Nowy numer 49/2020 Archiwum

Unia portugalska

Jacek Dziedzina: 1 lipca Portugalia przejęła na pół roku przewodnictwo w Unii Europejskiej. Co to oznacza dla całej Wspólnoty?

Konrad Szymański: – Według mnie są dwa problemy z tym związane. Po pierwsze przesunięcie uwagi Unii na południe, ze względu na położenie geograficzne Portugalii. A po drugie grozi nam powrót do dość lekkomyślnej polityki rosyjskiej. I z tym będziemy musieli się zmagać.

Dlaczego Portugalia jest tak prorosyjska?
– Ma teraz socjalistyczny rząd, który z racji tego, że jest na antypodach Unii Europejskiej, nie docenia powagi problemu związanego z Rosją. Pierwsze deklaracje premiera José Sócratesa są bardzo niepokojące. Twierdzi on, że priorytetem będzie zawarcie porozumienia. Tu jest kłopot, bo optyka Sócratesa jest zasadniczo odmienna od naszej, czy też nawet od optyki Angeli Merkel. I zapewne będzie nam podsuwał różne rozwiązania i wywierał na Polskę presję, żeby rozpocząć rozmowy na bardzo złych warunkach.

Jakie są jeszcze różnice z prezydencją niemiecką?
– Różnica tkwi też w „wyporności” politycznej. Prezydencja portugalska będzie przede wszystkim zajmowała się kontynuacją procesów, które zostały rozpoczęte przez Niemców. Mam na myśli z jednej strony ten proces ustalania stosunków z Rosją – być może rozpoczęcie rozmów na temat umowy o partnerstwie, z drugiej strony kontynuowanie procesu reformującego traktaty (a przez to całą Unię – J.D.).

Czy premier Sócrates jest tak samo zdeterminowany, żeby osiągnąć swoje cele, jak kanclerz Merkel? Niemiecka prezydencja miała opinię niezwykle ambitnej. Premier Portugalii ogłosił, że w październiku zostanie przyjęty traktat.
– Każda prezydencja chciałaby doprowadzić do uroczystości finalnej (podpisania traktatu – J.D.) u siebie w stolicy, tak aby traktat mógł nazywać się – w tym wypadku – lizbońskim. To są kwestie prestiżowe, więc każdemu krajowi zależy, żeby to on sfinalizował. Wątpię, żeby Portugalczykom to się udało.

Na czym polega znaczenie przewodnictwa w UE? Na ile determinuje to pracę Parlamentu, Komisji i Rady Unii Europejskiej?
– Jeżeli kraj jest zdecydowany i przygotowany do prezydencji, to ma to duże znaczenie. Kraj przewodniczący może ustalać agendę spraw, którymi Unia zajmuje się w ciągu tych sześciu miesięcy. Portugalia jest krajem słabszym, i do tego agenda została ustalona wcześniej. Zarówno relacje z Rosją, jak i traktat reformujący Unię to sprawy nieusuwalne. Na tym będzie koncentrowała się uwaga.

* Konrad Szymański – poseł do Parlamentu Europejskiego z PiS (w PE Grupa Unii na rzecz Europy Narodów, UEN), członek m.in. Komisji Spraw Zagranicznych w PE

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Jacek Dziedzina

Dziennikarz działu „Świat”

W „Gościu" od 2006 r. Studia z socjologii ukończył w Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracował m.in. w Instytucie Kultury Polskiej przy Ambasadzie RP w Londynie. Laureat nagrody Grand Press 2011 w kategorii Publicystyka. Autor reportaży zagranicznych, m.in. z Wietnamu, Libanu, Syrii, Izraela, Kosowa, USA, Cypru, Turcji, Irlandii, Mołdawii, Białorusi i innych. Publikował w „Do Rzeczy", „Rzeczpospolitej" („Plus Minus") i portalu Onet.pl. Autor książek, m.in. „Mocowałem się z Bogiem” (wywiad rzeka z ks. Henrykiem Bolczykiem) i „Psycholog w konfesjonale” (wywiad rzeka z ks. Markiem Dziewieckim). Prowadzi również własną działalność wydawniczą. Interesuje się historią najnowszą, stosunkami międzynarodowymi, teologią, literaturą faktu, filmem i muzyką liturgiczną. Obszary specjalizacji: analizy dotyczące Bliskiego Wschodu, Bałkanów, Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych, a także wywiady i publicystyka poświęcone życiu Kościoła na świecie i nowej ewangelizacji.

Kontakt:
jacek.dziedzina@gosc.pl
Więcej artykułów Jacka Dziedziny

 

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także