Nowy numer 2/2021 Archiwum

Dusza moja pragnie postu, ciało karnawału

Następują po sobie. Karnawał i post. Duch zabawy i duch pokuty. Nierozłącznie związanez ludzką naturą. Ich walka jest nieunikniona. Na placach miast. A co ważniejsze – w ludzkim wnętrzu. Rok liturgiczny odmierza czas śmiechu i czas pokuty. Nawet zlaicyzowana Europa szanuje ten rytm. Szaleństwa karnawału kończą się w Popielec.

Czy dziś Breughel namalowałby taki obraz?
Czy w naszych czasach karnawał zwyciężył? Czy duch rozrywki, luzu, ubawu, ironii zabił w nas pragnienie pokuty, skruchy, postu?

Grzegorz Górny twierdzi, że tak. „Wielki Post to wielki nieobecny współczesnej kultury, nie tylko masowej. Gdyby Piotr Breughel żył dzisiaj, to zapewne nie namalowałby swej Walki postu z karnawałem. Trudno byłoby mu bowiem znaleźć zarówno w realnym życiu, jak i w przestrzeni symbolicznej odpowiedniki postnego nastawienia do rzeczywistości. (…)

Większość z nas żyje zanurzona w kulturze masowej, a w tej miejsca na post nie ma. Nie ma bowiem dla niego zrozumienia. Zrozumiałe są diety i głodówki zdrowotne, bo służą utrzymaniu ciała w dobrej kondycji, ale post?”. Zgadzam się tylko po części. Niewątpliwie w zachodniej kulturze karnawał wypiera dość skutecznie ducha postu. Nie traciłbym jednak nadziei. Natura ludzka jest niezmienna. Rozrywkowe nastawienie do życia, prędzej czy później, znudzi człowieka, osłabi, wykończy. Doprowadzi go do odkrycia pustki. I wtedy zatęskni on za leczącą ciszą, łzami skruchy, pustynią oczyszczającą z iluzji.

To prawda, że o ile z namalowaniem współczesnego karnawałowego orszaku Breughel nie miałby najmniejszego kłopotu (setki kanałów TV dostarczyłoby mu natchnienie w kilka minut), o tyle z postem byłoby znacznie trudniej. A jednak sądzę, że, przynajmniej w Polsce, Breughel miałby co malować.
Kilka podpowiedzi. Każdego roku w Środę Popielcową tłumy przychodzą do kościoła, by posypać głowy popiołem. Ludzie nadal słuchają rekolekcji, kazań pasyjnych. Miliony obejrzało w zeszłym roku „Pasję” Mela Gibsona. Na nocne czuwania wciąż przychodzi młodzież.

Znam sanktuarium maryjne, gdzie co miesiąc na tzw. noce pokuty zjeżdżają dziesiątki pełnych autobusów. W wielu miastach Drogi Krzyżowe wychodzą na ulice. Mam wciąż przed oczami akademicką Drogę Krzyżową w Lublinie. Rzeka młodych przemierza studenckie miasteczko z krzyżem, śpiewem, modlitwą. Z mijanych akademików dochodzą pijackie głosy, nieraz wulgarne, odgłosy imprez, dudnienie muzyki. Pędzel Breughla poszedłby w ruch. Bez wątpienia.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama