GN 42/2020 Archiwum

Krótki kurs KNS

Katolicka nauka społeczna (KNS) nie spadła z nieba.

To znaczy nie pojawiła się ni stąd, ni zowąd. Chrześcijanie od początku starali się nie tylko rozumieć i oceniać społeczną rzeczywistość, ale też aktywnie wpływać na jej kształt. Z czasem ta refleksja i doświadczenie przerodziły się w systematyczny wykład kolejnych papieży.

Co Kościołowi do tego?
Właściwie można by zacząć od Adama i Ewy. „Czyńcie sobie ziemię poddaną”. To polecenie jest początkiem wszystkiego, co dobrego (ale też, niestety, złego) może zdziałać jedyna wolna, rozumna i zdolna do kochania istota na ziemi. Nie bez powodu wymieniamy te trzy właściwości człowieka: to dzięki nim mówimy o godności osoby ludzkiej, która dla Kościoła jest punktem odniesienia w ocenie moralnej systemów społecznych, politycznych i ekonomicznych oraz relacji, jakie ludzie nawiązują w społeczeństwie. Jeśli więc ktoś zadaje pytanie, jak Kościół ocenia np. socjalizm lub kapitalizm, to odpowiedź zawsze wychodzi również od pytania: na ile każdy z nich zapewnia poszanowanie godności osoby ludzkiej. Mówiąc prościej: na ile pozwala człowiekowi być sobą, to znaczy istotą wolną, twórczą i kochającą. Katolicka nauka społeczna nie jest wykładem wiary w społeczeństwo i w systemy społeczno-polityczne. „Królestwo moje nie jest z tego świata” – mówi Jezus, zatem także Jego uczniowie swojej nadziei nie pokładają w ekonomii, polityce i organizacjach społecznych. Wiara, że dzięki jakiemuś „sprawiedliwemu” systemowi ustanowimy raj na ziemi, jest zwykłym zabobonem i bałwochwalstwem. Z drugiej strony dobrowolna ucieczka chrześcijan z życia publicznego do katakumb jest nieusprawiedliwioną dezercją. Jesteśmy przecież zbawieni nie w oderwaniu od roli, jaką pełnimy jako żony, mężowie, księża, rodzice, urzędnicy, górnicy czy sportowcy. „Oddajcie Bogu to, co należy do Boga, a cezarowi to, co należy do cezara” – mówi ten sam Jezus. Dlatego też myśl chrześcijańska od początku skupiała się również na sprawach „tego świata”.

Myślenie z tradycją
Jeden z najstarszych dokumentów chrześcijańskich „Didache” wiele miejsca poświęca obowiązkowi pracy. Nawiązuje bezpośrednio do słów św. Pawła: „Kto nie chce pracować, niechaj też nie je”. Ten wątek rozwijał później m.in. św. Jan Chryzostom. Obok pracy ważnym tematem dla Ojców Kościoła było zagadnienie własności prywatnej. Prawo do posiadania wynika z natury, ale nie jest to prawo bezwzględne: na właścicielu dóbr ciążą też obowiązki społeczne. Spośród Ojców Kościoła filozofię społeczną najbardziej rozwinął św. Augustyn. Według niego, uchylanie się chrześcijan od udziału w życiu społecznym jest niezgodne z ich powołaniem. Ciekawy jest też pogląd św. Augustyna na temat władzy: jej źródłem zawsze jest Bóg, ale nie znaczy to, że automatycznie każda władza jest moralna. Jeszcze bardziej filozofię społeczną rozwinął wiele wieków później św. Tomasz z Akwinu. Dla niego głównym problemem była relacja jednostka a społeczeństwo. Jego zdaniem, część jest zawsze podporządkowana całości, dlatego też dobro społeczne jest ważniejsze niż dobro jednostki. Nie znaczy to jednak, że św. Tomasz z Akwinu był zwolennikiem państwa autorytarnego.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama