Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dziecko w ofercie

Dzieci sprawiają sobie dzisiaj w Polsce nie tylko samotne kobiety, ale także te żyjące w związkach lesbijskich. – Procedurę in vitro stosuje się wobec nich w Polsce na porządku dziennym – zdradza „Gościowi” osoba związana ze środowiskiem lekarzy od in vitro.

Pojawiły się też już w Polsce matki zastępcze, zwane surogatkami. Rodzą cudze dzieci za pieniądze. Inkasują za to od 30 do 60 tys. złotych. – To jest w Polsce problem marginalny. Ja takich działań się nie podejmuję – mówi „Gościowi” prof. Waldemar Kuczyński, szef wykonującej in vitro kliniki „Kriobank” w Białymstoku. Kliniki in vitro różnią się jednak między sobą bardzo w podejściu do produkcji ludzi w fazie embrionalnej. W niektórych pracownicy mają większy szacunek dla ludzkiego życia, które wytworzyli, ale w innych podchodzą do tego lżej, bez żadnych skrupułów przed umieszczaniem zarodków w macicy zupełnie innej kobiety.

W zeszłym roku powstało nawet w Piasecznie pod Warszawą pierwsze w Polsce biuro pośrednictwa dla matek zastępczych, nazywanych surogatkami. Korzystają z niego kobiety, które nie mogą same donosić ciąży. „Prowadzimy działalność zajmującą się kojarzeniem bezdzietnych par małżeńskich, które z jakichś przyczyn zdrowotnych nie mogą mieć dzieci, z kobietami, które chcą takim parom urodzić dziecko” – zachwala swoje usługi firma. „Zajmujemy się tylko i wyłącznie pomocą kojarzenia par małżeńskich z surogatkami. Pieniądze, które są przeznaczone dla surogatki, są dobrowolnie przyznane na utrzymanie się matki zastępczej wraz z noszonym przez nią dzieckiem” – zastrzega firma w ogłoszeniu. To zapis, który jest bezczelnym wybiegiem prawnym: genetyczni rodzice, którzy wynajmują surogatkę, oficjalnie nie mogą jej zapłacić za ciążę. Mają więc udawać, że tylko ją „utrzymują” podczas ciąży. Z „Gościem” właścicielka firmy nie chciała rozmawiać, chyba że za pieniądze. Z zasady z takich ofert nie korzystamy. – Uważam, że z taką formą, jak matki zastępcze wynajmowane za pieniądze, należy walczyć. Potrzeba w tej sprawie uregulowań prawnych – przyznaje prof. Kuczyński.

Żywe inkubatory
Biologiczni rodzice, którzy korzystają z usług matek zastępczych, zwykle nie mają pojęcia, na co narażają swoje dziecko. Decyzję o pracy surogatki podejmują często kobiety z trudnych środowisk. Spodziewanie się po nich szczególnej troski o dziecko to naiwność. Te kobiety robią to dla pieniędzy. Tymczasem psychologia prenatalna mówi wiele o więziach, jakie dziecko już przed urodzeniem może zawiązać nie tylko ze swoją matką, ale też ojcem. Ich brak może być dla dziecka poważną krzywdą. Zagrożone jest też fizyczne zdrowie dziecka. Trudno się spodziewać, że surogatka zrezygnuje dla dobra dziecka, zwłaszcza cudzego dziecka, z alkoholu, papierosów czy łykania niebezpiecznych dla maleństwa leków. Kolejną rafą, o którą mogą się potknąć biologiczni rodzice korzystający z surogatki, jest szantaż. Według prawa, nie musi ona urodzonego przez siebie dziecka nikomu oddawać. Może więc zażądać za jego oddanie znacznie większych pieniędzy. Znane są takie przykłady z Ameryki. To niektóre z mnóstwa konsekwencji dążenia do posiadania własnego dziecka za wszelką cenę.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama