Nowy numer 49/2020 Archiwum

Jam jest pan bóg swój

Myśl wyrachowana: Prywatne dekalogi miałyby sens, gdyby istniały prywatne nieba

Gazeta Wyborcza zachęca młodzież do tworzenia dekalogów „na własny użytek”. Na początek przedstawiła jeden z nich, wymyślony przez szesnastolatków z liceów w Piszu, Radomiu i Wyszkowie. Młodzi nie dali się prosić. Oto owoc ich trudu:
1. Nie zabijaj innych.
2. Nie zabijaj siebie.
3. Czcij ojca swego i matkę swoją – jeśli na to zasłużyli.
4. Rodzice, rozmawiajcie ze swoimi dziećmi.
5. Kłam, to pozwala łatwiej żyć.
6. Kradnij, gdy musisz; gdy masz okazję.
7. Kochaj się, ale szanuj swoje ciało! Trzeba wiedzieć gdzie, kiedy i z kim.
9. Nie zazdrość szpanerom – nie warto.
10. Szanuj siebie i innych.

W stosunku do oryginalnych przykazań zgadza się tylko liczba. Proszę zwrócić uwagę na sformułowanie „dekalog na własny użytek”. Czyli że dekalog, który dał ludziom Pan Bóg, nie jest do własnego użytku. On jest do bajdurzenia na katechezie, do ględzenia z ambony. A do stosowania na co dzień – droga młodzieży – niech będzie kodeks waszego własnego pomysłu. Tak oto małolaty otrzymały szansę wystąpienia w roli Boga i wywiązały się solennie. Nic dziwnego, że w ich „dekalogu” brak jakiegokolwiek odniesienia do siły wyższej. To przecież oni są tą wyższą siłą. Dlatego wymyślają sobie takie zasady, jakich trzymać się mają ochotę. Musi być fajnie („kochaj się”), ale i roztropnie („trzeba wiedzieć gdzie, kiedy i z kim”). A nade wszystko musi być tolerancyjnie – stąd pewnie aż dwa zakazy zabijania (ci „inni” to z pewnością również pawiany czy inne żuczki gnojniki). No i to „szanuj, szanuj, szanuj”.

Bardzo pięknie, tylko że taki dekalog fruwa w stanie nieważkości. Nie ma podstawy, żadnego gruntu. Z czego autorzy wnoszą, że nie wolno zabijać? Dlaczego mam kogoś tam szanować? I z jakiej racji mam nie zazdrościć szpanerom? No powiedzcie, czemu ktoś ma mieć jakąkolwiek moralność, choćby tak „lajtową” jak ta, którą proponujecie? Bo jeśli mnie ktoś zapyta, dlaczego uznaję przykazania Boże, to odpowiem: – Właśnie dlatego, że są Boże, a nie wasze. Prawdziwy Dekalog zaczyna się od podstawy: „Nie będziesz miał bogów cudzych przede Mną”. I już nie fruwamy. Już mocno stoimy na ziemi. Po odwołaniu do Boga bardzo łatwo odpowiedzieć na pytanie, dlaczego mamy nie cudzołożyć, nie kraść, nie kłamać: Bo Bóg tak sobie życzy. I koniec. I kropka.

Bóg wie lepiej, co dla nas dobre. Skoro mówi, żeby nie cudzołożyć, to widocznie cudzołóstwo ludziom szkodzi. Bóg wie, że szkodzi nam nadużywanie Bożego imienia, a służy święcenie dnia świętego. Skoro mówi, że rodziców trzeba czcić, to znaczy, że trzeba ich czcić, a nie sprawdzać, czy zasłużyli. Skoro chce, żeby nie zabijać, nie kraść i nie kłamać, to trzeba mówić prawdę, nie kraść i nie zabijać.
A przede wszystkim zakazuje tworzenia prywatnych dekalogów. Gdzie? No właśnie w pierwszym przykazaniu.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także