GN 3/2021 Archiwum

Pustynia za 9 milionów

A gdzie ta Pustynia Błędowska? – pytamy, rozglądając się ze wzgórza Czubatka. U naszych stóp szumi las. – No, już tutaj – wyjaśnia Agnieszka Walnik. – A tam, daleko, to nawet troszkę piasku widać – wskazuje na dwie małe, żółte plamki wśród drzew.

To jednak ostatnie chwile karłowatego lasu, porastającego dzisiaj teren Pustyni Błędowskiej. W przyszłym roku zacznie się wielka wycinka drzew i krzewów, którymi zarosły te piaski przez ostatnie pół wieku. Za cztery lata Pustynia Błędowska znów stanie się pustynią nie tylko z nazwy.

Fatamorgana pod Błędowem
Potrzebne na to 9 mln złotych zdobyła gmina Klucze, na której terenie leży większość pustyni. Połowę tej kwoty daje Komisja Europejska w ramach programu „Life+”, 45 procent Narodowy Fundusz Ochrony Środowiska, a 5 procent gmina Klucze. Wielka wycinka będzie trwała w południowej części pustyni do końca listopada 2014 roku. – Dzisiaj turyści, którzy przyjeżdżają zobaczyć naszą pustynię, często wracają rozczarowani. To się jednak zmieni. Jak nas odwiedzicie za 4 lata, kawał pustyni będzie już widoczny – obiecuje Agnieszka Walnik, inspektor ds. promocji gminy Klucze.

Dzisiaj, patrząc na porastające Pustynię Błędowską krzewy i drzewa, trudno uwierzyć, że 45 lat temu Jerzy Kawalerowicz kręcił tu część scen „Faraona”. Albo że w czasie II wojny światowej taktykę walk pustynnych ćwiczył tu, przed wyjazdem do Afryki, sławny niemiecki „Afrika Korps” Erwina Rommla. A już opisy zjawiska fatamorgany sprzed ponad 80 lat brzmią dla młodszych mieszkańców tych okolic tak abstrakcyjnie, że są skłonni przypisać je raczej działaniu popularnego przed laty lokalnego bimbru o nazwie „Czar pustyni”. Fatamorganę widziała tu jednak m.in. cała wycieczka nauczycieli, prowadzona w 1924 roku przez profesora Kazimierza Piecha, znanego botanika. Profesor opisał, że miraż polegał na obrazie jeziora, które zdawało się falować wśród piasków.

Niewybuchy w piachu
Dzisiaj pod lasem, który kiedyś był pustynią, stadko siedmiu kóz pasie 82-letni Jan Jurczyk z Klucz. – Te drzewa to dopiero po wojnie wyrosły. Panie, jak tu kiedyś było pięknie! Same piachy tu były, czyściusieńskie. Robiły się z piachu pagórki, a niektóre porastała taka sucha, jakby morska trawa – wspomina. Pustynia Błędowska gwałtownie zmieniła swój wygląd w ciągu życia pana Jana, bo w latach 50. XX wieku jej część została zaorana i obsadzona drzewami. I to nie tylko sosną, ale też obcym w Polsce gatunkiem: wierzbą kaspijską. To przyspieszyło zmiany, które w sposób naturalny zachodziłyby w przyrodzie wolniej. Krzaki i karłowate sosny zaczęły wdzierać się też na pozostałe części pustyni, bo wzrósł również poziom wód gruntowych. Piasek nie jest już tak „czyściusieńki”, bo przyprószyły go pyły z Huty Katowice, na których roślinom łatwiej wykiełkować.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama