Nowy numer 2/2021 Archiwum

Kobieta, że aż strach

Bezczelnie podawała się za Niemkę albo kryła się w tendrze parowozu. Przekradała się przez ośnieżone przełęcze Pirenejów i skakała w nocy ze spadochronem. Kurierka AK Elżbieta Zawacka ma dziś 99 lat.

Odwrócony stołek
Po wojnie przez rok działała w antykomunistycznej organizacji WiN. UB aresztowało ją w 1951 roku. – Wspomina, że musiała „tylko” siedzieć na nodze odwróconego stołka – mówi Dorota Zawacka. – Znacznie częściej opowiada, jak przygotowywała tam do matury nastoletnie więźniarki polityczne – dodaje.
Na wolność wyszła w 1955 roku. Została profesorem pedagogiki. Specjalizowała się w andragogice, czyli kształceniu dorosłych.

Cenili ją zagraniczni uczeni, ale władze uniwersytetu w Toruniu spychały ją na boczny tor. Nie wyszła za mąż. Całe życie poświęciła pracy. Szkoda jej było czasu nawet na takie prozaiczne zajęcia, jak robienie zakupów. Za drobną opłatą wyręczała ją w tym sąsiadka. Po upadku komunizmu założyła fundację i muzeum poświęcone kobietom żołnierzom. Na objęcie społecznej funkcji prezesa namówiła panią Dorotę, córkę kuzyna. Z niewinną miną przekonywała: „zgódź się, to żadna praca”.

Potem nieraz telefonowała w sprawie tej „żadnej pracy” nawet o północy. Albo była zdziwiona, że pani Dorota wychodzi do parku z dziećmi, zamiast opracowywać archiwalne dokumenty. – Dzwoniła też z życzeniami dla męża i synów albo z pytaniem: „jak się czujesz”. Ale podczas ćwierć wieku naszej przyjaźni ani razu nie zadzwoniła, jeśli potrzebowała czegoś dla siebie – mówi pani Dorota.

W wieku 85 lat opanowała obsługę komputera. – Była zbulwersowana, że jej koleżanki kombatantki nie korzystają z Internetu i że z tego powodu ma z nimi utrudniony kontakt – wspomina pani Dorota.
Pani generał pisze teraz książkę o kobietach – bohaterkach wojny. Spieszy się, żeby zdążyć, póki ma siły. Ale jej przyjaciele widzą, że tych sił ma mniej niż kiedyś. Dlatego od kilku miesięcy proszą dziennikarzy, żeby zrezygnowali z odpytywania pani generał. – Ciocia potrafi się zmobilizować i pewnie by z wami porozmawiała, ale później to spotkanie by odchorowała – mówi Dorota Zawacka.

Choć w marcu skończy sto lat, „Zo” wciąż wymyśla kolejne prace pracowniczkom fundacji. I wciąż nie uznaje słowa „niemożliwe”. – My jednocześnie ją kochamy i jej się boimy – mówią z uśmiechem panie z fundacji.

« 1 2 3 4 5 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama