Nowy numer 48/2022 Archiwum

I znowu liczby

Fascynuje mnie to, jak bardzo działanie naszego mózgu odbiega od naszych wyobrażeń na temat tego, jak on działa. To zadziwiające na wielu poziomach, więc dzisiaj wspomnę tylko o jednym. O rozumieniu liczb.

Tak, będę się powtarzał, ale proszę o wybaczenie. Nie potrafię o tym nie myśleć. Kilka dni temu byłem w Holandii, w siedzibie Europejskiej Agencji Kosmicznej. Najpierw – z Katowic – pojechałem pociągiem do Warszawy, potem z centrum autobusem na lotnisko i w końcu samolotem do Amsterdamu. Najmniej bezpiecznym środkiem komunikacji był autobus, a najbezpieczniej powinienem się czuć w samolocie. Tak mówi statystyka. A co mówi mózg? Coś dokładnie odwrotnego. Samochód czy autobus to nic takiego, szybki pociąg… o, tu już trzeba uważać. Ale samolot to już prawdziwe niebezpieczeństwo.

Dlaczego nasz mózg tak bardzo mija się z rzeczywistością? Powodów jest wiele. Autobusami czy samochodami jeździmy często, a samolotami rzadko. Poza tym wypadek samolotu relacjonują wszystkie media, a do wypadków samochodowych i do ich ofiar – jakkolwiek źle to zabrzmi – jesteśmy przyzwyczajeni. I tak w naszej głowie buduje się obraz niebezpiecznych samolotów i bezpiecznych samochodów.

W ostatnich dniach (piszę o tym w dłuższym tekście wewnątrz tego numeru) szczególnie w naszej części świata głośno było o podwodnych eksplozjach i wycieku gazu z rurociągów biegnących po dnie Bałtyku. Jednym z najbardziej sugestywnych obrazów były gejzery na środku morza, miejsca, w których gaz w dużych ilościach wydostawał się do atmosfery. Obraz katastrofy pogłębiały zdjęcia satelitarne i dane ze stacji naziemnych, dzięki którym powstawały mapy rozprzestrzeniania się metanu, głównie (z powodu kierunku wiatru) nad Skandynawią. Skojarzenia z radioaktywną chmurą nasuwały się same. Metan jest gazem cieplarnianym, ale nie jest gazem trującym. Uwolniło się go dużo, ale wciąż ta emisja będzie miała dużo mniejszy wpływ na zmiany klimatu niż „zwykła” emisja z naszego Bełchatowa. Tyle tylko, że zdjęcia z chmury zanieczyszczeń z Bełchatowa nie są publikowane w mediach, poza tym spalanie węgla w elektrowni jest czymś „zwykłym”, a rozerwanie gazociągu zdarza się niezmiernie rzadko. Jednego się boimy, do drugiego jesteśmy przyzwyczajeni. Choć powinniśmy się obawiać skutków tego, co dzieje się w Bełchatowie, a nie tego, co wylatuje z rur na Bałtyku. Ot, kolejny przykład tego, jak mózg, a w zasadzie to, jak go wytrenujemy, kreuje naszą rzeczywistość. Czy można nie dać się robić w balona przez własny umysł? Oczywiście, że można. Czasami warto porzucić emocje i spojrzeć na liczby. Wtedy wszystko stanie się jasne. I bliższe rzeczywistości.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Zobacz także

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się