Nowy numer 47/2020 Archiwum

Gdzie Jaś życia się nauczy?

Przekazywanie wiedzy już nie jest uznawane za najważniejszy powód powszechnej edukacji. Ten cel został zepchnięty na dalszy plan przez socjalizację. To magiczne słowo było na ustach m.in. osób, które nawoływały do obniżenia wieku szkolnego.

Łączy się tu tak naprawdę dwa rozumienia socjalizacji. Zgodnie z pierwszym socjalizacja polega na przyswojeniu norm właściwych społeczeństwu. Dziecko uczy się zatem, jakimi wartościami kieruje się jego społeczność, ale i poznaje kulturę własnego narodu, kontynentu i cywilizacji. Zgodnie z drugim rozumieniem, socjalizacja jest uspołecznieniem, nabyciem takich cech, które czynią człowieka towarzyskim, nadają ogłady w zachowaniu, uzdatniają do efektywnej komunikacji. Innymi słowy sprawiają, że człowiek nie jest dzikiem.

Kagankowa utopia
Mówi się więc, że szkoła jest niezbędnym elementem socjalizacji dziecka i że prawidłowa socjalizacja sprzyja wyrównywaniu szans edukacyjnych. Według zwolenników socjalizacji przez szkołę, środowisko klasowe jest jakby obrazem społeczeństwa, w którym dziecku przyjdzie kiedyś prowadzić dojrzałe życie. Ucząc się żyć w grupie rówieśniczej, młody człowiek nabiera kompetencji społecznych niezbędnych w życiu dorosłym. Wszystko ma tu być na miejscu. Praca zespołowa, pierwsze konflikty, przyjaźnie, miłości. Wspólne pokonywanie przeszkód, radzenie sobie ze stresem, dzielenie ról, uzgadnianie celów i planowanie działań. Dziecko uczy się, zgodnie z tą koncepcją, życia, kiedy zakuwa przed egzaminami, spotyka się z agresją kolegów, ale i doznaje akceptacji. Takie dorosłe życie na próbę.

To właśnie w tę wizję szkolnej socjalizacji wpisane jest m.in. umieszczenie w podstawie programowej elementów wychowania społecznego. I tak uczeń kończący pierwszą klasę szkoły podstawowej ma wiedzieć, „co dobre, a co złe w kontaktach z rówieśnikami i dorosłymi”, ale także „współpracuje z innymi w zabawie, w nauce szkolnej i w sytuacjach życiowych”. Nawet więcej: „wie, co wynika z przynależności do rodziny, jakie są relacje między najbliższymi, wywiązuje się z powinności wobec nich”.

Jak widać, ambicje socjalizacyjne szkoły są bardzo duże. Nie chodzi tylko o przygotowanie do w miarę bezkonfliktowego życia, ale przede wszystkim o to, by wpoić podstawowe normy moralne. Szkoła znów przyjmuje na siebie pozytywistyczne zadanie niesienia kaganka. Nie jest to jednak już kaganek oświaty, bo i świat, w którym żyli nasi XIX- i XX-wieczni przodkowie odszedł w niepamięć. Nowy kaganek to wizja szczęśliwego społeczeństwa.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama