Nowy numer 43/2020 Archiwum

Listonoszka patrzy z pogardą

Kontrowersyjne publikacje. Seria artykułów „Gazety Wyborczej” o Wandzie Półtawskiej, „Listonoszce Ojca Świętego”, pokazuje łatwowiernego papieża, który tańczył tak, jak zagrała pani Wanda. Nic dziwnego, że co chwila mylił krok, zwłaszcza w kwestiach etyki seksualnej.

Półtawska wraca zza Oceanu. „Razi ją komfort życia na Zachodzie. W Nowym Jorku notuje: Wszystko tu takie superwygodne, maksimum ułatwień, aż obrzydliwe - jak tu można żyć? Gdy ludzie żują gumę i widzę obracające się języki wypychające policzki, od razu jest mi niedobrze. Wszystko jedno, czy żuje gumę młoda jasna dziewczyna, czy gruba z obwisłymi piersiami Murzynka - nie mogę patrzeć”.

Oczywiście swymi spostrzeżeniami dzieli się od razu z nieświadomym niczego Papieżem (skąd, biedak, ma wiedzieć, że w Stanach żują gumę nawet Murzynki z obwisłymi piersiami?). Jest według „Wyborczej” jego głównym konsultantem. Papież zaczyna pisać homilie na swą pierwszą papieską pielgrzymkę do USA (1979). Tuż przed wyjazdem dzieli się swą czarną wizją Ameryki ze znajomymi ze Stanów. A ci – jak pisze gazeta – „są przerażeni”.

Z lektury tekstów Aleksandry Klich wyłania się obraz bezradnego papieża, który niemal każdą decyzję konsultuje z przyjaciółką. To nowe spojrzenie, bo dotychczas o skrupulatnych przygotowaniach Jana Pawła II do pielgrzymek napisano mnóstwo. Ks. Tomasz Halik, czeski teolog, opowiadał: „Gdy papież wybierał się do Czech, zaprosił mnie na spotkanie. Chciał jak najwięcej wiedzieć o czeskiej kulturze i historii. Zapytał mnie, które książki Vaclava Havla powinien przede wszystkim przeczytać. Przypadkowo wymieniłem kilka tytułów, które uważałem za najważniejsze, a on mi odpowiedział: »To już czytałem«. Byłem zdumiony, a on dokończył: »Papież czyta w nocy«”.

Skąd Jan Paweł II miał książki Havla? Czy nie podsunęła mu ich przypadkiem pani Póltawska? I dlaczego pozwoliła, by zarywał noce? To temat dla „Wyborczej”. Prawdziwą perełką tekstu Aleksandry Klich jest zdanie: „Półtawska patrzy na kolorowy rozkrzyczany tłum i myśli z pogardą, że »żal jej tych ludzi«”. Jej głowę rozsadzają dwa uczucia: i żal, i pogarda. Dwa w jednym. A ja pytam: A skąd dziennikarze „Wyborczej” wiedzą takie rzeczy?

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama