Nowy numer 48/2020 Archiwum

Dwa serca Kolumbii

Kolumbia, jako pierwszy kraj w trzecim tysiącleciu, oddaje swój naród Najświętszemu Sercu Pana Jezusa i Niepokalanemu Sercu Maryi. To wspólna inicjatywa prezydenta, rządu, prymasa i episkopatu.

Organizatorzy zdają sobie sprawę, że sama deklarcja zawierzenia nie zmieni wiele. Dlatego drugą częścią całego przedsięwzięcia jest nauczanie kolumbijskich rodzin, co to znaczy w praktyce oddać życie Bogu.

To dopiero będzie film!
Kilka miesięcy temu znajomy Polak mieszkający w Anglii zaprosił mnie do współpracy przy produkcji filmu dokumentalnego o Kolumbii. Historie, które opowiadał o tym kraju, brzmiały – jak na mój racjonalny, europejski umysł – nieprawdopodobnie. Stwierdziłem, że jeżeli choć połowa z tych opowieści okaże się prawdziwa, nakręcimy niesamowity film. Podróżując po Kolumbii, przypomniałem sobie, jakie skutki dla naszego kraju miało uznanie Matki Bożej za Królową Polski. Przyszły mi na myśl wielkie historyczne wydarzenia, takie jak odparcie szwedzkiego potopu, zwycięska odsiecz Wiednia czy zatrzymanie bolszewickiego najazdu na Europę, ale także nieskończone morze łask, których za przyczyną Maryi doświadczyły miliony Polaków. Ten akt koronacji był możliwy dzięki wierze naszych ojców, kilkaset lat temu. Czy moglibyśmy sobie wyobrazić, że dzisiaj nasza władza państwowa wspólnie z władzą kościelną dokonują takiego aktu konsekracji jak w Kolumbii?

Chrystus w gabinecie ministra
Jak do tego doszło? Prezydent Kolumbii, prof. Alvaro Uribe, głęboko wierzący katolik, postawił sobie za cel służbę Bogu i ludziom. Kluczowe stanowiska w państwie zajęły osoby, dla których nie ma rozdźwięku między prywatnie wyznawaną wiarą a wykonywaniem obowiązków na stanowiskach państwowych (nasuwa się porównanie z naszą minister zdrowia Ewą Kopacz – oczywiście na korzyść Kolumbijczyków). A przy tym to profesjonaliści. Podczas pobytu w Kolumbii widzieliśmy niespotykane rzeczy. Przy wejściu do ministerstwa transportu np. stoi ponaddwumetrowa figura Matki Bożej, zaś w gabinecie ministra pełno jest obrazów i rzeźb Chrystusa i Maryi. Szef resortu opowiada, że czerpie energię do działania z motywacji religijnej i że ważne jest dla niego zawierzenie swojej pracy Jezusowi.

Z kolei dowódca Marynarki Wojennej, admirał Barrera, mówi nam, że broń duchowa, czyli modlitwa, jest o wiele potężniejsza niż militaria: karabiny, czołgi i rakiety. W rozmowie przywołuje pogardliwe pytanie Stalina: „ile dywizji ma papież?”. Dziś nie ma już imperium Stalina, a papież nadal sprawuje władzę z Rzymu, konkluduje admirał. Przypomina, jakie skutki może mieć zawierzenie kraju Bogu: „W Fatimie Matka Boża powiedziała, że Rosja przestanie rozprzestrzeniać swe błędy na cały świat dopiero, kiedy papież poświęci ten kraj, w łączności z biskupami, Jej Niepokalanemu Sercu. To właśnie uczynił Jan Paweł II w 1984 r. Po tym akcie imperium rosyjskie rozpadło się bez jednego strzału. Właśnie dlatego chcemy doprowadzić do konsekracji kraju. Pragniemy, aby Bóg z taką samą mocą pobłogosławił Kolumbię”.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama