Nowy numer 49/2020 Archiwum

Postawmy sprawy na nogach

O walce o rodzinę w Europarlamencie mówi Jan Olbrycht

Przemysław Kucharczak: Napisał Pan jeden z rozdziałów programu, którym przez najbliższe lata ma kie-rować się największa frakcja polityczna w Parlamencie Europejskim, EPL-ED, grupująca przede wszystkim partie chrześcijańsko-demokratyczne. Co udało się tam Panu zawrzeć?
Jan Olbrycht:
– Między innymi zapisy dotyczące obrony rodziny i małżeństwa. I to małżeństwa rozumianego jako związek kobiety i mężczyzny. Wcale nie było tak łatwo przekonać do tego kolegów z mojej frakcji. Chrześcijańscy demokraci ze Skandynawii oponowali, że nazwanie małżeństwa związkiem kobiety i mężczyzny jest absolutnie niedopuszczalne, bo przecież dzisiaj są różne inne rodzaje związków... Uważam za mój sukces, że ostatecznie ten zapis zaakceptowali.

Dlaczego to ważne?
– Bo Parlament Europejski prawdopodobnie już w grudniu zajmie się sprawą łączenia rodzin. A to na pewno zrodzi dyskusję, co właściwie tą rodziną jest! Będzie mowa o problemie poligamii, z którym mamy dziś do czynienia we Francji. No i oczywiście będzie dyskusja nad małżeństwami homoseksualnymi.

Ale ta sprawa zależy przecież od prawodawstwa krajowego?
– Oczywiście, jednak mamy dzisiaj do czynienia z próbami przepchnięcia tych spraw bokiem, przez stopniową zmianę sposobu myślenia Europejczyków. Przy omawianiu różnych innych kwestii coraz częściej pojawia się sformułowanie: „inne formy rodzinne”, albo wezwania państw do uznawania związków homoseksualnych. Dlatego tak ważne jest, żeby moja frakcja w parlamencie przeprowadziła debatę ideową na ten temat wcześniej, przed debatą o łączeniu rodzin.

Po to, żebyście nie kłócili się o definicję małżeństwa na sali obrad parlamentu, ale mówili tam już jednym głosem?
– Tak. Jeżeli moja frakcja zatwierdzi ten program, to w czasie wielu podobnych debat w parlamencie będzie do czego się odwołać. W razie kontrowersji w naszej frakcji pokażemy odpowiedni zapis w programie i powiemy: „Zaraz, zaraz, przecież ustaliliśmy, że będziemy wspólnie działać tak i tak”. Decyzję w sprawie tego programu zarząd frakcji podejmie już w najbliższych dniach. Ale z przyjęciem punktu o obronie rodziny i małżeństwa nie będzie problemów, bo dyskusję mamy już za sobą.

Co jeszcze mówi pański rozdział w sprawie wartości?
– Udało się zwrócić uwagę na wartości uniwersalne. Koledzy zgodzili się ze mną, że nie możemy chronić jakichś „wartości europejskich”. Bo Chińczycy zaraz powiedzą, że oni też chronią prawa człowieka, ale mają inną koncepcję tych praw, na przykład wartości azjatyckie... Musimy więc założyć, że pewne wartości mamy wspólne, uniwersalne. Wypływają one z chrześcijaństwa – choć akurat tego nie udało się zasać wprost. Koledzy z Francji protestują w takich sytuacjach, mówiąc o laickości państwa. Więc osoby, które chciałyby bardziej radykalnych sformułowań, mogą uznać nasz program za słaby. Jednak są w nim konkretne sformułowania np. na temat obrony praw małżeństwa i rodziny. W Parlamencie Europejskim trzeba wchodzić z takimi tematami małymi kroczkami. Wtedy coś z naszych postulatów może się przebić.

Według Marka Jurka Jan Paweł II chciał Polaków w UE po to, żeby otwarli w niej na nowo dyskusję. I to w tych sprawach, które dla zachodnich Europejczyków wydają się już ustalone i zamknięte.
– To dotyczy nie tylko polskich polityków w unijnych instytucjach, ale też Polaków pracujących w Irlandii, Anglii, całej Europie. Nie chodzi wyłącznie o to, co będą tam mówić, ale w jaki sposób będą żyć i budować swoje rodziny. Sądzę, że Jan Paweł II oczekiwał, że my, Polacy, pewne sprawy stojące na głowie będziemy znowu stawiali na nogach.

* Europoseł Platformy Obywatelskiej. Działa we frakcji EPL-ED, posiadającej 37 procent głosów w Parlamencie Europejskim. Do EPL-ED należą polskie partie PO i PSL.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama