Nowy numer 5/2023 Archiwum

Kościół bez więzi przypomina cmentarz

O synodzie, stanie Kościoła w Polsce i braku dobrych relacji mówi abp Adrian Galbas.

Jacek Dziedzina: Czy synod w Polsce można uznać za odfajkowany czy jednak przeżyty przez cały Kościół?

Abp Adrian Galbas: Dla tych, którzy rzeczywiście się w niego zaangażowali, na pewno było to prawdziwe przeżycie wspólnej drogi. Co więcej, większość z nich czeka na dalszy ciąg. Mają nadzieję, że będą mogli tę drogę kontynuować, choć obawiają się, czy nie wygra prymitywne podejście: zrobione, pozamiatane, poszło do Rzymu i spokój. Mieliśmy swój epizodzik i na tym koniec. A ci, którzy patrzyli na synod jak na emanację diabła, pewnie dziś czują ulgę, że wreszcie mamy to z głowy…

Co nowego właściwie synod powiedział o Kościele w Polsce? Bo wiele z postulatów, obserwacji, wniosków przewija się od lat w różnych dyskusjach.

Nie wiem, czy to będzie nowe, ale dla mnie ważny i jednocześnie smutny wniosek to ten, że Kościół w Polsce jest dość bierny. Ta bierność często wyraża się w tym, że wielu katolikom jest wszystko jedno, jak w Kościele będzie. Druga smutna obserwacja to nasze słabe wyczulenie misyjne. Szczycimy się – i słusznie – że mamy misjonarzy ad gentes, obecnych na krańcach ziemi, ale misyjność dotyczy przecież nas wszystkich, a nie tylko niektórych, i każdego powinna dotykać bezpośrednio. Z tym chyba jest dość słabo. Trzecia synodalna obserwacja to ta, że bardzo ważna jest jakość tego, co robimy. W syntezie nie ma postulatów dotyczących wprowadzenia kapłaństwa kobiet, legalizacji związków jedno- płciowych czy zniesienia celibatu. Są za to postulaty, by Msza Święta była odprawiana godnie, spokojnie i w pięknej oprawie, by homilie miały związek z Biblią i żeby księża nie tylko wystawiali Najświętszy Sakrament, ale by go adorowali. Czasami mówimy: „Idę zrobić wystawienie”, a potem znikamy. A ludzie mówią: „A może by ksiądz z nami na adoracji został”. I to są rzeczy do zrobienia od razu. Tu nie trzeba czekać nie wiadomo na co.

W lekturze syntezy krajowej uderzające jest podkreślenie niemal na samym początku, że synod nie był doświadczeniem powszechnym, ale mniejszościowym.

Tak. Aktywnie w synod zaangażowała się garstka, maksymalnie 100 tys. osób. Papież Franciszek mówił przed synodem: nie zajmujcie się tylko tymi, którzy są w Kościele, ale idźcie na peryferie. To się prawie w ogóle nie udało. Może jedynie w internecie. Ale z drugiej strony ważne jest, że ci, którzy uczestniczyli w spotkaniach synodalnych, są w Kościele na co dzień. To głos ludzi, którzy naprawdę kochają Kościół, modlą się i mówią: mamy takie doświadczenie Kościoła; takie obawy, takie radości, takie nadzieje i takie oczekiwania. Synod był wydarzeniem bardzo niszowym, także dlatego, że nie zaangażowali się w niego księża, a w Kościele tak sklerykalizowanym jak w Polsce bez księdza niewiele da się zrobić. Ludzie świeccy zwykle oglądają się na księdza, patrzą, czy do danej sprawy jest zachęta z jego strony, czy sam bierze w tym udział, czy jest do tego zapalony, przekonany. Zasadniczo, jeśli chodzi o synod, tego księżowskiego zaangażowania nie było.

W syntezie zostało wprost powiedziane, że księża często ignorowali zachęty czy nawet „wyraźne prośby” do zaangażowania się w synod. To było wotum nieufności wobec papieża czy brak zaufania, że umiemy to zrobić?

To jedno z najważniejszych pytań, jakie sam sobie stawiam: z czego wynika dystans księży do synodu? Chcę wierzyć, że nie z lenistwa ani z negatywnego nastawienia do nauczania papieża Franciszka. Choć z drugiej strony coś mi się zdaje, że gdyby ten synod wymyślił św. Jan Paweł II czy Benedykt XVI, byłoby tu większe zaufanie i większe zaangażowanie.

« 1 2 3 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się