Nowy numer 4/2023 Archiwum

Czekając na Reagana

Stany Zjednoczone i republikanie mają szansę na nowego Ronalda Reagana.Pod warunkiem, że znowu nie zechce nim zostać Donald Trump. Problem w tym, że były prezydent nadal ma taką ambicję.

Ponad 6 lat temu, w samym środku kampanii prezydenckiej w USA, gdy „żaden poważny analityk” nie dawał szans na wygraną Donalda Trumpa, napisałem: „Wysłuchałem kilkudziesięciu wystąpień Trumpa. I nie mam wątpliwości: ten człowiek wygra tegoroczne wybory prezydenckie w USA”. Nie pisałem tego bynajmniej jako fan ówczesnego kandydata republikanów, tylko jako prosty obserwator życia społeczno-politycznego w USA. Zamiast czytać mądre analizy programowych krytyków Trumpa, niedopuszczających nawet myśli, że „taki człowiek” mógłby zostać głową światowego supermocarstwa, starałem się przyglądać reakcji na jego wystąpienia w różnych grupach społecznych oraz ewolucji stosunku do Trumpa w partii republikańskiej. A w niej przecież aż wrzało od sporu o kandydata, w którym część działaczy widziała już nowego Reagana, część – rwała włosy ze złości i wstydu, że „taki człowiek” będzie reprezentował konserwatywny elektorat. Ten ostry podział jeszcze mocniej rysował się w całym społeczeństwie. Jedna połowa Ameryki została całkowicie zahipnotyzowana przez ekscentrycznego miliardera, druga – ogarnięta totalną nienawiścią do jego osoby. Pół roku później Trump triumfował wygraną. Nie było innej opcji.

Hipnoza opadła

Tym razem nie napisałbym już z taką pewnością, że Trump wygra kolejne wybory. On sam w połowie listopada zadeklarował, że zamierza ponownie wystartować w wyścigu do Białego Domu. Wprawdzie zostały jeszcze 2 lata, więc wszystko może się zdarzyć, jest jednak pewna zasadnicza różnica w porównaniu z 2016 rokiem: zahipnotyzowana wówczas część Ameryki miała okazję odczarować w sobie obraz Trumpa w czasie jego czteroletniej kadencji. Owszem, niemała część jego elektoratu nadal widzi w nim zbawcę narodu, a jego rządy nawet utwierdziły tę część w przekonaniu, że lepszego kandydata republikanie nie mogli sobie wymarzyć. Równie silne jest jednak rozczarowanie, zwłaszcza stylem, w jakim prezydent pożegnał się z urzędem po przegranej z Joe Bidenem. Większość krytycznych wobec Trumpa wyborców republikanów chciałaby zapewne kontynuacji jego polityki w wielu obszarach, ale zarazem chciałaby, by robił to ktoś, o kim rzeczywiście będzie można powiedzieć „drugi Reagan”. Sam zainteresowany nie bierze pod uwagę takiej opcji. Ogłaszając, że w przyszłym roku zawalczy o nominację Partii Republikańskiej, powiedział: „Zawsze wiedziałem, że to nie koniec, tylko początek naszej walki o uratowanie amerykańskiego snu”.

Sąd prokuratora

Z wielu głosów, jakie pojawiły się w Stanach po tej decyzji, uwagę zwraca bardzo krytyczna reakcja Williama Barra. To były prokurator generalny, mianowany na to stanowisko przez Trumpa w czasie jego prezydentury. Jego relacje z mocodawcą były bardzo złożone.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się