Nowy numer 48/2022 Archiwum

Zwycięstwo Polski, Szczęsny bohaterem meczu

Walia uległa Polsce w meczu o utrzymanie się w najwyższej klasy rozgrywek piłkarskiej Ligi Narodów. Na stadionie w Cardiff padł wynik 0:1.

Pierwsze 20 minut meczu to był ciągły napór drużyny walijskiej. Nic w tym dziwnego - grała przed swoją publicznością, a remis niczego jej nie dawał. Szybka i bardzo ostra gra nie przyniosła jednak zdobyczy bramkowej.

Potem Polacy przez dłuższy czas przesiadywali na połowie Walii, ale obroniony bez trudu strzał Roberta Lewandowskiego głową to było wszystko na co było stać Biało-Czerwonych.

Walijczycy przeprowadzili za to dwie szybkie kontry: pierwsza zakończyła się silnym strzałem Daniela Jamesa obronionym przez Szczęsnego, drugą akcję przerwał faulem Grzegorz Krychowiak - dostał za to żółtą kartkę.

Ostatni kwadrans to czas trzech dużych błędów: dwóch po stronie polskiej i jednego - ale potężnego - po stronie walijskiej:

1. Najpierw niepilnowany Bale tuż przy linii końcowej i lewym słupku polskiej bramki przejął piłkę wyrzuconą z autu. Było niebezpiecznie, ale Wojciech Szczęsny znów interweniował znakomicie.

2. Innym razem spóźniony Kamil Glik sprokurował sytuację, w której trzech Walijczyków miało przed sobą już tylko jednego polskiego obrońcę i bramkarza. Brennan Johnson mógł zrobić wszystko - strzelił, ale piłka zrykoszetowała i wyszła za linię końcową.

3. Niewiele brakło, a walijski bramkarz Wayne Hennesey strzeliłby gola samobójczego. Próbował zastopować toczącą się w jego stronę piłkę, ale zrobił to tak niezręcznie, że ta minęła go i zmierzała do bramki. Golkiper w ostatniej chwili naprawił swój błąd.

Na początku drugiej połowy Walijczycy domagali się rzutu karnego po ostrym wejściu Glika, ale łotewski arbiter nie dał się przekonać.

W 58 min. Karol Świderski strzelił gola.

Zaczęło się od odważnego wejścia Jakuba Kiwiora na lewe skrzydło (świetny mecz tego gracza!). Młody polski stoper podał do ustawionego na środku Lewandowskiego, ten odegrał natychmiast do Świderskiego, który w sytuacji sam na sam strzelił między nogami bramkarza.

Jeszcze nie ochłonęliśmy, a już Walijczycy mogli zdobyć wyrównującego gola. Johnson wpadł w pole karne i tym razem strzelił idealnie, płasko, w długi róg, ale Szczęsny popisał się genialną interwencją.

Tak samo było w 77 min., gdy polski bramkarz uratował nas, gdy po "centrostrzale" któregoś z Walijczyków piłka zmierzała w okolice narożnika polskiej bramki i w 86 min. gdy przeciął dwie groźne akcję wyspiarzy.

Rywale Polaków ambitnie gonili wynik. Nasi też mieli swoje sytuacje, ale wynik do końca nie uległ już zmianie. W samej końcówce piłka trafiła jeszcze w poprzeczkę polskiej bramki!

Robert Lewandowski (kapitan reprezentacji Polski): "Cel minimum został zrealizowany. Chcieliśmy się utrzymać w najwyższej dywizji Ligi Narodów i to osiągnęliśmy. Dzisiaj zagraliśmy prościej, ale bardziej efektywnie. Widzę jednak, że w ofensywie nasz potencjał nie jest jeszcze wykorzystywany, że mamy trochę jeszcze problemy ze stworzeniem bardziej klarownych sytuacji, żeby większością zawodników przejść na stronę rywala. Bo z utrzymywaniem się przy piłce wyglądało to naprawdę bardzo dobrze, tylko czasami brakuje tej kropki nad i w postaci przyspieszenia podania, zagrania w pole karne, oddania strzału. Myślę, że założenia taktyczne naprawdę dobrze zrealizowaliśmy, zespół walijski poza poprzeczką w końcówce nie mógł stworzyć sobie sytuacji".

Karol Świderski (napastnik reprezentacji Polski, zdobywca gola): "Po to tu przyjechaliśmy, żeby zrealizować nasz plan, jakim było utrzymanie w Lidze Narodów. Wywozimy cenne trzy punkty i fajną grę. Wiele się zmieniło przez trzy dni od ostatniego meczu. Fajnie to wyglądało, było widać zaangażowanie. Na pewno to zwycięstwo cieszy. Cieszę się, że mogę spędzać minuty na boisku obok Roberta Lewandowskiego, bo to coś wyjątkowego dla mnie. Przyjeżdżając ze Stanów Zjednoczonych i grając w niższej lidze niż on, to fajnie jest biegać obok niego. Cieszę się, że wykorzystałem jego podanie i udało mi się zdobyć bramkę. Kilka spotkań w kadrze rozegrałem na takiej pozycji koło Roberta i dobrze się czuję w tym ustawieniu. Nie jest to dla mnie nic nowego. Wiadomo jak się gra z drużynami z wysp. Trzeba było dużo zdrowia zostawić na boisku".

Wojciech Szczęsny (bramkarz reprezentacji Polski): "Mam wrażenie, że dobrze czujemy, gdy trzeba dowieźć wynik do końca. Gramy z charakterem, z ambicją, bez próbowania gry niesamowitej piłki. Nie podoba mi się dywagowanie na temat trójki obrońców. Można wyjść siedmioma obrońcami, ale chodzi o to, jak każdy wykonuje swoje zadanie. Każdy w tym meczu był rewelacyjny, to jest najważniejsze. Ten mecz dał nam sporo optymizmu, bo potrzeba nam było zwycięstwa w takim spotkaniu, gdzie pokazaliśmy charakter. Nie jechałoby nam się dobrze na przygotowania do mundialu po trzech porażkach. To na pewno dodało nam pewności siebie".

W drugim meczu polskiej grupy Holandia pokonała 1:0 Belgię i awansowała do finału Ligi Narodów. Walia spadła do niższej dywizji (podobnie jak wcześniej Anglia).

Jak podała TVP, sukces Polaków ma jeszcze jeden ważny skutek: Biało-Czerwoni będą rozstawieni z pierwszego koszyka w losowaniu grup eliminacji do piłkarskiego Euro 2024.

« 1 »
TAGI:

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama