Nowy numer 48/2020 Archiwum

Ochotnik z Auschwitz

Co wiesz o Polaku, którego brytyjski historyk Michael Foot zaliczył do sześciu najodważniejszych ludzi II wojny światowej? Jego losy to gotowy scenariusz kilku filmów. 7 maja Senat przyjął uchwałę w spra-wie przywrócenia pamięci o rotmistrzu Witoldzie Pileckim.

Witold pisał też wiersze. Namalował w pastelowych odcieniach obraz Matki Bożej karmiącej Jezusa. Zawiesił go nad małżeńskim łóżkiem. Dla parafialnego kościoła we wsi Krupa namalował św. Antoniego i Matkę Bożą Nieustającej Pomocy. Te obrazy wiszą tam do dzisiaj. Jak taki wrażliwiec mógł być jednocześnie nieugiętym bohaterem? A może właśnie ta wrażliwość popy-chała go do działania? Łączył ją z niezwykłą konsekwencją, odwagą i wojennym szczęściem. Jako oficer rezerwy Witold dostał w 1939 roku powołanie do kawalerii. Jego oddział zniszczył siedem niemieckich czołgów i trzy samoloty. Dwa z nich Witold dopadł na ziemi, w czasie szarży na prowizoryczne lądowisko Niemców. Wracać do domów swoim ułanom - partyzantom rozkazał dopiero 17 października. A potem wraz z innymi oficerami założył Tajną Armię Polski.

Do tej organizacji przystąpiło co najmniej 12 tys. oficerów i żołnierzy. Broń przysyłał jej z Kieleckiego słynny major Dobrzański „Hubal”. Witold był w TAP szefem sztabu. Działała wtedy też w Polsce druga potężna podziemna organizacja: Związek Walki Zbrojnej. Podlegała rządowi na uchodźstwie generała Sikorskiego. Pilecki nawiązywał z nią kontakty i żądał, żeby Tajna Armia Polski przyłączyła się do ZWZ. Niestety, dowódca TAP, major Włodarkiewicz, chciał czegoś od-wrotnego: żeby to ZWZ włączyło się do ich Tajnej Armii... Pilecki zmuszał Włodarkiewicza do rezygnacji z osobistych ambicji. To ochłodziło ich dotychczasową przyjaźń.

Włodarkiewicz prawdopodobnie postanowił pozbyć się Pileckiego z Warszawy. Na naradzie z szefem ZWZ „Grotem” Roweckim zaproponował, żeby ktoś z konspiratorów przeniknął do obozu koncentracyjnego. A po naradzie powiedział Witoldowi: „No, spotkał ciebie zaszczyt, twoje nazwisko, jako jedynego oficera, który tego dokona, wymieniłem u »Grota«”. Pilecki wahał się. Jednak jego odwaga i zasada rezygnacji z osobistych ambicji zwyciężyły. Przekazał swoje obowiązki zastępcy. I w czasie łapanki w Warszawie 19 września 1940 roku sam podszedł do chwytających ludzi Niemców.

Cenzura donosów
Trzy dni później był już w Auschwitz. „Tu wybito mi pierwsze dwa zęby za to, że numer ewidencyjny napisany na tabliczce niosłem w ręku, a nie w zębach” – zapisał później w raporcie. Opisał wstrząsające wejście do obozu: „Kazano jednemu z nas biec do słupa w bok od drogi i zaraz w ślad za nim puszczono serię z peema. Zabito.

« 1 2 3 4 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama