Nowy numer 47/2020 Archiwum

Góra i płomyk

Jestem pewien, że wielu z nas przeżyło taką chwilę, kiedy Bóg był blisko. Pamięć o tym doświadczeniu i wierność odpowiedzi na tę chwilę to siła podtrzymująca naszą wiarę.

Mistrzu, dobrze, że tu jesteśmy. Postawimy trzy namioty… – wołał św.Piotr w uniesieniu. Ewangelista dodaje: „Nie wiedział bowiem, co mówi”. Nic dziwnego. Piotr, Jan i Jakub doświadczyli czegoś nadzwyczajnego, czegoś, co przekraczało ich oczekiwania czy wyobrażenia, co budziło zarazem fascynację i lęk. Św. Łukasz zwraca uwagę, że Przemienienie miało miejsce podczas modlitwy Jezusa. Modlitwa jest z natury wydarzeniem wewnętrznym. To, co najważniejsze, pozostaje ukryte w sercu. Na górze Tabor Apostołowie zobaczyli na moment modlitwę Jezusa jakby od środka. Byli świadkami dialogu Jezusa – Syna Bożego – ze swoim Ojcem. Odsłoniło się coś z tajemnicy ich odwiecznej jedności i miłości.
Nie przypadkiem to wydarzenie miało miejsce na górze. Góra jest w Biblii symbolem bliskości z Bogiem. Benedykt XVI w swojej książce „Jezus z Nazaretu” zwraca uwagę, że trzeba powiązać ze sobą różne góry, które pojawiały się w życiu Jezusa: góra kuszenia, góra Jego wielkiego przepowiadania, góra modlitwy, góra Przemienienia, góra trwogi, góra Krzyża, a wreszcie góra Wniebowstąpienia. Góra jest nie tylko miejscem objawienia Boga, ale także miejscem walki wewnętrznej i ofiary. Góra Przemienienia była umocnieniem uczniów na czas Golgoty.

I nas czasami Bóg zabiera na górę przemienienia. „Bóg nie zawsze milczy, a człowiek nie zawsze jest ślepy. Zdarzają się chwile, gdy unosi się zasłona wyznaczająca horyzont znanego nam świata, ukazując perspektywę wieczności” – pisze mój ulubiony Abraham J. Heschel. Jestem pewien, że wielu z nas przeżyło taką chwilę, kiedy Bóg był blisko. Być może nigdy nikomu nie mówiliśmy o tym, by nie uznano nas za nawiedzonych. Może brakowało słów, by przekazać to doświadczenie. Może to była chwila jakiegoś uniesienia, zachwytu pięknem albo głęboka spowiedź lub słowa zapadające w serce. Takie chwile nie są zbyt częste. Nie są też owocem naszej pracy, są darem. Człowiek ma poczucie, że kompletnie na to nie zasługuje, czuje się mały i zaskoczony. Chciałoby się zostać na dłużej na tej górze przemienienia, ale to niemożliwe. Trzeba zejść w doliny, w których codzienny, szary zgiełk będzie zagłuszać tamtą chwilę. Może nawet wyda się ona złudzeniem.

Heschel zwraca uwagę, że dla jednych taki moment objawienia jest „jak obserwacja spadającej gwiazdy – krótka chwila, o której się zapomina. Dla innych – to rozpalenie płomyka, który nigdy nie gaśnie. Pamięć o tym doświadczeniu i wierność odpowiedzi na tę chwilę to siła podtrzymująca naszą wiarę. W tym sensie wiara jest wiernością, wiernością wydarzeniu, wiernością naszej odpowiedzi”.

Wierna pamięć o górze Przemienienia pomaga przetrwać wchodzenie na inną górę. Na tę, na której nie będzie ani krzty światła, a ciemność może nawet tak gęsta, że będzie się chciało wyć: „Boże, czemuś mnie opuścił?”.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama