Nowy numer 40/2022 Archiwum

Lewandowski zirytowany, porażka z Holandią na Narodowym

Polska uległa Holandii w meczy grupowym piłkarskiej Ligi Narodów. Na Stadionie Narodowym w Warszawie padł wynik 0:2.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło już w 1 min. meczu. Teun Koopmeiners starł się z Karolem Linettym. Potem długo nie podnosił się z murawy, a gdy wreszcie to zrobił, medycy polecili mu, by położył się na noszach i tak opuścił boisko z urazem szyi. Zastąpił go Steven Berghuis, co zmieniło ustawienie Holendrów na jeszcze bardziej ofensywne.

Na efekty nie trzeba było długo czekać. W 12 min. akcję przy długim słupku zamykał Daley Blind, który nie jest przecież najbardziej wysuniętym zawodnikiem reprezentacji - ach, ta ich zmienność pozycji! Blind znalazł się o 2-3 metry od słupka polskiej bramki i Wojciecha Szczęsnego, ale fatalnie skiksował.

Co się nie powiodło w 12., to udało się w 13 min.  Zbyt wiele miejsca dla Holendrów w lewej strony polskiej obrony, centra między sześciu (!) polskich obrońców, pomiędzy których wbiegł Cody Gakpo i bez problemu strzelił gola.

Po zdobyciu bramki Holendrzy nieco zwolnili. Ale i tak ich dynamika, swoboda taktyczna i techniczna były niesłychane. W obronie grali twardo, czego nieraz doświadczył Robert Lewandowski.

W końcówce pierwszej partii nieco ożywili się Polacy. Najlepsza sytuacja dla Biało-Czerwonych mała miejsce w 37 min. Lewandowski ściągnął na siebie uwagę obrońców, przepuścił piłkę do Nicoli Zalewskiego. Ten znalazł się w doskonałej sytuacji, ale jego strzał nie mógł zaskoczyć Remko Pasveera.

Po przerwie Arkadiusz Milik zastąpił Karola Linettego. Zaś Marten de Roon wszedł za Frenkiego de Jonga. Krótko potem z boiska zszedł kontuzjowany kolega Lewego z Barcelony Memphis Depay, a wszedł na nie Vincent Janssen.

Prawie natychmiast po tym Polacy mieli znakomitą sytuację. Piotr Zieliński wypuścił prawym skrzydłem Przemysława Frankowskiego. W polu karnym po jego centrze piłka minęła już jedynego obrońcę Virgila Van Dijka, dopadł do niej Milik, ale posłał ją ponad bramką.

W 60 min. kolejne przyspieszenie Oranje - Steven Bergwijn niemal wjechał z piłką do bramki - i było 0:2.

Kolejne zmiany w obu drużynach nie zmieniły znacząco obrazu gry.

Do kolejnego niebezpiecznego spięcia doszło w 85 min. Wout Weghorst ostro zaatakował interweniującego w parterze Wojciecha Szczęsnego. Wściekły bramkarz ruszył na niego, pchnął go, za co otrzymał żółtą kartkę.

Robert Lewandowski, zwłaszcza w pierwszej połowie wyraźnie zirytowany, usiłował dyrygować kolegami, ale nie ma wiele się to zdało. Polacy momentami grali nieźle, ale jeśli w meczu z takim rywalem, jak Holandia, nie wykorzystuje się  nielicznych dogodnych sytuacji, to trudno marzyć o dobrym wyniku.

Kolejny mecz naszych w Lidze Narodów - w niedzielę o 20.45 z Walią. To ważne spotkanie, bo to właśnie z Walijczykami walczymy o utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywek Ligi Narodów.

Gdy nasi przegrywali z Holandią, reprezentacja Walii przegrała z Belgią 2:1.

Polska - Holandia 0:2 (0:1).

Bramki: Cody Gakpo (14), Steven Bergwijn (60).

Sędzia: Alejandro Hernandez (Hiszpania). Widzów: 56 673.

Polska: Wojciech Szczęsny - Jan Bednarek, Kamil Glik, Jakub Kiwior - Przemysław Frankowski (79. Bartosz Bereszyński), Grzegorz Krychowiak, Karol Linetty (46. Arkadiusz Milik), Piotr Zieliński (86. Mateusz Łęgowski), Sebastian Szymański (70. Mateusz Klich), Nicola Zalewski (79. Michał Skóraś) - Robert Lewandowski.

Holandia: Remko Pasveer - Jurrien Timber, Virgil van Dijk, Nathan Ake - Denzel Dumfries, Teun Koopmeiners (6. Steven Berghuis, 75. Kenneth Taylor), Frenkie de Jong (46. Marten de Roon), Cody Gakpo, Daley Blind - Steven Bergwijn (75. Wout Weghorst), Memphis Depay (52. Vincent Janssen).

 

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama