Nowy Numer 28/2019 Archiwum

Niesłuszne i sprzeczne z prawem

Orzeczenie w sprawie przeciwko „Gościowi Niedzielnemu” pokazuje, że gwarancje wolności słowa i obrona interesu społecznego nie mają dla tego sądu żadnego znaczenia.

4. Zdumiewają wywody o związku wolności słowa i chrześcijaństwa: „Chrześcijaństwo jest religią miłości i taki też winien być język zamieszczanych w »Gościu Niedzielnym« publikacji”. Gdyby podążać za rozumowaniem sądu, należałoby stwierdzić, że to nie sobory tylko sąd ma ustalać, czym jest ta religia. Pisma komunizujące albo ekologiczne mogłyby głosić tylko opinie, które są treściowo i co do formy zgodne z wyobrażeniami sądu o komunizmie lub ekologizmie. Stwierdzenia te są groźnym nadużyciem, bo prowadzą do czystej arbitralności w ocenie, komu i co wolno mówić. Wyrok w tym zakresie narusza art. 24 kodeksu cywilnego i gwarancje konstytucyjne chroniące wolność słowa.

5. Zasadnicze wątpliwości rodzi uznanie, że przytoczone teksty dotyczące sprawy A. Tysiąc są „mową nienawiści”. Sąd nie wyjaśnia, co jest mową nienawiści w kontekście trudnej debaty aborcyjnej ani nie wskazuje, z jakich przepisów wyprowadza swoje oceny. Można się domyślać, że „mową nienawiści” jest porównywanie sposobu wykonywania władzy w kwestiach życia i śmierci przez trybunał strasburski do jej wykonywania w okresie nazistowskim. Porównania te wydają się przesadne, ale należy pamiętać, że w licznych opracowaniach naukowych, np. dotyczących eutanazji i aborcji, są stosowane. Dlaczego? Bo dyskusja dotyczy tego, czy wolno różnicować wartość życia ludzkiego wedle pewnych kryteriów. Czy można uznać, że zwolennik eutanazji, który wygra w Strasburgu ze względu na rzekome naruszenie jego prawa do prywatności, będzie miał prawo zakazywania innym uczestnikom debaty – powołując się na ochronę jego dóbr osobistych – odwoływania się do doświadczeń historycznych?

6. Moim zdaniem, sąd powinien się powstrzymać od spekulatywnych i insynuacyjnych rozumowań, że skoro w jakimś okresie czytelnicy tygodnika są „niedostatecznie wykształceni”, to znaczy, że temu tygodnikowi nie wolno pisać w określony sposób tekstów. Kuriozalne jest rozumowanie, że wprawdzie analiza językowa tekstów nie wskazuje na porównanie p. Tysiąc do hitlerowców, to jednak „emocjonalny odbiór tych tekstów” przez niewykształconych czytelników uzasadnia przyjęcie, że takie porównania były. Co to za logika? Można odnieść wrażenie, że to sąd kieruje się złymi emocjami.

7. Wydaje mi się, że orzeczenie jest niesłuszne i sprzeczne z prawem. Pokazuje ono, że gwarancje wolności słowa i obrona interesu społecznego nie ma dla sądu żadnego znaczenia, przynajmniej w tej sprawie. W USA takie orzeczenie uznano by za rażącą obrazę gwarancji konstytucyjnych wolności słowa. Także z orzecznictwa strasburskiego wynika jasno, że sądy nie mogą ograniczać prezentowania opinii, choćby były one bulwersujące, niesłuszne czy po prostu głupie. Jeśli nawet godzą w uczucia osób publicznych, także nie wolno ich zakazywać, o ile tylko mają jakiś związek z „podstawami faktycznymi” i dotyczą spraw publicznych. W tej sprawie nie ma wątpliwości, że prezentowane opinie mają silny związek z faktami i dotyczą osoby publicznej. Z orzecznictwa strasburskiego wynika także, że osoby biorące udział w debacie publicznej muszą się liczyć z ograniczeniem ochrony ich prywatności i krytyką innych, nawet taką, którą odbierają jako niezasłużoną, niecelną i mało wyszukaną.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Zamieszczone przez internautów komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Sponsorowane

Https://Www.AUTOdoc.PL