Nowy numer 32/2022 Archiwum

Ryzyko praktyki

Myśl wyrachowana: Słowo Boże jest zawsze skuteczne, ale trzeba go użyć.

Najnowsze badania CBOS pokazały krajobraz polskiej religijności po pandemii i skandalach. Liczba Polaków chodzących do kościoła w niedzielę lub częściej stopniała z 46 proc. przed pandemią do 37 proc. obecnie.

Dlaczego ludzie opuszczają Kościół? Deklarowane przyczyny to chyba pretekst. Wydaje się, że głębszym powodem odejść jest niezdolność odnalezienia w Kościele pokarmu, który zaspokaja głód podstawowy, sięgający duszy. A przecież ten pokarm tam jest, dostępny w obfitości i najlepszej jakości. Dlaczego więc tak wielu formalnych wiernych wybiera bezdroża? Czy nie dlatego, że słyszeli tylko teorię wiary, bez praktycznego zastosowania?

Kiedy Izrael na pustyni był spragniony, Mojżesz usłyszał: „Uderzysz w skałę, a wypłynie z niej woda i lud zaspokoi swe pragnienie”. Uderzył laską – i woda popłynęła.

Kościół jest skałą. Woda w nim jest, ale brakuje chętnych, żeby się „wygłupić” i objawić Bożą moc. Tam, gdzie chętni są, woda tryska obficie i ludzie się nawracają. I mówią zdumieni: „Ja takiego Kościoła nie znałem!”. Na każdym kursie ewangelizacyjnym to się dzieje.

Słowo Boże działa, ale Bóg uzależnił jego skuteczność od ludzi, którzy zaryzykują i je zastosują. Ja mam z tym trudności, przyznaję, ale się przełamuję. Niedawno tak właśnie zrobiłem przed supermarketem. Zauważyłem tam kobietę z około dziesięcioletnim chłopcem, siedzącym w wózku, trzymającym kartkę z prośbą o pomoc na operację ortopedyczną. Wyglądało to dość wiarygodnie, więc ludzie rzucali całkiem spore pieniądze. Wtedy przypomniał mi się fragment z Dziejów Apostolskich o tym, jak Piotr powiedział paralitykowi: „Nie mam srebra ani złota, ale co mam, to ci daję: W imię Jezusa Chrystusa Nazarejczyka, chodź!”. Pytam więc tę panią, czy mogę się pomodlić za jej syna. Była dziwnie zmieszana. W końcu wydusiła, że tak. Zapytałem o imię chłopca i przykucnąłem przy nim, proponując mu modlitwę. On też wyglądał na wystraszonego. Uwielbiłem więc Boga w nim i w matce, pomodliłem się o zdrowie dla chłopaka i poszedłem. Po pewnym czasie dotarło do mnie, że prawdopodobnie miałem do czynienia z oszustami, którzy wyłudzali pieniądze. Nie byli przygotowani na taki rodzaj „datku”, stąd przestrach w ich oczach.

Tak więc chyba nie było uzdrowienia ciała (bo i pewnie nie było z czego), ale czy to moja sprawa? Moją sprawą jest wprowadzać słowo w czyn, a co Bóg z tym czynem zrobi, to Jego sprawa.

Nie mam pojęcia, czy to zdarzenie coś w tych ludziach zmieniło, ale myślę, że konfrontacja z rzeczywistością duchową mogła poruszyć ich sumienia skuteczniej niż spotkanie z policją.

Może się i wygłupiłem. Ale tak coś czuję, że nie przed Bogiem.•


KRÓTKO

Certyfikat obłędu

Wkrótce obywatele Austrii będą mogli urzędowo zarejestrować się jako przedstawiciele jednej z… sześciu płci. Teraz oprócz możliwości uznania się za mężczyznę bądź kobietę będą dla nich dostępne opcje: „różna”, „inter”, „otwarta” i „nieokreślona”. Jest to skutek wyroku austriackiego Trybunału Konstytucyjnego, który w 2018 roku uznał, że osoby „niebinarne” mają prawo do odpowiadającego ich poczuciu wpisu w dokumentach. Będzie to miało daleko idące konsekwencje w odniesieniu do takich aktów prawnych jak obowiązek służby wojskowej albo uprawnienia emerytalne. Cóż, czyja głupota, tego problem.

Nie opłaci się

Orzeczenie Sądu Najwyższego, że Konstytucja USA ​​nie zapewnia prawa do aborcji, spowodowało konsternację władz wielu firm, które dotąd angażowały się w promocję zabijania dzieci nienarodzonych. Niektóre marki, takie jak Coca-Cola, zaczęły unikać komentowania tej sprawy, inne z kolei, np. Amazon, zdecydowały się ogłosić dofinansowanie turystyki aborcyjnej dla pracownic. Pomoc w łamaniu prawa stanowego może się dla nich źle skończyć. Prof. Robin Wilson z University of Illinois ostrzegł: „Jeżeli możesz zaskarżyć mnie za aborcję u swojej córki, wykonaną poza granicą stanu, możesz też pozwać Amazon, że zapłacił jej koszty podróży”. Sponsorzy aborcji wiele więc ryzykują. Mogą się wkrótce przekonać, że aborcja jest nie tylko zła, ale też nieopłacalna.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Franciszek Kucharczak

Dziennikarz działu „Kościół”

Teolog i historyk Kościoła, absolwent Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego, wieloletni redaktor i grafik „Małego Gościa Niedzielnego” (autor m.in. rubryki „Franek fałszerz” i „Mędrzec dyżurny”), obecnie współpracownik tego miesięcznika. Autor „Tabliczki sumienia” – cotygodniowego felietonu publikowanego w „Gościu Niedzielnym”. Autor książki „Tabliczka sumienia”, współautor książki „Bóg lubi tych, którzy walczą ” i książki-wywiadu z Markiem Jurkiem „Dysydent w państwie POPiS”. Zainteresowania: sztuki plastyczne, turystyka (zwłaszcza rowerowa). Motto: „Jestem tendencyjny – popieram Jezusa”.
Jego obszar specjalizacji to kwestie moralne i teologiczne, komentowanie w optyce chrześcijańskiej spraw wzbudzających kontrowersje, zwłaszcza na obszarze państwo-Kościół, wychowanie dzieci i młodzieży, etyka seksualna. Autor nazywa to teologią stosowaną.

Kontakt:
franciszek.kucharczak@gosc.pl
Więcej artykułów Franciszka Kucharczaka

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się