Nowy numer 4/2023 Archiwum

Plusy dodatnie i ujemne

Czy to dobrze, że Polska – budując dwie elektrownie jądrowe – korzysta z dwóch różnych wykonawców? Może lepiej byłoby zamówić reaktory w jednym miejscu? Są plusy dodatnie i plusy ujemne tej decyzji.

Dla uporządkowania spraw. W ciągu ostatnich kilkunastu dni zarówno premier, jak i niektórzy ministrowie oświadczyli, że pierwszą elektrownię jądrową wybuduje amerykańska firma Westinghouse. W rzeczywistości, w około 50 proc. będą ją budowały polskie firmy, ale technologia reaktorów i całej infrastruktury będzie amerykańska. Według harmonogramu budowa rozpocznie się w 2026 roku, a pierwszy reaktor zostanie uruchomiony w 2033 roku. W pierwszej elektrowni powstaną trzy reaktory, kolejne będą oddawane do użytku sukcesywnie. Druga elektrownia zostanie zbudowana z wykorzystaniem technologii z Korei Południowej. Koreańskie reaktory APR 1400 są większe od amerykańskich AP1000 i choć co do zasady działania nie różnią się od nich, to jednak są innymi konstrukcjami.

Czy to dobrze, że budując dwie elektrownie (w planach jest jeszcze powstanie trzeciej, ale na razie nie wybrano jej realizatora), zdecydowano się na dwóch różnych wykonawców? Ma to swoje plusy, ale zacznę od minusów. Z całą pewnością wybranie jednego wykonawcy dwóch elektrowni sprawiłoby, że ich budowa byłaby tańsza. To normalne. Kupując samochody, też można uzyskać niższe ceny, gdy kupuje się ich więcej u jednego sprzedawcy. Ponadto jest jeden serwis i magazyn części zamiennych, szkolenia prowadzone przez jednego producenta. Ale są też i minusy takiego rozwiązania. Gdy coś się w samochodzie zepsuje, będzie trzeba – dla bezpieczeństwa – uziemić całą flotę. Gdy fabryka części zamiennych będzie miała problemy z ich dostarczaniem, dotyczyło to będzie wszystkich samochodów, a nie tylko niektórych z nich. Podobnie jest z reaktorami. Wykrycie najmniejszej awarii w jednym, powoduje automatyczne wyłączenie wszystkich reaktorów tego producenta. Po to, by sprawdzić, czy w pozostałych nie występuje ryzyko podobnej awarii. Tak stało się we Francji, gdy w jednej z elektrowni stwierdzono korozję elementu, który korodować nie powinien. Operator elektrowni musiał zamknąć kilkanaście reaktorów. Zbiegło się to w czasie z terminem zaplanowanych przeglądów i z 56 reaktorów pracowały tylko 24, a Francja z dnia na dzień z eksportera energii elektrycznej stała się jej importerem. Przed zimą, w tak niestabilnym energetycznie okresie jak ten, który mamy obecnie, to prawdziwy horror.

Rozumiem, dlaczego podjęto decyzję o budowie dwóch elektrowni z wykorzystaniem różnych technologii. Tak będzie znacznie bezpieczniej, bo przecież obok kwestii ekologicznych w tej inwestycji istotne jest także energetyczne bezpieczeństwo.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się