Nowy numer 5/2023 Archiwum

Już taki jestem zimny drań

Jeszcze niedawno był bożyszczem i najbardziej rozchwytywanym aktorem przedwojennej Polski. Celebrytą w czasach, gdy nie znano tego określenia, najlepiej ubranym mężczyzną stolicy. W łagrze NKWD „amant niebanalny” stał się wrakiem.

Posłuchajcie mej piosenki i o litość błagam was, rzewne tony, rzewne dźwięki wzruszą marmur, beton, głaz – utwór zaczyna się dramatycznie, ale swawolny refren powtarzanej przez przedwojenną Rzeczpospolitą piosenki: „Bo w tym jest rzeczy sedno, że jest mi wszystko jedno. Już taki jestem zimny drań” rozwiewa wątpliwości. Historia śpiewającego ją amanta rozpoczyna się sielsko-anielsko, ale kończy okrutnie.

Całuję rączki!

Rachityczny śnieg nieśmiało oblepił bezlistne drzewa rozpędzonej jak zawsze Warszawy. Idąc do świętującego 77-lecie działalności Teatru Syrena, mijam ulicę Adolfa Dymszy. Występował tu regularnie od 1951 roku. Jeden z dwóch najbardziej rozpoznawalnych aktorów II Rzeczpospolitej przyjaźnił się z Eugeniuszem Bodo, a obaj rozchwytywani w całym kraju filmowi amanci mieli żartobliwy zwyczaj całowania się w dłonie podczas spotkań. Mistrz kawałów i parodii, ulubieniec publiczności „Dodek” Dymsza pojawił się w Syrenie rok po zakończeniu II wojny w podwójnej roli tytułowego „Bliźniaka”, ale grać na stałe pozwolono mu dopiero po sześciu latach. Odtąd całe życie zawodowe związał z teatrem przy Litewskiej. Chory na alzheimera aktor zmarł 50 lat temu i spoczął na warszawskich Powązkach. Ciało jego kolegi Eugeniusza Bodo wrzucono do bezimiennego grobu.

Gasną światła. Minutę później rozpoczyna się spektakl „Obywatel Junod”. Tytuł nawiązuje do paszportu Bodo, którego winą było to, że… urodził się w Szwajcarii. Bohdan Eugène Junod przyszedł na świat 28 grudnia 1899 roku w Genewie. Był synem Polki, katoliczki, i Szwajcara, protestanta. Na planie filmowym przybrał pseudonim, który niebawem znała cała Polska.

Amant niebanalny

Z filmem (i to widzianym od kuchni) Bodo zetknął się jako dzieciak, podglądając pracę ojca, właściciela łódzkiej Uranii, jednego z pierwszych na polskich ziemiach kin. Bodo był celebrytą pełną gębą, w czasach gdy nie znano jeszcze tego określenia. Okrzyknięto go najlepiej ubranym mężczyzną stolicy, a trzy lata przed wybuchem II wojny nadano tytuł „króla elegancji”. To on wyznaczył kierunki mody, a lansowane przez niego (był również królem reklamy) jedwabne krawaty, kapelusze cenionych projektantów i tweedowe marynarki z salonu Old England stawały się punktem odniesienia salonów. O jego romansie z pochodzącą z Tahiti śniadą pięknością, aktorką „Reri” (specjalnie dla niej napisał scenariusz „Czarnej perły”), szeptano na warszawskich, lwowskich i wileńskich ulicach. Warszawiacy najczęściej widywali go z gigantycznym dogiem, a zdjęcia z Sambo (mawiał o nim: „Oto moja pierwsza miłość!”) otwierały pierwsze strony gazet.

Przylgnęło do niego określenie „amanta niebanalnego”, a na filmy „Czy Lucyna to dziewczyna”, „Pieśniarz Warszawy”, „Paweł i Gaweł” waliły tłumy. Cała II Rzeczpospolita nuciła pod nosem refren „Ach, śpij, kochanie”, czy słynny kabaretowy przebój „Sex appeal to nasza broń kobieca”.

W 1941 roku Bodo został aresztowany przez NKWD. Posądzony o szpiegostwo, był przetrzymywany w moskiewskim więzieniu. Jego krewna po latach dowiedziała się od Czerwonego Krzyża, że zmarł 7 października 1943 roku w łagrze położonym w Kotłasie pod Archangielskiem. Zachowała się fotografia „niebanalnego amanta” w więziennym pasiaku. Złamany, zarośnięty, z owrzodzoną głową i wychudzoną twarzą nie przypominał gwiazdora, za którym salony powtarzały: „Umówiłem się z nią na dziewiątą”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Marcin Jakimowicz

Dziennikarz działu „Kościół”

Absolwent wydziału prawa na Uniwersytecie Śląskim. Po studiach pracował jako korespondent Katolickiej Agencji Informacyjnej i redaktor Wydawnictwa Księgarnia św. Jacka. Od roku 2004 dziennikarz działu „Kościół” w tygodniku „Gość Niedzielny”. W 1998 roku opublikował książkę „Radykalni” – wywiady z Tomaszem Budzyńskim, Darkiem Malejonkiem, Piotrem Żyżelewiczem i Grzegorzem Wacławem. Wywiady z tymi znanymi muzykami rockowymi, którzy przeżyli nawrócenie i publicznie przyznają się do wiary katolickiej, stały się rychło bestsellerem. Wydał też m.in.: „Dziennik pisany mocą”, „Pełne zanurzenie”, „Antywirus”, „Wyjście awaryjne”, „Pan Bóg? Uwielbiam!”, „Jak poruszyć niebo? 44 konkretne wskazówki”. Jego obszar specjalizacji to religia oraz muzyka. Jest ekspertem w dziedzinie muzycznej sceny chrześcijan.

Czytaj artykuły Marcina Jakimowicza


Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się