Nowy numer 49/2020 Archiwum

Moim niebem jest Twój Syn

Wyniesienie Maryi przypomina, że człowiek ma przed sobą przyszłość większą, niż mu się wydaje.

Myli się nam nieraz „wniebowzięcie” z „wniebowstąpieniem”, a różnica jest istotna. „Wniebowstąpienie” dotyczy Jezusa. On SAM, jako Syn Boży, wstąpił do nieba, czyli powrócił do Ojca. Natomiast Maryja została wzięta do nieba. Bóg jest dawcą daru, a Maryja obdarowaną. Tylko Bóg może dać człowiekowi niebo.

„Niepokalana Bogarodzica zawsze Dziewica Maryja po zakończeniu ziemskiego życia wzięta została z ciałem i duszą do chwały niebieskiej” – tak brzmi sedno dogmatu o wniebowzięciu. Mówi on nie tylko o Matce Jezusa, ale przede wszystkim o Bogu, a także o każdym z nas.

Każda prawda wiary zawsze odnosi się do Tajemnicy Trójcy Świętej, z niej wypływa i do niej prowadzi. Bóg jest źródłem każdej łaski, największą zaś łaską jest On sam. Wniebowzięcie Maryi jest owocem śmierci i zmartwychwstania Jej Syna. Sławiąc Maryję wziętą do nieba, oddajemy więc cześć Bogu, który pokonuje śmierć i zaprasza człowieka do wspólnoty z sobą, wynosząc go na poziom nieba, czyli na Boski poziom. Teologia wschodnia nie waha się mówić nawet o przebóstwieniu człowieka. Pobożność chrześcijańska prowadzi zawsze do Boga Ojca przez Syna w Duchu Świętym. Maryja nie przesłania sobą tego podstawowego kierunku życia i modlitwy. Całe jej życie jest najwierniejszym wypełnieniem tej drogi: przez Jezusa w Duchu Świętym do Boga Ojca.

Wniebowzięcie Maryi, będąc darem Boga, jest również konsekwencją życia Maryi, jest ukoronowaniem Jej osobistej świętości. W chwili Zwiastowania Maryja odpowiedziała Bogu: „Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według twego słowa”. To był moment, w którym złożyła swoją wolność w ręce Boga i nigdy tej decyzji nie cofnęła. Żyła cała dla swojego Syna. Była z Nim coraz bardziej jedno nie tylko jako matka kochająca swego Syna, ale i jako Jego pierwsza uczennica. Ta jedność osiągnęła pełnię w chwili wniebowzięcia. Spełniły się słowa Magnificat o Bogu, który wywyższa pokornych.

Wyniesienie Maryi ma także znaczenie dla nas. Przypomina, że człowiek ma przed sobą przyszłość większą, niż mu się wydaje, większą niż ulotne chwile ziemskiego szczęścia. Przyszłością człowieka jest sam Bóg. I, co ważne, obietnica zbawienia obejmuje całego człowieka: i duszę, i ciało.

I jeszcze jedno: wniebowzięcie Maryi kryje w sobie ideę Jej nieustannego wstawiennictwa. Ona, jako Matka Jezusa i nasza Matka, modli się, byśmy doszli tam, gdzie Ona. Jedna z pieśni Wspólnoty Miłości Ukrzyżowanej, napisana przez Marcina Gajdę, znakomicie, moim zdaniem, streszcza wiarę Kościoła. To przejmująca modlitwa: „Pomódl się, Miriam, aby Twój Syn żył we mnie. Pomódl się, by Jezus we mnie żył. Gdzie Ty jesteś, zstępuje Duch Święty. Gdzie Ty jesteś, niebo staje się. Miriam, Tyś jest bramą do nieba. Moim niebem jest Twój Syn. Weź mnie, weź mnie do swego łona, bym bóstwem Jezusa zajaśniał jak Ty. Gdybym umarł, Jezus żyłby we mnie. Gdybym umarł, odpocząłbym. Przyspiesz, przyspiesz moją śmierć. Pragnę umrzeć, aby żyć”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama