GN 43/2020 Archiwum

Rok nie zdjęty z afisza

I kiedyś, i dziś zdarzają się przypadki skandaliczne, bolesne. Tak, przypadki. Ale nie mówcie mi, że księża są zepsuci.

Kończy się Rok Kapłański. Muszę przyznać, że zaskoczył mnie – papież swoim pomysłem, a rok przebiegiem. Niektóre z „roków” życie zdejmuje z afisza jak nudne przedstawienie. Nie ten. Trudno tu o pełne podsumowanie. Więc tylko kilka spojrzeń z mojego okna. Zimą nasz dekanat nawiedził św. Jan Vianney w swoich relikwiach. Nie tylko nas, o czym tu pisać. A jednak. Relikwie przybyły do nas na jeden dzień z diecezji czeskiej. Sobota, pogoda niesprzyjająca, pojechałem do naszej gminno-dekanalnej stolicy w nieco minorowym nastroju: kto tam przyjdzie na taką okazję i przy takiej pogodzie.

Tymczasem zaskoczenie. Kościół pełny, ludzie z miasta i ludzie z wiosek bardzo licznie zgromadzeni. Nasz czeski współbrat, który tę akcję wymyślił, aż promienieje z radości. Ktoś powie: mała sprawa. Może i mała. Ale przecież Jezusowa Ewangelia od małych się zaczynała. Inna migawka to margaretki. To też mała sprawa? A mnie cieszy tych kilka moich margaretek – czyli siedmioosobowych grup ofiarujących modlitwę konkretnemu księdzu. A po latach duszpasterskiej pracy dobrze wiem, że bez modlitewnego wsparcia nie sposób czegokolwiek na tym polu zdziałać.

Inna migawka, a właściwie kilka, to spotkania i pielgrzymki księży. Wróciłem z takiej pielgrzymki w diecezji ostrawskiej, to dla mnie kwadrans samochodem. Wchodzę do cudownie położonego w górach pielgrzymkowego kościoła – pełny! Kościół niewielki, ale widzę, że księży przyjechało wyraźnie więcej niż w latach poprzednich. I jakby trochę inni byli. Bo po nieznośnym ucisku czasów totalitarnych w Czechach księża średniego i starszego pokolenia odreagowują, ale to wymaga czasu. Coraz bardziej są otwarci na siebie, bo czasy wzajemnych podejrzeń o współpracę z reżimem minęły.

Odnoszę wrażenie, że nawet radośniejsi niż my. Kilka tygodni wcześniej byłem na pielgrzymce księży naszej diecezji – liczba uczestniczących w niej kapłanów największa od lat. Tak mi się zdaje, że i atmosfera bardziej „namodlona”, a zarazem przesycona radością. Wbrew wszystkim skandalom wywlekanym z mrocznych zakamarków przeszłości. Bo ogromna większość oskarżeń księży to kumulacja z kilku dziesięcioleci. Czy dziś jest inaczej? Przypuszczam, że podobnie – to znaczy i wtedy, i dziś zdarzają się przypadki skandaliczne, bolesne. Tak, przypadki. Ale nie mówcie mi, że księża są zepsuci.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także