Nowy numer 30/2021 Archiwum

Obudził się we mnie lew!

Ryzykując życie, ugasił pożar w domu. Uratował rodzinę, ale został ciężko poparzony. W Wigilię znów poprowadził główne wydanie "Wiadomości". O tym, kiedy w mężczyźnie rodzi się lew, z Krzysztofem Ziemcem rozmawia Maciej Gajek*.

Modliłeś się wtedy?
– Byłem owinięty w bandaże jak mumia. Jak się leży, to coś trzeba robić. Rozmawiać ze sobą, z Bogiem. Kapelan wpadał rano jak do supermarketu: chorych dużo, czasu mało. Paweł Zuchniewicz, wielki orędownik papieża Jana Pawła II, przyniósł mi obrazek z nim. Była w tym dziurka, a w niej fragmencik szaty Papieża. Taka relikwia. Z tyłu była modlitwa. Modliłem się więc o wstawiennictwo do Jana Pawła II. Ale przychodzili także inni znajomi. Pytali: czemu akurat ciebie to spotkało? Do dziś nie mam odpowiedzi, ale stawiam sobie te pytania. Trzy dni po wypadku mieliśmy lecieć na wakacje nad ciepłym morzem. Niedawno doznałem takiego olśnienia: a może dzięki temu moje dzieci nie zginęły? Może któreś z nich by utonęło? Albo zostało porwane…

Trochę filozofujesz…
– Ale kiedy jesteśmy odcięci od normalności, zadajemy sobie mnóstwo pytań. Normalne byłoby też zgłaszanie pretensji do Boga. Ale z tego wyleczył mnie telefon od kolegi. Zapytał, czy cierpię. Boli? No, boli. Nie przejmuj się, dostajemy tylko taki krzyż, który jesteśmy w stanie unieść. Wtedy zrozumiałem powiedzenie: co nas nie zabije, to nas wzmocni. Jeśli ktoś życie traktuje jako „fun”, ale bez „risk”, to świat mu się zawali. Myślałem przez pryzmat powstańców warszawskich, ludzi w katowniach SB. Czym jest moje cierpienie wobec ich cierpienia? Poza tym to zbliża do cierpienia Chrystusa. On oddał życie za nas. Ja byłem bliski oddania życia za własne dzieci. To naprawdę zbliża do istoty wiary. I do prawdziwego sensu życia.

Teraz to dopiero filozofujesz!
– Bo wcześniej, spędzając cały dzień w pracy, czułem się tak, jakbym tyrał w Londynie na zmywaku. W domu tylko spałem. Pracę kończyłem o 23, rodzinę widywałem tylko rano. Trwałe w życiu jest tylko to, co sami zbudujemy – dom i rodzina. Nie wiem, jakbym dziś wyglądał, gdybym nie miał tego wszystkiego, dla czego warto było szybko wyjść ze szpitala, a potem zacisnąć zęby i przez miesiące ćwiczyć, żeby nie mieć podkurczonych rąk i nóg. Są ludzie, którzy nie mają dla kogo walczyć, więc na własną prośbę będą jeździli na wózku.
« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama