Nowy numer 47/2020 Archiwum

Kilka myśli o Jednym pontyfikacie

Nigdy nikomu nie schlebiał. Mówił to, co mu kazało sumienie: i wiara. Nie bał się narazić opinii publicznej, która słyszała od niego tylko to, co on chciał powiedzieć, a nie to, co ona chciałaby usłyszeć.

Karol Wojtyła, kolejno jako ksiądz, biskup, kardynał czy papież, nie dokonał niczego nadzwyczajnego: nie miał daru proroctwa, nie słychać też, by miewał wizje, nie udał się na pustelnię, nie praktykował surowych postów. Przeciwnie: kochał sport, żartował, miał przyjaciół i chętnie otaczał się ludźmi. Kochał literaturę i teatr. Był serdeczny, choć umiał huknąć (pamiętam, jak grzmiał w Agrigento przeciw zbrodniom mafii).

A więc święty? Mamy dość dziwaczne (choć powszechne) mniemanie o świętości, której koniecznym elementem są cuda i zdarzenia nadzwyczajne. Jan Paweł II pokazał nam zwyczajne, radosne, normalne życie, całe spędzone przed obliczem Boga. I na tym polegała jego świętość. Ale w końcu cud się wydarzył: bo jak inaczej nazwać jego pogrzeb i atmosferę mu towarzyszącą?

Zarzucano mu, że kanonizował i beatyfikował około 2000! Te beatyfikacje jednak stanowią integralną część jego teologii. W okrutnym XX wieku Jan Pa-weł II chciał nam przywrócić wiarę w człowieka. Tysiące kanonizowanych i beatyfikowanych przez niego krzyczą wielkim głosem za starożytnym poetą: jak cudny jest człowiek, kiedy jest człowiekiem. A Papież dodawał: Bożym człowiekiem. Czy z tych pokazanych nam wzorów potrafiliśmy jednak wyciągnąć wnioski, każdy dla siebie?

Subito santo! – „Natychmiast świętym” – skandowały tłumy na Placu św. Piotra w czasie pogrzebu. Z kanonizacjami Kościół zazwyczaj się spóźniał, w najlepszym wypadku o pokolenie. Maksymilian Kolbe był świadkiem dla ludzi czasów okupacji. W latach 80., gdy go kanonizowano, był już postacią historyczną. A co mówić o ludziach kanonizowanych 100, 200 lub 300 lat po śmierci? Tylko z Matką Teresą nie spóźniono się, ale to była osobista zasługa Papieża. Biurokracja (niestety, czasami konieczna!) często zabija świadectwo. Ufamy jednak, że teraz zostanie wysłuchany głos Boży, który odezwał się przez wiernych zgromadzonych na Placu św. Piotra (Vox populi, vox Dei – głos ludu, głos Boga – głosi łacińskie przysłowie!), i że już wkrótce doczekamy się ŚWIĘTEGO Jana Pawła II! Ja już się modlę za jego wstawiennictwem.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama