Nowy numer 48/2020 Archiwum

A ty byś tak zrobił?

Dlaczego nie wolno „używać dzieci do walki z aborcją”, skoro wolno je używać do aborcji?

W tym roku „Mały Gość” rozprowadzał obrazki na nabożeństwa różańcowe, przedstawiające w żartobliwy sposób etapy życia płodowego człowieka. Zaproponowaliśmy, żeby dzieci modliły się za swoich poczętych kolegów i koleżanki. A właściwie za ich matki, żeby nie uległy pokusom i pozwoliły im się urodzić.

Parę dni temu zadzwonił do redakcji rozgniewany pan. – Czemu służy taka akcja? – dopytywał, usiłując wydobyć ze mnie, że walce z aborcją. Gdy potwierdziłem, że ten cel też nam przyświecał, pan uznał to za niedopuszczalną indoktrynację dzieci, bo „co taki dziewięciolatek może z tego zrozumieć”.

– Ale ja z katolikiem rozmawiam? – upewniłem się. A on na to: – Tak, proszę pana, ale czasy się zmieniły. Kościół nie jest już alfą i omegą.

Prawda, że ładne? Piszę o tym, bo nasza różańcowa intencja modlitewna wywołała furię większej liczby ludzi. Naczelna „Małego Gościa” dostała maila o treści: „Poczytaj i się zastanów, co piszesz, głupia babo”. I link do strony internetowej, na której widnieje napis: „Czy używanie dzieci do walki z aborcją to skandal?”. Poniżej sonda: „Tak” – 1201 głosów, „Nie” – 169. Dalej artykuł o „ideologicznej wojence”, w którą „Kościół wplątuje dzieci”. Internet jest pełen głupstw, ale akurat to wydaje mi się warte komentarza. A to dlatego, że i wielu katolików powtarza za fanatykami aborcji, że życie ludzi poczętych to sprawa ideologii i polityki, i że matka ma prawo wybrać, czy urodzić poczęte dziecko.

Wybrać to sobie można, czy współżyć seksualnie, czy nie. Gdy pojawia się nowy człowiek, to już nie ma żadnego wybierania. Życie człowieka nie jest wyborem, tylko efektem wyboru. Trudno to przyjąć dorosłym, którzy z seksu uczynili sport i zabawę. Dzieci są dziś jeszcze w stanie pojąć, że przyczyna rodzi skutek. One jeszcze zrozumieją, że pan wygląda inaczej od pani dlatego, żeby on mógł zostać tatusiem, a ona mamusią. Dzieci jeszcze zrozumieją, że płód to człowiek, skoro każda ciężarna kobieta rodzi człowieka, a nie nosorożca. Dorosłym tak oczywiste rzeczy już trudno wytłumaczyć. Kto dał sobie wbić w głowę ideologię antykoncepcji, ten myśli, że seks jest tylko po to, żeby było fajnie. A odmienność płciowa jest po to, żeby była zabawa, gdy facetowi znudzi się kobieta, i odwrotnie. Dla takich dziecko jest jak AIDS. Uważają je za skutek braku „zabezpieczenia”, a nie za naturalny efekt swoich zachowań.

Gdy półtora roku temu Sejm głosował nad wzmocnieniem obrony życia w konstytucji, mój 4-letni wówczas syn koniecznie chciał wiedzieć, dlaczego mama z takim napięciem wpatruje się w ekran.

– Ci ludzie decydują o tym, czy będzie wolno zabijać dzieci w brzuszkach matek – padła odpowiedź. – Będą strzelać do brzuszków? – zdumiał się. – Nie, są na przykład takie tabletki, które powodują usunięcie dzidziusia z brzuszka.

Małemu zadrżała broda. – A ty byś tak zrobiła?

To nie jest pytanie o aborcję. To pytanie o miłość i każdy dorosły musi na nie odpowiedzieć.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także