Nowy numer 39/2022 Archiwum

Furtka do nieba

O duchowym wymiarze pielgrzymki i wypadku w Chorwacji mówi ks. Rafał Działak z Konina.

Bogumił Łoziński: Brał Ksiądz udział w wypadku. W jakim był Ksiądz stanie i gdzie trafił do szpitala?

Ks. Rafał Działak: Wraz z 11 innymi osobami zostałem zawieziony do szpitala w Varażdinie. Na rękę założyli mi gips, aby usztywnić wybity kciuk. Ze względu na złamanie kości krzyżowej nie mogłem ruszać się z łóżka, mam też obrażenia prawej stopy, która na szczęście jest tylko mocno stłuczona, a nie złamana. Mieliśmy problem z kontaktem z rodziną i innymi pielgrzymami, gdyż w momencie wypadku wszystkie rzeczy będące luzem rozsypały się po całym autokarze, dlatego prawie nikt z nas nie miał telefonu komórkowego.

Do wypadku doszło w czasie pielgrzymki do Medjugorja. Czy próbuje Ksiądz spojrzeć na to wydarzenie w kategoriach wiary?

To jest trudne. Z jednej strony jestem specjalistą od głoszenia Bożego miłosierdzia. Przy każdej okazji mówię, że Bóg jest miłosierny, a w takich sytuacjach stawia się pytanie, czy Bóg nie jest też okrutny. Trudno wobec tego wypowiedzieć słowa, które potrzebne są duszy, mianowicie: „Jezu, ufam Tobie”. Byłem poruszony świadectwami osób, które przeżyły. W momencie, gdy ludzi tych wydobywano ze zniszczonego autobusu, twarze mieli smutne, cierpiące, byli w złym stanie. Potem, po udzieleniu pomocy w szpitalu, po różnych operacjach, zabiegach, badaniach, byli wdzięczni Panu Bogu, że żyją. To było poruszające, tym bardziej że trauma pozostanie jeszcze na długo, bo część z nich straciła swoich najbliższych.

Pielgrzymka to czas, w którym człowiek stara się zbliżyć do Boga. Czy to nadaje temu wypadkowi szczególny wymiar?

Na pewno to wydarzenie uczy nas pokory. Zaplanowaliśmy sobie, że dotrzemy do Medjugorja, również to, jak będziemy przeżywać tam czas, co będziemy robić, w czym będziemy uczestniczyć i jakie miejsca odwiedzimy. Teraz musimy z pokorą stwierdzić, że wszystko to może się odbyć, ale jeżeli Pan Bóg pozwoli i będziemy żyć. Pytano mnie, czy w środę 10 sierpnia wrócę do kraju. Odpowiedziałem, że jestem zakwalifikowany, ale o tym, czy przyleciałem, poinformuję, jak już będę na miejscu, bo nie wiem, co się jeszcze może zdarzyć, i nigdy nie można być pewnym tego, co nas spotka w przyszłości. Na szczęście doleciałem bez przeszkód.

Kim byli uczestnicy pielgrzymki?

Głównym inspiratorem wyjazdu była siostra Janina Mateusiak, nazaretanka, która zginęła w tym wypadku. Ona od wielu lat bardzo często organizowała pielgrzymki do miejsc świętych, także na Białoruś, do miejsca męczeństwa 11 sióstr nazaretanek z Nowogródka. Siostra była znana z zamiłowania do pielgrzymowania, dlatego ludzie garnęli się do niej. Gdy w 2019 r. ogłosiła pielgrzymkę do Ziemi Świętej, w której uczestniczyłem, zapisało się 80 osób. Zaproponowała mi, abym wraz z ks. Grzegorzem Radziszewskim, który też zginął, objął duchową opieką naszą grupę, a ja oczywiście się zgodziłem. Były osoby z całej Polski, wszystkich scalała osoba s. Janiny.

Byli to więc ludzie raczej duchowo zaawansowani?

Oczywiście. Pielgrzymka do Medjugorja to nie jest sposób na tanią rekreację. W naszym planie celowo pominęliśmy atrakcje turystyczne, jak np. Mostar, aby skoncentrować się na odkryciu duchowej mocy Medjugorja. Mieliśmy jedynie pojechać do Tihaljiny, gdzie znajduje się figura uznawana za Matkę Bożą Medjugorską. Planowaliśmy wziąć udział w codziennym wieczornym bloku modlitwy, na który składają się kolejno: druga część Różańca, Msza św. i trzecia część Różańca albo specjalne nabożeństwo. W czwartki ma miejsce długa i poruszająca adoracja Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie, w piątki centrum adoracji stanowi krzyż. To byli ludzie, którzy szukali umocnienia wiary, chcieli naładować duchowe akumulatory. Wielu przeżywa tam głęboko sakramentalne pojednanie, spowiadają się z całego życia, odbywając spowiedź generalną – czasami po latach zaniedbań. Aby ocierać łzy żalu za grzechy i radości z otrzymanego przebaczenia, potrzebne są chusteczki (wspomnę, że konfesjonały w Medjugorju obowiązkowo wyposażone są w chusteczki dla penitentów). Księża jak dobrzy pasterze mają w tym miejscu niezwykłą łaskę cierpliwości, tak że nie nużą ich długie godziny jednania ludzi z Bogiem, ale mają radość w sercu z powrotu zagubionych i poranionych owiec.

Z tego, co Ksiądz mówi, te 12 osób, które zginęły, zapewne było w stanie łaski. Może Bóg zabrał je z drogi pielgrzymiej do swojego domu?

Nasza grupa w komplecie zebrała się w Częstochowie i na Jasnej Górze mieliśmy wspólną Mszę Świętą. Prawie wszyscy pielgrzymi byli w stanie łaski uświęcającej i przyjęli Pana Jezusa w Komunii Świętej. Dlatego byliśmy duchowo przygotowani na spotkanie z Panem Bogiem. W kilka sekund po rozbiciu naszego autobusu, kiedy wydostałem się z miejsca, do którego spadłem, udzieliłem umierającym zbiorowego rozgrzeszenia z odpustem zupełnym. Nie umarli bez posługi księdza, poprzez którą otworzyła się dla nich furtka do natychmiastowego wejścia do nieba. A kiedy następnego dnia po wypadku przeczytałem niedzielną Ewangelię, zrozumiałem, co się wydarzyło. Jezus mówi w niej do apostołów: „Nie bój się, mała trzódko, gdyż spodobało się Ojcu waszemu dać wam królestwo”. Pomyślałem, że przecież ta mała trzódka to ci nasi pielgrzymi, którzy z jednej strony zginęli w tragicznych okolicznościach, ale zarazem spodobało się Bogu, który jest samym miłosierdziem – dać im królestwo!•

Wypadki polskich autokarów w ostatnich 20 latach

lipiec 2001 r., Konstanca w Rumunii – 5 osób rannych, 1 zginęła sierpień 2001 r., Nowe Miasto nad Wagiem na Słowacji – 15 osób rannych, 1 zginęła maj 2002 r., Balatonszentgyorgy na Węgrzech – 31 osób rannych, 20 zginęło lipiec 2002 r., w pobliżu bułgarskiej Decy – 13 osób rannych, 6 zginęło lipiec 2003 r., Hurghada w Egipcie – 21 osób rannych, 7 zginęło lipiec 2007 r., okolice Vizile koło Grenoble we francuskich Alpach – 24 osoby ranne, 26 zginęło lipiec 2008 r., 20 km od Belgradu w Serbii – 13 osób rannych, 6 zginęło wrzesień 2010 r., na autostradzie A10 pod Berlinem – 28 osób rannych, 14 zginęło luty 2012 r., na autostradzie A4 w Saksonii – 7 osób rannych, 1 zginęła kwiecień 2013 r., niedaleko Antwerpii w Belgii – zginęło 6 osób lipiec 2014 r., na autostradzie A4 pod Dreznem – zginęło 10 osób lipiec 2017 r., serbski Feketić – zginęła 1 osoba listopad 2019 r., autostrada A1 pod Hamburgiem – 13 osób rannych lipiec 2019 r., turecka Antalya – 22 osoby ranne sierpień 2020 r., węgierska Kiskunfélegyháza – 34 osoby ranne, 1 zginęła kwiecień 2022 r., pod Hurghadą w Egipcie – 16 osób rannych, 1 zginęła czerwiec 2022 r., rumuński Moiseju – 8 osób rannych, 1 zginęła

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Bogumił Łoziński

Zastępca redaktora naczelnego „Gościa Niedzielnego”, kierownik działu „Polska”.
Pracował m.in. w Katolickiej Agencji Informacyjnej jako szef działu krajowego, oraz w „Dzienniku” jako dziennikarz i publicysta. Wyróżniony Medalem Pamiątkowym Prymasa Polski (2006) oraz tytułem Mecenas Polskiej Ekologii w X edycji Narodowego Konkursu Ekologicznego „Przyjaźni środowisku” (2009). Ma na swoim koncie dziesiątki wywiadów z polskimi hierarchami, a także z kard. Josephem Ratzingerem (2004) i prof. Leszkiem Kołakowskim (2008). Autor publikacji książkowych, m.in. bestelleru „Leksykon zakonów w Polsce”. Hobby: piłka nożna, lekkoatletyka, żeglarstwo. Jego obszar specjalizacji to tematyka religijna, światopoglądowa i historyczna, a także społeczno-polityczna i ekologiczna.

Kontakt:
bogumil.lozinski@gosc.pl
Więcej artykułów Bogumiła Łozińskiego

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się