Nowy numer 47/2020 Archiwum

Ciało, które jednoczy

Wielki Post 2011 O człowieczeństwie, odwadze i pobożności Jana Pawła II z abp. Piero Marinim, byłym Mistrzem Papieskich Ceremonii Liturgicznych, rozmawia ks. Tomasz Jaklewicz

Abp Piero Marini - Ma 69 lat, był jednym z najbliższych współpracowników Jana Pawła II. Od 1987 do 2007 kierował Urzędem Ceremonii Papieskich, który sam zorganizował. Aktualnie jest przewodniczącym Papieskiego Komitetu ds. Międzynarodowych Kongresów Eucharystycznych.

Ks. Tomasz Jaklewicz: Kiedy patrzę na Księdza Arcybiskupa, to obok cały czas widzę Jana Pawła II…
Abp Piero Marini: – Tak, wielu ludzi mnie rozpoznaje i pozdrawia. Kiedy jeszcze żył Jan Paweł II, przychodzili czasem, aby uściskać moją dłoń, bo mówili, że przeze mnie ściskają rękę papieża.

Czego Ksiądz Arcybiskup nauczył się od Jana Pawła II, będąc przez tyle lat u jego boku i służąc mu?
– Nauczyłem się prostoty. Jego bezpośredniość powodowała, że człowiek od razu wchodził z nim w relacje i nie bał się, że zostanie źle zrozumiany. Jego człowieczeństwo miało w sobie prostotę i otwartość na innych. Na tym budowała się jego świętość. W 1973 roku byłem po raz pierwszy w Polsce, na uroczystości ku czci św. Stanisława. Koncelebrowałem też Mszę św. w Nowej Hucie. Widziałem wtedy po raz pierwszy, jak biskup Wojtyła potrafi spotykać się z ludźmi. Po Mszy św. zatrzymywał się z nimi, rozmawiał i cieszył się. Pasterz blisko ludzi, żyjący ich problemami, który wie, że od niego zależy życie powierzonego mu ludu. Takie było moje wrażenie. Ten styl przeniósł potem do Kościoła powszechnego. Kiedy jako pielgrzym celebrował Msze św. na całym świecie, starał się być Meksykaninem z Meksykanami, Afrykaninem z Afrykanami, Azjatą z Azjatami itd. Miał wielki szacunek dla lokalnych kultur i starał się to okazywać. Zależało mu na tym, żeby ludzie zobaczyli w liturgii elementy swojej kultury, żeby przeżywali Mszę św. jako coś bliskiego, własnego.

Czy kiedy Ksiądz Arcybiskup patrzył na biskupa krakowskiego, przypuszczał, że może on być papieżem?
– Słuchając w 1973 roku jego homilii, uderzył mnie jego entuzjazm. Był w nim duch soborowego aggiornamento, którym żył Kościół. Z ówczesnych polskich biskupów, których poznałem, wydawał mi się najbardziej otwarty na soborową odnowę.

„Piękny Człowiek” – tak zatytułowaliśmy cykl tekstów poświęconych Janowi Pawłowi II. Czy, zdaniem Księdza Arcybiskupa, to dobry klucz do jego osoby?
– Myślę, że tak. Filozofia powiada, że to, co dobre, jest jednocześnie piękne. Dla nas, chrześcijan, piękno nie leży w formie, ale ostatecznie w miłości. Kiedy kontemplujemy umęczone ciało Jezusa Chrystusa, odmawiamy słowa psalmu: „najpiękniejszy jesteś spośród synów ludzkich”. Jest to oblicze kogoś, kto kocha. Dlatego jest piękne. Jeśli tak rozumiemy określenie „piękny człowiek”, to w odniesieniu do Jana Pawła II jest ono całkowicie adekwatne.
« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama