Nowy numer 43/2020 Archiwum

Papież był zaskoczony

I Pielgrzymka Benedykta XVI w Polsce - Beata Zajączkowska: Czy w czasie pielgrzymki do Polski Papież umocnił swoją wiarę?

To było bardzo piękne, że Ojciec Święty, który przyjechał umocnić nasz kraj w wierze, równocześnie oczekiwał, żeby ten kraj także jego umocnił w wierze. Tuż po przylocie powiedział, że chce zaczerpnąć z „tego obfitego źródła wiary, które bije w Polsce”. Na Błoniach, po spotkaniu z młodzieżą, podszedłem do Benedykta XVI i powiedziałem: Ojciec Święty oczekiwał, że zostanie umocniony w wierze, czy rzeczywiście tak się stało? I odpowiedział mi, że tak! Jestem przekonany, że wiara nas wszystkich się umocniła. Uważam, że jest ona elementem fundamentalnym w życiu człowieka. Jest czymś dynamicznym, nie jest statyczna. Nie można mieć wciąż takiej samej wiary. Wiara może rosnąć, może słabnąć, można ją nawet stracić przez niedbalstwo. Każdy z nas jest w jakiś sposób odpowiedzialny za swoją wiarę. Ten dynamizm widzimy doskonale w Piśmie Świętym. Po cudzie w Kanie Galilejskiej Ewangelista mówi: uwierzyli w Niego jego uczniowie. A przecież oni już wcześniej wierzyli, bo poszli za Nim. Chciał powiedzieć, że ich wiara się jednak umocniła. Wiele razy Pan Jezus ganił swoich uczniów mówiąc „ludzie małej wiary”. Apostołowie prosili: Panie umocnij nas w wierze. To jest bardzo ważna prośba. Piotrowi Jezus daje nakaz, aby umacniał braci w wierze. I to jest główne zadanie Papieża. Ponieważ jednak wiara jest czymś dynamicznym zarówno papież, jak i kardynał, biskup czy prosty człowiek musi o nią dbać. Każdy jest odpowiedzialny za swoją wiarę. Jestem przekonany, że to była rzeczywiście pielgrzymka wiary. Umocniła w wierze Benedykta XVI, zbudowała nas Polaków oraz wszystkich, którzy szczerze uczestniczyli w tym wielkim wydarzeniu.

Eminencja w czasie pielgrzymki był bardzo blisko Ojca Świętego. Jak On przeżywał to, co się wokół niego działo?
Był bardzo wzruszony. Mimo trudnych kart polsko-niemieckiej historii nastawienie było wspaniałe. Papież dostrzegał entuzjazm Polaków. Widział, że przyjęli go jako Piotra naszych czasów, czyli w duchu prawdziwej wiary. Witali go jako Piotra, który ma umacniać swoich braci. Młodzież wiwatowała: Nasz Papież! Na koszulkach miała wypisane imiona obydwu papieży: JP2 i B16. Bardzo piękne jest to, iż Polacy kochają papieża nie tylko dlatego, że był Polakiem, ale dlatego po prostu, że jest papieżem, czyli następcą św. Piotra. Benedykt XVI wszystko to widział. Myślę, że miłość do „polskiego katolicyzmu” i do naszego kraju w nim wzrosła. Był bardzo wzruszony ogromnymi tłumami, które go witały i to nie tylko podczas oficjalnych uroczystości, ale na trasie wszystkich przejazdów. Podziwiał ich życzliwość, otwartość, nie kończące się wiwaty. Myślę, że Ojciec Święty był tym zbudowany.

W jakiejś mierze nawet sami siebie zaskoczyliśmy tym gorącym przyjęciem. Jeden ze współpracowników papieża podkreślał, że jego osobisty lekarz ze zdziwienia przecierał oczy i mówił zaskoczony: witają go jak Jana Pawła II. A przecież Renato Buzzonetti odbył z Janem Pawłem II wiele podróży.
Byłem przekonany, że Benedykt XVI będzie przyjęty serdecznie. Tym bardziej że Polacy od chwili wyboru okazywali entuzjazm dla nowego papieża, nie było żadnych krytyk pod adresem jego osoby. Jednak to, co zobaczyłem przerosło moje najśmielsze oczekiwania. Było dużo lepiej niż się spodziewałem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama