Nowy numer 49/2019 Archiwum

Ujawnianie bajek

Myśl wyrachowana: Ludzie kupią wszystko, pod warunkiem że to będzie zmyślone.

Wiecie, kto to jest profesor Dumbledore? On nie jest, bo już nie żyje. Zginął. Ale gdyby nie zginął, to też by nie żył, bo go nigdy nie było. Wymyśliła go, jako dyrektora szkoły czarodziejów w „Harrym Potterze”, Joane Rowling. „Harry” jest już powieścią zakończoną, więc wydawałoby się, że wszystko, co czytelnik miał wiedzieć, tego się już dowiedział.

A tu niespodzianka! Oto przed tygodniem pani Rowling na spotkaniu z fanami oznajmiła, że profesor Dumbledore… jest gejem. Autorka „Harry’ego” opowiedziała zebranym tłumom, co zaszło. Otóż Dumbledore zakochał się w innym profesorze. Ten jednak poszedł w czarnoksięstwo i Dumbledore się załamał. Postanowił walczyć ze swoim byłym kochankiem. „Ta miłość była wielką tragedią profesora” – oznajmiła Rowling.

Po tej „sensacji” na sali zapadła cisza, a po chwili zerwała się burza oklasków. Wzruszona pisarka oświadczyła, że gdyby wiedziała, jak dobrze ta informacja zostanie przyjęta, ujawniłaby ją już dawno.

Szanowni Państwo, czas ujawnić, że Jaś robił „to” z Małgosią, Bolek z Lolkiem, Kapturek z wilkiem, a dziewczynka z zapałkami. Po co to? A po co pani Rowling z pozytywnej postaci swej powieści robi praktykującego homoseksualistę? Bo teraz wypada opowiadać się po stronie „dyskryminowanych mniejszości”. Robi się to przez tworzenie postaci sympatycznych, a potem obstawianie ich w roli ofiary na odcinku kazirodztwa, aktywnego homoseksualizmu, pedofilii, zoofilii i czego tam jeszcze „ludzie światli” zapragną. Co z tego, że Dumbledore’a nigdy nie było. Gejowskich małżeństw też nigdy nie było, a patrzcie – są. Ludzie o takich skłonnościach nigdy nie byli wydzieloną grupą społeczną, a są.

Ze świata wirtualnego błyskawicznie dziś można zrobić rzeczywistość. Nawet z bajki. Tylko czekać, aż Parlament Europejski ogłosi rezolucję przeciw prześladowaniom Dumbledore’a.

Czy Państwo zauważyli, że już nie jesteśmy w domu wariatów? To jest pałac wariatów. Ludzie żyją bajkami, jakby to była rzeczywistość, a rzeczywistość zaczynają uważać za bajkę. O Panu Jezusie za bardzo nie myślą, pewnie dlatego, że jest prawdziwy. Komuniści próbowali dowieść Jego nieistnienia, a dziś właśnie nieistnienie dałoby Mu szanse. Teraz nad zmyślonymi postaciami z zachwytu jęczą tłumy, a fani sztucznych bohaterów są gotowi oddać za nich życie. Oczywiście wirtualne. I każdy fan zrozumie, że kto chce być mądry i ojcowski jak Dumbledore, powinien być gejem.

Społeczeństwo w ten sposób urobione będzie skłonne kupić każdy oferowany mu produkt, i o to tu chodzi. O prawdziwym świecie konsumenci nie muszą wiele wiedzieć. A już na pewno nie powinni wiedzieć nic o naturalnej moralności i odpowiedzialności za swoje czyny. Młodzież niech się edukuje z tolerancji i seksu. To wystarczy. Bo kto myśli tylko o seksie, ten i bitwą pod Grunwaldem się zainteresuje. Przecież tam były jakieś dwa – oooch – nagie miecze.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji