GN 3/2019 Archiwum

Czy tylko piękny umysł?

Są bardzo zdolni. Kiedyś będą wynajdować nowe leki, konstruować urządzenia, które ułatwią nam życie. Nasza przyszłość jest w ich rękach. Na razie jednak to oni potrzebują naszej pomocy.

Informatyk
Filip Wolski ma 18 lat, mieszka w Gdańsku. – Pamiętam, jak miał cztery lata, wziąłem jego i kolegów na sanki. Filip wtedy oświadczył, żeby inni zjeżdżali, a on będzie liczył zjazdy. Wydało mu się to ciekawsze – śmieje się Mirosław Wolski, ojciec Filipa.

W podstawówce nikt nie podejrzewał, że chłopiec ma nadzwyczajne zdolności. – Zainteresowanie ze strony szkoły było zerowe. Dopiero gdy w piątej klasie posłaliśmy syna na kółko matematyczne, nauczyciel uświadomił nam, jak zdolny jest Filip. – Informatyką zainteresowałem się dopiero w gimnazjum – deklaruje Filip Wolski. W III klasie zajął pierwsze miejsce w krajowej Olimpiadzie Informatycznej, wyprzedzając licealistów. To było dwa lata temu. W kolejnych olimpiadach powtarzał ten wynik. Wygrywał też regularnie konkursy międzynarodowe, był również wśród laureatów Olimpiady Matematycznej.

Co roku odbywa się Międzynarodowa Olimpiada Informatyczna, w której rywalizują najzdolniejsi informatycy z całego świata. Filip trzy razy pod rząd przywoził z tej imprezy złoty medal. Ostatni – pod koniec sierpnia tego roku.

– Miał to szczęście, że w jednym budynku znajduje się zarówno gimnazjum, jak i liceum. W obu szkołach pracują ci sami nauczyciele. To pozwala przezwyciężyć wady reformy oświatowej, która skróciła okres nauki w liceum. Filip może pracować przez sześć lat pod opieką Wojciecha Tomalczyka (matematyka) i Ryszarda Szubartowskiego (informatyka) – tłumaczy ojciec zdolnego licealisty.
Filip we wrześniu rozpocznie naukę w klasie maturalnej. Chodzi do szkoły, która wychowuje wielu olimpijczyków i zajmuje wysokie miejsce w specjalistycznych rankingach – III LO w Gdyni. Rodzice nie chcieli natomiast przesuwać go do wyższej klasy.

Filip ma kolegę, rówieśnika, równie uzdolnionego. Przesuwano go kilka razy, aż w końcu chodził do szkoły z uczniami o pięć lat starszymi. Teraz kończy studia i bardzo narzeka. Brakuje mu przyjaciół, ma trudności w nawiązywaniu kontaktu z ludźmi. To odbija się też na jego postępach naukowych. – Przecież to są wrażliwi młodzi ludzie. Łatwo zrobić im krzywdę – przekonuje Mirosław Wolski.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji