Nowy numer 25/2018 Archiwum

To była gra

Dla jednych to przełomowe wydarzenie w najnowszej historii Polski. Dla innych – największa zdrada narodowa. Od rozpoczęcia obrad Okrągłego Stołu mija 20 lat.

Oceny Okrągłego Stołu krążyły w minionym dwudziestoleciu między dwiema krańcowymi tezami. Jedni odwoływali się do jego postanowień jak do prawdy objawionej, gotowi ich bronić za wszelką cenę, a krytyków tych ustaleń odsądzali od czci i wiary. Drudzy twierdzili, że Okrągły Stół był dowodem zdrady elit, które umówiły się, by współtworzyć Polskę oligarchiczną. I jedni, i drudzy mitologizują Okrągły Stół, oceniając go z perspektywy mijających lat, a nie biorąc pod uwagę okoliczności politycznych początku 1989 r. Oczywiście każde przełomowe wydarzenie – a Okrągły Stół takim wydarzeniem niewątpliwie był – wywołuje dalekosiężne skutki, ale nie wszystkie można wiązać z nim bezpośrednio. Ocena takiego wydarzenia musi zakładać scenariusz alternatywny.

Zagrajmy w Okrągły Stół
Proponowałbym spojrzenie na obrady i porozumienia Okrągłego Stołu z perspektywy gry strategicznej. Byli w niej dwaj główni rozgrywający – strona partyjno-rządowa oraz strona społeczna. Były warunki zewnętrzne, na które strony te nie miały wpływu. Do najważniejszych z nich należała determinacja Kremla do utrzymania kontroli nad swymi satelitami, w tym nad Polską, oraz determinacja Zachodu, w tym głównie Stanów Zjednoczonych, aby przezwyciężyć podział Europy. Gra owa toczyła się na niepewnym gruncie pogarszającej się sytuacji gospodarczej i społecznej.

Jakie były cele strategiczne i taktyczne obu stron rozgrywających okrągłostołową grę? Strona partyjno-rządowa dążyła do utrzymania maksimum władzy, a zagrożenie widziała w społecznych protestach związanych z upadającą gospodarką. Dlatego godziła się na porozumienie z opozycyjną „stroną społeczną”, ale starając się z nią podzielić odpowiedzialnością, oddając przy tym jak najmniej władzy. O ile cele strony partyjno-rządowej można odtworzyć stosunkowo łatwo, o tyle ocena celów strony społecznej jest trudniejsza. Dążyła ona do poszerzenia zakresu wolności obywatelskich i niepodległości, ale była szalenie ostrożna w formułowaniu celów ostatecznych, nie wiedząc, na ile to pomoże, a na ile przeszkodzi w osiągnięciu efektów doraźnych. Krótko mówiąc, strona społeczna miała cele taktyczne, natomiast jej cele strategiczne ulegały ewolucji.

Asy w rękawie
Ocena porozumień Okrągłego Stołu musi też uwzględniać stopień rozeznania swojej siły i swoich słabości, warunków działania, a także siły i słabości drugiej strony oraz ich celów. Słabością strony partyjno-rządowej była wrażliwość na społeczne protesty w sytuacji, gdy malała determinacja Kremla do obrony socjalizmu w Polsce. Wobec prawdopodobnej ewolucji sytuacji w 1989 r. czas więc nie pracował na korzyść strony partyjno-rządowej. Siłą tej strony była, mimo pewnych rozbieżności w kierownictwie PZPR, jasność celów, a także lepsze rozeznanie warunków. Władze PZPR wiedziały bowiem więcej niż strona społeczna o malejącej determinacji ZSRR oraz o zagrożeniach ekonomicznych. Dysponowały także nadal siłami przymusu, które mogły stanąć w obronie swoich zagrożonych interesów. Stopień gotowości „organów” do akcji jest jednak przedmiotem sporów. Z jednej strony były one chyba gotowe do użycia siły w przypadku gwałtownych ataków protestantów, z drugiej jednak jest mało prawdopodobne, by mogły one same obronić socjalizm bez wsparcia Kremla, w przypadku gdyby protesty te miały charakter pokojowego strajku powszechnego.

« 1 2 »
oceń artykuł

Zobacz także

Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami ich autorów i nie odzwierciedlają poglądów redakcji

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama