Nowy numer 49/2020 Archiwum

Prześladowani i zapomniani

Dwieście milionów chrześcijan jest prześladowanych za swą wiarę. Informacje o tym z trudem jednak przedostają się do mediów. Dlatego raport stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie nosi tytuł „Prześladowani i zapomniani”.

W sierpniu w Arabii Saudyjskiej ojciec, będący członkiem tzw. mutawwy, czyli islamskiej policji religijnej, zamordował w brutalny sposób swoją córkę za to, że przyjęła chrzest. Ten człowiek nie poniósł żadnej odpowiedzialności za swoją zbrodnię, a w świeckich mediach w Polsce nie było żadnej wzmianki na ten temat. Do świadomości europejskich społeczeństw wciąż w niewystarczającym stopniu dociera prawda o tragicznej sytuacji chrześcijan w wielu krajach. Tę lukę stara się wypełniać stowarzyszenie Pomoc Kościołowi w Potrzebie, którego główna działalność polega na prowadzeniu projektów pastoralnych i wspomaganiu struktur Kościoła na całym świecie. Obecnie stowarzyszenie finansuje ponad 5000 projektów w 140 krajach. Aktywnie działając na całym świecie, stowarzyszenie zdobywa wiedzę o sytuacji społecznej i traktowaniu mniejszości religijnych w poszczególnych państwach. Dzięki temu mogło opublikować raport oddający skalę zagrożeń i represji, jakim poddawani są chrześcijanie. Dochód ze sprzedaży raportu „Prześladowani i zapomniani2007–2008” będzie przeznaczony na odbudowę struktur Kościoła w Indiach.

Arabia Saudyjska
12 sierpnia 2008: Saudyjczyk, członek policji religijnej, zamordował swoją córkę, kiedy dowiedział się o jej konwersji na chrześcijaństwo. Mężczyzna jest także przedstawicielem Komisji Promocji Cnoty i Zapobiegania Występkom. Brutalne morderstwo jest wstrząsające. Ojciec odciął swojej córce język, a następnie spalił ją żywcem. Na kilka dni przed śmiercią ofiara, pod pseudonimem „Rania”, napisała na swoim blogu, że rodzina odkryła jej nową wiarę. Morderca nie trafił do więzienia, bo przestępstwem jest zmiana religii, karana śmiercią w tym kraju, a nie zabicie apostaty.

Bangladesz
16 października 2008: muzułmańscy duchowni i sąsiedzi próbowali przekupić ojca rodziny, aby wyparł się swego syna. Przełożony meczetu zapytał ojca 32-letniego Rashidula Amina Khandaker, który ożenił się z Filipinką i został katolikiem, czy nie wstyd mu, że „twój syn został chrześcijaninem?”. Sąsiedzi i liderzy religijni w Dhace nakazali 65-letniemu ojcu wyprzeć się syna, wydziedziczyć go i przekląć. „Jeśli twój syn kiedykolwiek wróci do kraju, musisz nam to powiedzieć, abyśmy mogli go ukarać”. Przebywający obecnie w Australii Khandaker otrzymał wiele pogróżek, dlatego wystąpił o przyznanie mu azylu w miejscu pobytu, ponieważ wie, że ani policja, ani urzędnicy państwowi nie zrobią „nic, by mi pomóc. Islamiści chcą mnie zabić. Nikt mnie tam nie ochroni”. Inni członkowie rodziny zerwali z nim wszelkie kontakty już w maju. Ojciec konwertyty powiedział, że nic nie można z tym zrobić, trzeba zaakceptować działanie imamów, bo inaczej sąsiedzi i przyjaciele rodziny wykluczą całą rodzinę ze społeczności lokalnej. Ostracyzm jest już odczuwany, szczególnie podczas miesiąca Ramadan; Khandaker powiedział: „Nasza konstytucja gwarantuje prawo do wolności religijnej, praktykowania swej religii. Mój syn zmienił wiarę, to była jego wola, dlaczego zatem prawa wynikające z konstytucji nie są respektowane w naszym społeczeństwie?

Nigeria
28 września 2007: na północy Nigerii w Tudun Wada Dankadai, stan Kano, doszło do ataków fanatycznych muzułmanów, w wyniku których 20 chrześcijan zostało zabitych, 60 rannych, a 500 osób wypędzonych z domów. Dodatkowo muzułmanie spalili 10 kościołów, 36 domów i 147 sklepów. Jednego księdza poddano brutalnym torturom, został zaatakowany maczetą, atak kosztował go utratę palców prawej ręki. Fanatyczna grupa splądrowała parafię, ograbiła kościół pw. Najświętszej Maryi Panny, a potem spaliła wszystkie budynki kościelne. Drugi z księży zdołał uciec samochodem. Ponadto wszystkie kościoły chrześcijańskie znajdujące się w pobliżu zostały zrównane z ziemią. Muzułmanie podpalili także wiele budynków mieszkalnych chrześcijan. Przygotowali cztery samochody ciężarowe i kazali pozostałym przy życiu chrześcijanom opuścić „ich” tereny, ponieważ nie są tu mile widziani. Sprawcy zamieszek są bezkarni. Zamieszanie zostało wywołane zabawą dzieci w szkole, które rysowały karykatury znanych ludzi. Chrześcijański uczeń podpisał jedną z nich „Mahomet”. Muzułmanie uznali to za dobry pretekst do wyrzucenia wszystkich chrześcijan ze swojego miasta. Oskarżyli chrześcijan o narysowanie podobizny Mahometa na ścianie jednego z meczetów. Zamieszki wyrwały się spod kontroli i ze szkoły przedostały się na ulice miasta. Fanatycy wzniecili powstanie. Trzeba jeszcze dodać, że na 1500 uczniów tej szkoły tylko 14 chłopców to chrześcijanie.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama