Nowy numer 4/2023 Archiwum

Codzienny Mount Everest

Młody mężczyzna bez niemal trzech czwartych ciała skradł show podczas ceremonii otwarcia mundialu. Choć jego matce doradzano aborcję, on całą swoją postawą przekonuje dziś, że także w niepełnosprawności można prowadzić satysfakcjonujące życie.

Bohaterem otwarcia mistrzostw świata w piłce nożnej nieoczekiwanie został człowiek, którego na pierwszy rzut oka mało kto podejrzewałby o związki ze sportem. Ghanim Al-Muftah, niepełnosprawny Katarczyk cierpiący na rzadką chorobę genetyczną – zespół regresji kaudalnej – skradł show podczas tej ceremonii. To właśnie on wystąpił w niezwykłym dialogu z amerykańskim aktorem Morganem Freemanem na płycie stadionu Al Bayt. „Wychowano nas w przekonaniu, że jesteśmy rozproszeni po tej ziemi jako narody i plemiona, abyśmy mogli uczyć się od siebie nawzajem i znajdować piękno w naszych różnicach” – tym wersetem z Koranu Katarczyk rozpoczął swoją wypowiedź podczas uroczystości. „To, co nas tutaj łączy w tej chwili, jest o wiele większe niż to, co nas dzieli” – odpowiedział mu aktor, sam cierpiący na nieuleczalną fibromialgię, przewlekłą chorobę reumatyczną tkanek miękkich.

Część swojego wystąpienia Freeman wygłosił na siedząco, by znaleźć się twarzą w twarz z Ghanimem, który nie tylko nie ma nóg, ale nie ma właściwie trzech czwartych ciała. Regresja kaudalna, zwana też ogonową, to zespół wad, który sprawia, że kręgosłup i dolne części ciała nie rozwijają się prawidłowo. Często wiąże się ona też z obciążeniem wadami serca i układu moczowego. Jak się jednak okazuje, osoba dotknięta tą chorobą może nie tylko prowadzić życie pełne pasji, ale też wspierać innych w tym, by przekraczali samych siebie.

Będziemy jego nogami

Ghanim jest ambasadorem tegorocznych mistrzostw świata w piłce nożnej. Sam na co dzień uprawia różne sporty, udziela się jako mówca motywacyjny i youtuber, studiuje, prowadzi samochód i ma własną firmę. Ale gdyby jego rodzice posłuchali podpowiedzi „życzliwych” osób, mógłby się w ogóle nie urodzić. Katarskie prawo dopuszcza bowiem aborcję z powodu uszkodzenia płodu. „Jeśli poddasz się aborcji, oszczędzisz sobie i swojemu dziecku cierpienia” – usłyszała mama chłopca w czasie ciąży. A jednak rodzice Ghanima zdecydowali inaczej – postanowili, że to oni będą „lewą i prawą nogą” syna.

Ghanim Muhammad Al-Muftah przyszedł na świat 5 maja 2002 r. jako jeden z bliźniaków. Lekarze nie dawali mu dużych szans na przeżycie, a wiek 15 lat określali jako granicę, której na pewno nie uda mu się przekroczyć. Twierdzili też, że jeśli nawet przeżyje, będzie do końca swoich dni skazany na poruszanie się na wózku inwalidzkim. Także i w tej kwestii pomylili się, rodzice od początku uczyli bowiem chłopca poruszania się za pomocą rąk. Owszem, Ghanim używa wózka, ale nie jest to jedyny sposób, w jaki na co dzień się przemieszcza. „Upieram się przy poruszaniu się na rękach, bo wyznaję zasadę, że korzystam ze wszystkiego, co mam, a nie skupiam się na tym, czego nie mam” – deklaruje w jednym z nagranych przez siebie filmików.

Nie znaczy to bynajmniej, że od początku było łatwo. Jako dziecko był nieraz wyśmiewany, jednak rodzice postanowili zahartować go w bojach. Nie przenieśli go do innej szkoły, ale doradzili szczerą rozmowę z rówieśnikami o własnej chorobie. Swoją otwartością i uśmiechem zjednał sobie sympatię młodych ludzi. „Od wczesnych lat życia nauczyłem się godzić ze sobą i z rzeczami, których nie mogę zmienić. Dlatego pogodziłem się ze swoim ciałem, z tym, jak wyglądam” – mówi.

Z butami na rękach

Dorastając, Ghanim bynajmniej nie zatracił umiejętności zjednywania sobie serc słuchaczy. Dziś czyni to także za pośrednictwem mediów społecznościowych, w których młody Katarczyk aktywnie się udziela. Jego kanał na YouTube ma ponad 860 tys. subskrybentów, a jeden z filmów w języku arabskim obejrzało już ponad 1,1 mln widzów. Zasięgi mężczyzny na Instagramie są jeszcze większe – ma tam 3,2 mln fanów. Można się spodziewać, że po mundialowym show znacznie one wzrosną.

Ghanim Al-Muftah jest idolem katarskiej młodzieży. Znany jako poeta i mówca motywacyjny, największą motywację daje innym swoją postawą i radością życia, jaką prezentuje mimo dotkliwej niepełnosprawności. Zdumiewa lista sportów i aktywności fizycznych, które uprawia. Są wśród nich: pływanie, nurkowanie, jazda na deskorolce, szermierka, piesze wędrówki (odbył już m.in. islamską pielgrzymkę do Mekki w Arabii Saudyjskiej), a nawet wspinaczka skałkowa. A także piłka… nożna. Już jako dziecko Al-Muftah ganiał za piłką na szkolnym boisku, zakładając buty na ręce. Teraz w planach Ghanima jest start na paraolimpiadzie oraz wejście na Mount Everest. Na razie ma na koncie zdobycie Jebel Shams (3028 m n.p.m) – najwyższego szczytu Omanu i jednej z najwyższych gór na Półwyspie Arabskim.

Tak naprawdę jednak swój Mount Everest młody Katarczyk osiąga na co dzień. Jest jednym z najmłodszych przedsiębiorców w swoim kraju. Założył sieć lodziarni Gharissa Ice ­Cream, oferującą lody o kilkudziesięciu smakach. Studiuje politologię, bo chce w przyszłości zostać dyplomatą, najchętniej premierem Kataru, bo bardzo utożsamia się ze swoim krajem. „Wiele zawdzięczam rodzinie i ojczyźnie” – pisze.

Między stadionem a szpitalem

Ktoś powie, że ten obraz wydaje się zbyt przesłodzony jak na życie osoby poważnie chorej, by mógł być prawdziwy. Ale jest też druga strona medalu. Pogodne filmy na profilu Ghanima, prezentujące jego życiowe sukcesy i wyczyny sportowe, przeplatają się z obrazami z kolejnych wizyt w szpitalu. Al-Muftah jest bowiem pod stałą opieką lekarzy, przechodzi kolejne operacje, musi poświęcać wiele godzin na rehabilitację. Co roku poddaje się specjalistycznej opiece w Europie. Niespełna dwa miesiące przed otwarciem mundialu wrócił z Niemiec, gdzie spędził cały kwartał na leczeniu. W tej walce nie jest jednak sam – cały czas wspierają go rodzice i jego brat bliźniak Ahmed, który również występuje w niektórych filmach.

Najważniejsze przesłanie, które Ghanim przekazuje nieustannie jako mówca i youtuber, brzmi: niepełnosprawność nie powinna przeszkadzać w realizacji marzeń. Młody Katarczyk przekonuje, że każdy człowiek dotknięty niepełnosprawnością, zaburzeniem czy wadą może nadal prowadzić satysfakcjonujące życie. Dlatego sam często bierze udział w różnych akcjach charytatywnych na rzecz wspierania innych niepełnosprawnych, a założona przez niego organizacja Ghanim Association przekazuje potrzebującym specjalistyczny sprzęt. W przyszłości chciałby jeszcze mocniej zaangażować się w podnoszenie świadomości na temat warunków, w których żyją osoby z niepełnosprawnością, i uwrażliwiać społeczeństwo na ich problemy. Ale już samym pojawieniem się na ceremonii otwarcia mundialu zrobił dla nich wiele. •

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Szymon Babuchowski

Kierownik działu „Kultura”

Doktor nauk humanistycznych w zakresie literaturoznawstwa. Przez cztery lata pracował jako nauczyciel języka polskiego, w „Gościu” jest od 2004 roku. Poeta, autor pięciu tomów wierszy. Dwa ostatnie były nominowane do Orfeusza – Nagrody Poetyckiej im. K.I. Gałczyńskiego, a „Jak daleko” został dodatkowo uhonorowany Orfeuszem Czytelników. Laureat Nagrody Fundacji im. ks. Janusza St. Pasierba, stypendysta Fundacji Grazella im. Anny Siemieńskiej. Tłumaczony na język hiszpański, francuski, serbski, chorwacki, czarnogórski, czeski i słoweński. W latach 2008-2016 prowadził dział poetycki w magazynie „44/ Czterdzieści i Cztery”. Wraz z zespołem Dobre Ludzie nagrał płyty: Łagodne przejście (2015) i Dalej (2019). Jest też pomysłodawcą i współautorem zbioru reportaży z Ameryki Południowej „Kościół na końcu świata” oraz autorem wywiadu rzeki z Natalią Niemen „Niebo będzie później”. Jego wiersze i teksty śpiewają m.in. Natalia Niemen i Stanisław Soyka.

Kontakt:
szymon.babuchowski@gosc.pl
Więcej artykułów Szymona Babuchowskiego