Nowy numer 48/2020 Archiwum

Co pomoże niepłodnym?

Nawet jeśli rząd zrealizuje swoje zapowiedzi i wprowadzi refundację in vitro, nawet gdy posłowie uchwalą niezwykle precyzyjną ustawę biomedyczną, ani o krok nie poprawi to sytuacji niepłodnych małżeństw. Szczególnie tych, które w swojej płodności kierują się nauką Kościoła.

Żeby małżonkowie nie szukali pomocy po omacku i nie tracili czasu na wykonanie kolejnych badań w kilku miejscach. – Powinniśmy stworzyć poradnie, które zaproponują metody leczenia zgodne z nauką Kościoła, szanujące fizjologię kobiety – mówi dr Maciej Barczentewicz, ginekolog-położnik z Lublina, prezes Fundacji Instytut Leczenia Niepłodności Małżeńskiej im. Jan Pawła II. – Małżeństwa, które identyfikują się z Kościołem katolickim, mogłyby swobodnie, w zgodzie z własnym sumieniem i w pełnym zaufaniu, podjąć leczenie. Miałyby alternatywę wobec lekarzy oferujących najpierw antykoncepcję, a później – in vitro. W Lublinie za parę miesięcy powstanie przychodnia, w której stosowane będą metody leczenia niepłodności aprobowane przez Kościół. W planach jest przekształcenie jej w specjalistyczny ośrodek, który m.in. będzie stosować nową w Polsce metodę naprotechnologii, a także szkolić jej instruktorów.

Naproszansa
Naprotechnologia jest całkowicie naturalną i bezpieczną metodą, polegającą na bardzo szczegółowej i precyzyjnej obserwacji cyklu płodnego kobiety, co pozwala ustalić, kiedy są największe szanse na poczęcie dziecka. Metodę tę z powodzeniem stosuje się w Stanach Zjednoczonych, gdzie powstała, w Kanadzie, Australii i w krajach Zachodniej Europy. Pod okiem wyszkolonych instruktorów małżonkowie prowadzą precyzyjne obserwacje i w określony sposób je zapisują. Wyniki są konsultowane z lekarzem, który zaleca dodatkowe badania i w odpowiednich momentach włącza leczenie. Terapia jest z góry rozpisana na poszczególne cykle i trwa maksymalnie dwa lata. Już po kilku miesiącach stosowania szczegółowej samoobserwacji małżonkowie są w stanie precyzyjnie ustalić okres płodny i jedna trzecia par, bez jakiegokolwiek leczenia, zachodzi w ciążę. Twórcy naprotechnologii przekonują, że jest ona bardziej skuteczna od sztucznego zapłodnienia i o wiele tańsza (diagnostyka cyklu, bez kosztów badania hormonów i leczenia, rocznie zamyka się w kwocie 900 zł; jedna iniekcja in vitro to 8–10 tys. zł). Chociaż w Polsce jest dopiero dwóch lekarzy z certyfikatem amerykańskiej akademii Fertility Care Practitioners (centrum naprotechnologii) oraz para instruktorów-stażystów, par chcących spróbować naprotechnologię jest więcej niż przeszkoleni są w stanie przyjąć. W Lublinie 13-miesięczny kurs rozpoczęło kolejnych 20 instruktorów i 6 lekarzy. W Irlandii szkoli się 4 lekarzy z Polski. Sama chęć poznania metody i znalezienie pieniędzy na kosztowny kurs nie wystarczą. Kandydaci – lekarze muszą kierować się w swojej praktyce katolickim przesłaniem, czyli na przykład nie mogą zalecać pacjentom środków antykoncepcyjnych, a instruktorzy nie mogą takowych stosować. – Warto, żeby lekarze poznali tę metodę, bo często nie znają metod rozpoznawania płodności. Nie uczą o nich na studiach. Za to w Akademii Medycznej w Gdańsku były zajęcia poświęcone antykoncepcji – mówi dr Aleksandra Baryła z Warszawy, która zgłosiła się na kurs naprotechnologii, zachęcona również przez swoich pacjentów.

Jej zdaniem, powinny powstać małe przychodnie, złożone z instruktorów naprotechnologii (nie muszą być lekarzami) oraz konsultanta medycznego. Na początek to wystarczy, bo większość par nie wymaga wyspecjalizowanych metod leczenia. Trudniejsze przypadki byłyby prowadzone w większych placówkach. Do takiej roli szykuje się Szpital Świętej Rodziny w Warszawie, który rozpoczął szkolenie pracowników i przygotowuje się do stosowania naprotechnologii. – Naprotechnologia nie jest cudowną metodą, która pomoże wszystkim – zaznacza prof. Chazan. – Ale jest to rzetelna wiedza i praktyka oparte na badaniach naukowych, które od trzydziestu lat prowadzi jej twórca prof. Thomas Hilgers. Zostałem poproszony przez Ministerstwo Zdrowia o modyfikację celów i metod działania Krajowego Zespołu Promocji Naturalnego Planowania Rodziny. Zagadnienie naprotechnologii pojawia się już w tym programie. Jeśli więc rząd rzeczywiście jest przejęty losem bezdzietnych małżonków, powinien w pierwszej kolejności polepszyć opiekę zdrowotną nad nimi i bardziej ją dofinansować. Warto też byłoby wspomóc kształcenie lekarzy w nowoczesnych metodach naturalnych, dających wiele szans małżonkom starających się o dziecko. Chyba, że rząd też pójdzie na skróty i refundując in vitro, „odhaczy” problem bezpłodnych małżeństw.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama