Nowy numer 38/2022 Archiwum

Biblia w terenie

Przebyli setki kilometrów, by słuchać wykładów i studiować listy Pawła w miejscach, w których żyli ich adresaci. W tym roku uczestnicy Szkoły Dabar zgłębiali tajniki słowa Bożego w historycznej Macedonii.

Niewielka kapliczka przy potoku Gangites, nieopodal ruin starożytnego Filippi, schowana jest w cieniu drzew. Zgodnie z tradycją to właśnie tutaj ochrzczono pierwszą chrześcijankę w Europie – Lidię. „W szabat wyszliśmy za bramę nad rzekę, gdzie – jak sądziliśmy – było miejsce modlitwy. I usiadłszy, rozmawialiśmy z kobietami, które się zeszły. Przysłuchiwała się nam też pewna »bojąca się Boga« kobieta z miasta Tiatyry imieniem Lidia, która sprzedawała purpurę. Pan otworzył jej serce, tak że uważnie słuchała słów Pawła” – relacjonuje Łukasz w Dziejach Apostolskich (16,13-14). Na niewielkim ołtarzu uczestnicy Szkoły Dabar celebrują Eucharystię. Następnie wchodzą do znajdującego się nieopodal baptysterium, a potem nad potokiem słuchają wykładu. Większość uczestników tegorocznego kursu „Paweł w Macedonii” związana jest z przepowiadaniem słowa. To zarówno duchowni, jak i liderzy oraz animatorzy wspólnot i ruchów kościelnych. Przemierzają biblijne ziemie świadomi tego, że św. Paweł musiał tutaj znieść wiele trudności. „Publicznie, bez sądu biczowali nas, obywateli rzymskich” (Dz 16,37) – wyznał apostoł tuż po tym, jak z niezagojonymi jeszcze ranami po biczowaniu opuścił więzienie w Filippi.

Ziemia i słowo

Inicjatywa Szkoły Dabar pojawiła się w 2018 roku w Jerozolimie, w czasach, gdy tłumy pielgrzymów mogły swobodnie nawiedzać święte miejsca. Swoją duchową podróż odbywali wtedy bibliści związani z Katolickim Uniwersytetem Lubelskim. W Nowym Domu Polskim usłyszeli sugestię siostry Róży, elżbietanki, która stwierdziła, że ks. Marcin Pincurek, założyciel polskich domów w Jerozolimie, nie chciał, by były one jedynie domami pielgrzyma czy hostelami. – Siostra podsunęła pomysł, by stworzyć jakiś ambitny projekt – mówi ks. Adam Kubiś, wykładowca KUL i inicjator Szkoły Dabar. – Amerykanie, Włosi, Hiszpanie czy Francuzi organizują wyjazdy biblijne od lat. Studiują Pismo i topografię terenu. Dlaczego Polacy nie mieliby zorganizować czegoś podobnego? – dodaje.

Do współpracy zaproszono dominikanów z jerozolimskiej szkoły biblijnej, w której wykładało wówczas dwóch Polaków. Ojcowie Paweł Trzonek i Łukasz Popko chętnie podjęli współpracę. W lipcu 2019 roku zorganizowano pierwszy wyjazd – podróż śladami Abrahama i Dawida. – Studium topografii, geografii i archeologii związane było z lekturą konkretnych fragmentów biblijnych. Chodziło o połączenie elementu historycznego z lekturą Biblii związaną z życiem – mówi ks. Kubiś.

Na kolejny rok zaplanowano kurs „Pascha Jezusa”. Rozpoczynał się w Galilei, skąd uczestnicy mieli zmierzać do Jerozolimy śladami Jezusa – od zapowiedzi męki, przez śmierć, po zmartwychwstanie i wniebowstąpienie. Plany pokrzyżowała pandemia. – Nie mogąc wyjechać do Ziemi Świętej, wybraliśmy Grecję i listy Pawła. To najtrudniejsze fragmenty Nowego Testamentu – mówi ks. Kubiś.

Kolejne dwa kursy odbyły się w Koryncie, a także na wyspie Patmos, gdzie studiowano Apokalipsę Jana. W tym roku szkoła wyjechała na Maltę oraz do historycznej Macedonii, dziś obejmującej tereny północnej Grecji. Przewodnikiem po dwóch listach do Tesaloniczan i liście do Filipian był ks. Marcin Kowalski, biblista z KUL i członek Papieskiej Komisji Biblijnej.

Na ruinach rzymskiej kolonii

Jedziemy wąskimi drogami północnej Grecji. Duży autokar pełen ludzi wywołuje spore zdziwienie mieszkańców dzisiejszej Apolonii. Kilka metrów pod ziemią, na której stoją ich domy, znajdują się ruiny starożytnego miasta – Paweł spędził w nim najprawdopodobniej jedną noc (Dz 17,1). Uciekał z Filippi, gdzie został ubiczowany, i kierował się w stronę Tesalonik.

W Apolonii, wspomnianej przez Łukasza w Dziejach Apostolskich, nie przeprowadzono wykopalisk. Znajdują się tu jedynie kapliczka i wmurowana w skałę tablica. Nie jest to zatem miejsce często nawiedzane przez pielgrzymów czy turystów. Inaczej niż Filippi, rzymska kolonia, której ruiny robią ogromne wrażenie. Pozostałości wielkiego amfiteatru, pomieszczenie, w którym Paweł mógł być więziony, monumentalna wczesnochrześcijańska bazylika, mównica, starożytna gra planszowa wydrapana na kamieniu kilka metrów od niej – to tylko niektóre fragmenty odkrytych ruin.

Pierwsza chrześcijańska wspólnota w tym mieście nie przekraczała stu osób. Jej członkowie żyli nieco na uboczu rzymskiej kolonii, którą w znacznej mierze zamieszkiwali wojenni weterani. W mieście nie było synagogi, dlatego nieliczni wyznawcy judaizmu gromadzili się na miejscu modlitwy poza murami miasta.

Ze społecznością rzymskiej kolonii łączyły Pawła szczególne więzy. – List do Filipian i dwa listy do Tesaloniczan to korespondencja ze wspólnotami, które sprawiły Pawłowi najwięcej radości. Można to zrozumieć, zwiedzając ruiny starożytnego Filippi. Na zdjęciach wyglądają na nieco mniejsze niż w rzeczywistości. Będąc na miejscu, można lepiej pojąć kult imperialny i to, że Paweł głosił Ewangelię także w opozycji do kultu cezarów. Natomiast Tesaloniki są ogromnym miastem, tętniącym życiem zarówno dziś, jak i w starożytności. Możliwość zobaczenia odległości, które pokonywał Paweł, poczucia palącego słońca, pozwala zrozumieć trudy, które ponosił, a także jego determinację w głoszeniu Ewangelii. To wszystko umacnia motywację do naszego głoszenia Ewangelii – mówi ks. Marcin Kowalski.

W republice mnichów

Słońce stoi w zenicie, a grupa mężczyzn, którzy uczestniczą w kursie, wsiada na statek w Ouranopolis, by pół godziny później przybić do niewielkiego portu, naprzeciw klasztoru Dochiariou. To jeden z najważniejszych monasterów istniejących na Półwyspie Chalcydyckim, w północnej Grecji. W cieniu Świętej Góry Athos mnisi prowadzą życie kontemplacyjne, przyjmują także grupy pielgrzymów, chcących zatrzymać się na chwilę milczenia i modlitwy.

Kawa, lokalne ciastka i kieliszeczek tsipouro, alkoholu zwanego lekarstwem mnichów, są oznakami gościnności. Mnisi witają pielgrzymów z serdecznym uśmiechem. Ich republika cieszy się autonomią, a jej granice mogą przekroczyć jedynie mężczyźni. Igumen Alexios, przełożony i mistrz duchowy monasteru Dochiariou, przyjmuje nas z otwartymi ramionami. Dzieli się doświadczeniem wiary i opinią na temat sytuacji współczesnych chrześcijan. Głębokie myśli leciwego opata zanurzone są w słowie Bożym, dzięki czemu „ekumenizm praktyczny” osiąga w tym klasztorze swoje szczyty.

W środku nocy, o godzinie 3.30, odzywa się dzwon. Wzywa mnichów i gości na trwającą kilka godzin Boską Liturgię Jana Chryzostoma. Wejście do kościoła rozpoczyna się od głębokich pokłonów i oddania czci ikonom. Złożony z namaszczeniem pocałunek wyraża wiarę w obecność Chrystusa i świętych w symbolach napisanych pod natchnieniem ikon.

Czy dwie doby, które spędziliśmy w republice mnichów, mają coś wspólnego z doświadczeniami św. Pawła, którego śladami kroczymy? Z jednej strony dynamiczny apostoł, który przemierza duże odległości, by zaszczepiać Słowo w różnych częściach Imperium Rzymskiego. Z drugiej mnisi, którzy trwają w kontemplacji, prowadząc życie monastyczne w zaciszu Świętej Góry Athos. – Kontemplacja to droga Pawła, który jest zanurzony w Chrystusie – zaznacza ks. Kowalski. – Z jego listów dowiadujemy się, że nieustannie modli się za swoje wspólnoty. Mnisi podążają tą samą drogą, ucząc modlitwy Pawłowej. Ich liturgia rozpoczyna się wcześnie rano i staje się ciągłą modlitwą. Mnisi również ewangelizują. Ich styl życia, surowy i ascetyczny, jest w gruncie rzeczy stylem Pawła. Są podobni do apostoła, który nie był przywiązany do posiadania rzeczy doczesnych, a także, jak zaznacza w Liście do Filipian, był oderwany od swojej przeszłości. Zdumiewające były serdeczność i życzliwość mnichów, współgrające z wezwaniem do radości skierowanym przez Pawła do wspólnoty w Filippi. U mnichów z Athos znajdujemy to, co było u niego niezwykle dynamiczne. Łączy ich to samo doświadczenie Chrystusa, dzięki któremu możemy być zanurzeni w świecie, a jednocześnie żyć kontemplacyjnie – mówi kapłan.

Podróż przed nami

Celem wypraw organizowanych przez Szkołę Dabar jest studium Biblii w terenie. Ziemia, Słowo i życie to trzy filary zapoczątkowanego przed kilku laty projektu. Wyjazdy nie ograniczają się jednak do krótkiego, kilkudniowego pobytu. Słowo Boże staje się żywe w trakcie lektury, a dobrze znane fragmenty, odczytywane w miejscach ich powstania lub życia ich adresatów, przemawiają w nowy sposób. Doświadczyło tego wielu uczestników. – Kurs „Paweł w Macedonii” był czasem niecodziennego obcowania ze Słowem – podkreśla Katarzyna Kozakowska z podwarszawskiej Zielonki, związana ze Świeckim Zakonem Karmelitów Bosych. – Podążanie śladami apostoła, poznawanie miejsc, w których ewangelizował, kontekstu kulturowego wspólnot, którym głosił Chrystusa, umożliwiają pogłębioną lekturę jego listów. Jest to jednocześnie okazja, żeby dostrzec, jak bardzo uniwersalne jest nauczanie św. Pawła. Jego słowa skierowane są tu i teraz do mnie, do nas, do wspólnoty, którą stworzyliśmy w trakcie wyjazdu, ale także do wspólnot, które tworzymy na co dzień. Taka jest przecież idea Szkoły Dabar – lektura Słowa na ziemi, do której zostało ono skierowane, by ostatecznie odnieść je do swojego życia, skonfrontować ze swoją historią. Dlatego zakończenie kursu to dopiero początek podróży – dodaje.

Od czasów Pawła krajobraz się zmienił. Podobnie jak mentalność ludzi żyjących na tych terenach. Słowo Boże nie uległo jednak przedawnieniu. Żywe i skuteczne, nie przestaje umacniać gorliwości tych, którzy jak Paweł nie chcą, aby uległo jakiemukolwiek skrępowaniu.•

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Reklama

Zapisane na później

Pobieranie listy