GN 50/2018 Archiwum

Ogień św. Pawła

Rozpoczął się Rok św. Pawła . To szansa, byśmy odkryli na nowo tego niezwykłego człowieka, moc jego wiary, sekret tak owocnej misji. Kościołowi, któremu brakuje dziś misyjnego żaru oraz odważnych, przekonujących świadków wiary, potrzebny jest ogień, którym płonął Paweł.

Uczeni spierają się o szczegóły biografii św. Pawła. Wiemy jednak o nim sporo. Informacje pochodzą z dwóch źródeł: z jego listów oraz z opowieści jego ucznia, św. Łukasza, zapisanej w Dziejach Apostolskich. Życie Pawła składa się z dwóch wyraźnych części: tej „przed Chrystusem” i tej „w Chrystusie”. Te części oddziela wydarzenie pod Damaszkiem. To jest klucz do zrozumienia jego życia.

Od nienawiści do miłości
Urodził się w Tarsie, hellenistycznym mieście w Cylicji, jako obywatel rzymski i zarazem Żyd. Wychował się w Jerozolimie u stóp szanowanego rabina Gamaliela. Jego wykształcenie było mieszanką kultury żydowskiej, greckiej i rzymskiej. Z zawodu był wytwórcą namiotów ze skóry. Kiedy jako gorliwy faryzeusz zetknął się z pierwszymi uczniami Chrystusa, uznał ich za odstępców od wiary ojców i zapałał do nich szczerą nienawiścią. Przyczynił się do ukamienowania Szczepana. „Dyszał żądzą zabijania uczniów Pańskich” – pisze Łukasz (Dz 9,1). Kiedy organizował kolejne prześladowanie młodego Kościoła, stało się coś, co całkowicie wywróciło jego życie. W drodze do Damaszku Paweł spotyka zmartwychwstałego Chrystusa. Pada na ziemię, oślepia go światło. Odtąd wszystko będzie już inaczej. Przeżywa nawrócenie, przyjmuje chrzest. Gorliwy prześladowca staje się jeszcze bardziej gorliwym sługą Jezusa Chrystusa, Trzynastym Apostołem. Ten, który zwalczał wiarę, staje się jej nauczycielem i obrońcą. Paweł rozpoczyna swój niesamowity bieg. Pali go wewnętrzny przymus głoszenia Ewangelii aż po krańce świata. „Biada mi, gdybym nie głosił Ewangelii” (1 Kor 9,16) – powtarza.

Ochrzcił Europę
Dzieło św. Pawła zdumiewa swoim ogromem. „Patrząc po ludzku, bez Pawła nie byłoby Kościoła powszechnego, nie byłoby chrześcijańskiej Europy” – napisał niedawno kard. Joachim Meisner. To Paweł przyniósł Europie Chrystusa. W Filippi ochrzcił Lidię, pierwszą Europejkę, i tam założył pierwszą wspólnotę uczniów Pańskich. Określenie „największy misjonarz w dziejach” nie jest żadną przesadą. Apostoł odbył co najmniej trzy wielkie podróże misyjne. Tyle opisuje św. Łukasz, ale na podstawie Listów św. Pawła można domyślać się, że było ich więcej. Tradycja głosi, że Apostoł dotarł z Ewangelią aż do Hiszpanii. Oblicza się, że przebył 16 tys. kilometrów drogami rzymskiego imperium i wodami Morza Śródziemnego. Maraton Pawła był biegiem z przeszkodami. Nieraz napotykał opór słuchaczy, niezrozumienie, prześladowanie, cały czas zaglądała mu w oczy śmierć. „Przez Żydów pięciokrotnie byłem bity po czterdzieści razów bez jednego. Trzy razy byłem sieczony rózgami, raz kamienowany, trzykrotnie byłem rozbitkiem na morzu, przez dzień i noc przebywałem na głębinie morskiej” – opowiada z dumą Koryntianom. „Często w podróżach, w niebezpieczeństwach na rzekach, w niebezpieczeństwach od zbójców, od własnego narodu, od pogan, w niebezpieczeństwach w mieście, na pustkowiu, na morzu...” (2 Kor 11, 24–26).

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy