzieję, że żartuje albo zapomni, mam straszny bałagan w chałupie, nie mam też za bardzo czasu, no i o czym będziemy gadać”. „Wpadnę do ciebie w święta” – mówi Bóg. Co Mu odpowiem? Zastanawiam się, jaką układankę można poskładać z moich adwentowych dni. Czy z mojej aktywności można wyczytać, że spodziewam się wizyty kogoś ważnego? Czy wyglądam z niepokojem i radością przez okno? Czy czekam jeszcze z dziecięcą nadzieją na pierwszą gwiazdę w wigilijny wieczór? Czy wierzę w obietnicę Bożych odwiedzin pod moim dachem? Adwent jest po to, by w to uwierzyć.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama