Nowy numer 48/2020 Archiwum

Prawo nieprawości

Myśl wyrachowana: Polityka można zabić gazetą w przenośni, dziecko – dosłownie.

Pewna gazeta wykorzystuje nieletnich. Nie podam jej tytułu, bo ktoś jeszcze powie, że mam obsesję na punkcie „Wyborczej”. Tym razem rzeczona gazeta wykorzystuje czternastoletnią dziewczynę zwaną Agatą. Ciąża dziewczyny została użyta do starań o pełną legalizację brudnego biznesu, określanego jako prawo do aborcji. Przez wiele dni gazeta próbowała doprowadzić do śmierci dziecka Agaty. Zaczęła od informacji, że ciąża jest wynikiem gwałtu. Szybko okazało się, że ojcem jest piętnastolatek, a „gwałtem” były zajęcia praktyczne z edukacji seksualnej. Gazeta znalazła więc inny powód, żeby dziewczyna mogła dziecko zabić – otóż seks z tak młodą osobą jest czynem karalnym. Patrzcie no! Tolerancjonistom nagle przeszkadza seks nieletnich! Jeszcze parę dni temu gotowi byli rzucić się do gardeł rodzicom, którzy ośmielają się pytać, co córka robi na wakacjach, a teraz nagle przestępstwo. Teraz prawo, prawo, prawo. Paragrafy najważniejsze na świecie, a potwierdził to w gazecie sam Zbigniew Ćwiąkalski. „Jeżeli coś jest zgodne z prawem, to prawo trzeba realizować, choć można tego od strony etyczno-moralnej nie pochwalać” – rzekł minister sprawiedliwości.

Naprawdę? Zabijanie niepełnosprawnych było zgodne z prawem Trzeciej Rzeszy. Czy to prawo też trzeba było realizować? Naziści właśnie prawem się zasłaniali, a działanie bezprawne zarzucali tym, którzy ich potem sądzili. I formalnie mieli rację, bo Trybunał Norymberski nie oparł się na prawie państwowym, lecz na prawie naturalnym. Ono wynika z założeń, których się nie dyskutuje. Nie dyskutuje się, czy człowiek ma prawo do życia. Bo ma – niezależnie od tego, czy począł się w wyniku gwałtu, czy też jako owoc kampanii dla małolatów „wakacje z zabezpieczeniem”. Moralność jest ważniejsza od prawa, panie ministrze. Prawo jest dobre, gdy chroni niewinnych ludzi. Gdy im zagraża – trzeba mu przeciwdziałać. Nie ma racjonalnego argumentu za aborcją. Dlatego zawsze słychać tylko o przeżyciach tych, co się urodzili – jak ta matka cierpi, jak sobie poradzi, nikt jej nie pomoże i takie tam. Z argumentami przeciw Żydom w Niemczech było podobnie – oni trzymają handel, narzucają ceny, nasze córki muszą u nich pracować. A jednak przyzwoity człowiek musiał wbrew prawu ukryć Żyda. Dziś wbrew prawu musi ocalić dziecko.

W jazgocie w sprawie Agaty słychać zarzut, że w sprawę zamieszani są „fanatyczni katolicy”. A niechby nawet, to co? Z faktu, że katolicy walczą w obronie dzieci, nie wynika, że to obowiązek tylko katolików. Obrona ludzkiego życia to sprawa człowieczeństwa a nie religijności. Dlatego wszyscy mamy obowiązek domagać się całkowitego zakazu aborcji. Takie postulaty oburzają, oczywiście, „pewną gazetę”, bo ona troszczy się rzekomo o dobro kobiet, tak jakby ich złamane sumienia, spaprane życie i zagrożona wieczność były jakimś dobrem. Myślę, że redakcja zasłużyła na godnego patrona, takiego, który zasłynął z podobnego stosunku do ludzkiego życia. Pomyślcie, jak dumnie wyglądałby taki szyld: „Gazeta imienia Heroda Wielkiego”.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także