Nowy numer 48/2020 Archiwum

Co pomoże niepłodnym?

Nawet jeśli rząd zrealizuje swoje zapowiedzi i wprowadzi refundację in vitro, nawet gdy posłowie uchwalą niezwykle precyzyjną ustawę biomedyczną, ani o krok nie poprawi to sytuacji niepłodnych małżeństw. Szczególnie tych, które w swojej płodności kierują się nauką Kościoła.

W Polsce bezskutecznie o poczęcie dziecka stara się co dziesiąte małżeństwo. Problem dostrzegają już nie tylko lekarze i demografowie. Zdaniem abp. Henryka Hosera, przewodniczącego Zespołu Ekspertów Komisji Episkopatu Polski ds. bioetycznych, bezpłodność małżeństw stała się problemem społecznym, dlatego powinien powstać narodowy program jej zapobiegania i leczenia. W wywiadzie dla Katolickiej Agencji Informacyjnej arcybiskup powiedział: „Zamiast inwestować ogromne pieniądze w ryzykowne techniki w rodzaju in vitro, lepiej przeznaczyć je na leczenie zdrowia osób mających kłopoty z płodnością. Spowoduje to, że wiele małżeństw, które były niepłodne, staną się płodne i będą mogły cieszyć się dziećmi”. Większość lekarzy i etyków propozycję poparła. Problem jednak w tym, że takie projekty już powstawały, ale żaden nie doczekał się realizacji.

Katolickie jest „be”?
Profesor Jan Kotarski, prezes Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego, choć pozytywnie odnosi się do propozycji abp. Hosera, zaznacza, że „Kościół, który w sprawy nauki silnie miesza swą ideologię, powinien inicjować programy »katolickie«, a nie »narodowe«, gdyż nie reprezentuje całej społeczności Polaków”. W podobnym tonie wypowiedział się prof. Marian Szamatowicz z Kliniki Ginekologii Akademii Medycznej w Białymstoku, który ponad 20 lat temu po raz pierwszy w Polsce dokonał zabiegu in vitro. Uważa on, że „programy zdrowotne powinien tworzyć świat nauki, a nie episkopat”. Propozycje dotyczące profilaktyki niepłodności już powstawały, i to wcale nie w episkopacie. Osiem lat temu ówczesny krajowy konsultant ginekologii prof. Bogdan Chazan napisał program: „Zapobieganie niepłodności małżeńskiej w Polsce, optymalizacja rozpoznawania i postępowania”. Projekt miał być realizowany do 2005 r., ale ugrzązł w szufladach Ministerstwa Zdrowia. Dwa lata temu prawicowy rząd, zgodnie z życzeniem Sejmu, pracował nad Narodowym Programem Wspierania Rodziny. Jednak zanim jeszcze dokument nabrał konkretnych kształtów, media wyjęły z niego fragment o propozycji oznaczania na środkach antykoncepcyjnych ostrzeżenia przed szkodliwością. To wystarczyło, żeby cały projekt przepadł.

Lekarze popierają pomysł objęcia szczególną opieką małżeństw cierpiących z powodu niepłodności, proponują jednak zrobić to systemowo i skutecznie. – Brakuje nam programów zdrowotnych dotyczących zdrowia prokreacyjnego – mówi prof. Chazan. – W przypadku profilaktyki bezpłodności mówimy o programach ukierunkowanych na populację młodych osób obojga płci, zalecających późną inicjację seksualną, monogamię, unikanie zachowań ryzykownych, sprzyjających zakażeniu chorobami przenoszonymi drogą płciową, oraz zalecających zdrowy tryb życia: bez papierosów, alkoholu i narkotyków, a także o nieodkładaniu decyzji o poczęciu dziecka na późniejsze lata życia. Z tym przekazem należałoby dotrzeć do młodych ludzi, może przez szkoły, ośrodki zdrowia, parafie, i właśnie w tym aspekcie przydałby się program, za którym poszłyby konkretne środki finansowe. Trzeba jasno powiedzieć, że najłatwiej jest zajść w ciążę w pierwszym roku regularnego współżycia. Potem o ciążę jest trudniej. Może należałoby zastanowić się, czy nie zmienić planów na przyszłość: najpierw urodzić dzieci, a potem zająć się karierą. Mogłoby to być korzystne i dla rozwoju rodziny, i dla kariery.

Przyjazne placówki i lekarze
Marzena i Bogdan z Warszawy na własnej skórze odczuli, jak trudno jest nawet w dużym mieście znaleźć lekarza, który w ich problemie zaproponuje coś innego niż in vitro. Pytali znajomych, przeczesywali fora internetowe. Leczyli się przez osiem lat i nadal nie wiedzieli, dlaczego nie mogą mieć dzieci. Wydali fortunę na badania i wizyty u kolejnych profesorów. – Refundowane badania, ludzkie terminy do specjalistów, możliwość specjalistycznych konsultacji w jednym ośrodku, opieka psychologa... – Bogdan wylicza to, co w pierwszej kolejności pomogłoby małżonkom w ich chorobie. Zdaniem prof. Chazana, w całym kraju powinna powstać sieć placówek specjalizujących się w diagnostyce i leczeniu niepłodności.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama