Nowy numer 25/2018 Archiwum

Jak to robią inni

USA
Richard Cohen przez długie lata sam borykał się ze skłonnościami homoseksualnymi i zwyciężył je. Założył rodzinę, ma trójkę dzieci, mieszka w Waszyngtonie i teraz pomaga wielu innym ludziom z takimi skłonnościami. Napisał książkę „Wyjść na prostą. Rozumienie i uzdrawianie homoseksualizmu”.
Uważa, że homoseksualizm jest objawem głębszych problemów – a nie głównym problemem osoby. Według Cohena, homoseksualizm jest stanem o podłożu emocjonalnym, zaburzeniem więzi z tą samą płcią. Uzdrawianie homoseksualizmu metodą Cohena obejmuje cztery etapy: zmianę zachowania; przemianę myślenia; uzdrawianie ran homoemocjonalnych; uzdrawianie zranień heteroemocjonalnych (matka–syn i córka–ojciec).

Holandia
Znana jako pionier w nadawaniu homoseksualistom przywilejów społecznych przoduje także w leczeniu z homoseksualizmu – zwraca uwagę Grzegorz Górny („Fronda”, „Ozon”). Najbardziej znany i działający najdłużej psychoterapeuta prof. Gerard van den Aardweg w ciągu 30 lat pracy wyprowadził z homoseksualizmu kilkaset osób. Punktem wyjścia w terapii jest założenie, że pociąg do własnej płci nie jest – jak to przedstawiają działacze ruchu gejowskiego – wrodzony, uwarunkowany genetycznie lub hormonalnie. Prof. van den Aardweg uważa to za zaburzenie emocjonalne, rozwijające się w dzieciństwie i okresie dojrzewania. Źródłem są niezdrowe relacje z matką i – zwłaszcza! – z ojcem.
Terapia trwa kilka lat. Polega głównie na wglądzie we własne wnętrze i wewnętrznym zmaganiu. Jej celem jest uzyskanie emocjonalnej dojrzałości do małżeństwa, zaś powodzenie zależy od motywacji danej osoby, jej wytrwałości i szczerości – najpierw wobec siebie. Jeden z instrumentów to humor. Autoironia pomaga obnażyć infantylizm, odkryć dziecko siedzące w środku dorosłego, i stanowi antidotum na impulsy o charakterze neurotycznym. Prof. Aardweg odkrył ciekawą zależność: im mniej roztkliwiania nad sobą, tym mniejsza skłonność do zachowań homoseksualnych.
« 1 »
oceń artykuł

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji