Wprawdzie prezes PiS tonował tę wypowiedź, mówiąc, że nie chodzi o zbrodnię w sensie prawnym, ale w ujęciu potocznym, ale nie zmienia to faktu, że mamy do czynienia z niebezpieczną grą słowem, które ma przecież swój emocjonalny kontekst i logiczną konsekwencję. Skoro jest zbrodnia, należy szukać zbrodniarza i odpowiednio go ukarać. Sądzę, że postawienie na czele komisji posła Macierewicza było odpowiedzią na skandaliczne zachowanie i słowne prowokacje Janusza Palikota.
Tą decyzją Jarosław Kaczyński uratował mu zresztą polityczny byt, gdyż poseł z Lublina znów jest Platformie potrzebny, aby ruszyć do akcji, gdy głos zabierze Macierewicz. Tak skrajności w naszej polityce będą się napędzać, tworząc spiralę coraz mocniejszych słów, oskarżeń oraz insynuacji. W tych warunkach w obu największych partiach coraz mniej miejsca pozostaje dla polityków stawiających na umiar, rozsądek i logiczne argumenty.
Ekipa, która z sukcesem zorganizowała kampanię prezydencką Jarosława Kaczyńskiego, została zastąpiona w partii i mediach politykami ze starego zaciągu PC, Markiem Kuchcińskim, Mariuszem Błaszczakiem, Joachimem Brudzińskim i innymi, których głównym atutem ma być odporność na ciosy. Z pewnością wkrótce nam ich z obu stron nie zabraknie, co cieszyć może jedynie polityków Platformy. W atmosferze konfliktu i rosnących podziałów nikt nie będzie pytał o styl rządzenia i rozliczał z obietnic wyborczych.
To dla nas sygnał, że cenisz rzetelne dziennikarstwo jakościowe. Czytaj, oglądaj i słuchaj nas bez ograniczeń.
Czytasz fragment artykułu
Subskrybuj i czytaj całość
już od 14,90 zł








