Nowy numer 44/2020 Archiwum

Ściema

Gdy przez chwilę przyjrzymy się naszemu globowi, to dostrzeżemy symptomy, a nawet cały system „ściemniania”, które pojawia się w świecie urządzonym według, zdawałoby się, oświeconych zasad.

Młodzież, gdy słyszy o czymś, co niekoniecznie jest prawdą, kwituje to zwykle słowem „ściema”. Napisałem „zwykle”, ale powinienem raczej napisać „w ostatnich czasach”, bo język młodzieżowy jest bardzo zmienny i wobec tego roczniki odległe zaledwie o kilka lat mają kłopoty z porozumieniem. Paradoksalnie słowo „ściema” czy „ściemniać” odwołuje się do ciemności, a więc domeny diabła. I chociaż dorośli mają liczne słowa oddające w istocie sens „ściemniania”, np. „kłamstwo”, „obłuda” czy „fałsz”, to młodzież ich unika, używając neologicznego eufemizmu.

W gruncie rzeczy „ściemnianie” brzmi trochę niepoważnie i łagodnie, nie zdradzając szatańskiej inspiracji. I o to zapewne chodzi. Kto zresztą z młodych poważnie traktuje szatana? Gdy przez chwilę przyjrzymy się naszemu globowi, to dostrzeżemy symptomy, a nawet cały system „ściemniania”, które pojawia się w świecie urządzonym według, zdawałoby się, oświeconych zasad. A jednak… Trudno się pozbyć wrażenia, że ktoś ściemnia, gdy słyszymy o ociepleniu klimatu jako wyniku działalności człowieka. Pogląd taki nie wytrzymuje konfrontacji z wybuchem małego wulkanu na Islandii, który skutecznie paraliżuje ruch lotniczy nad Europą. A co będzie, gdy wybuchnie ten naprawdę duży, tuż obok?

Nie wiem, co będzie, ale z tym dymem wulkanicznym to też jakaś ściema – ja to widziałem tylko w telewizji. W wyniku alarmu odwołali przyjazd na pogrzeb przywódcy świata zachodniego. Małą pociechą jest to, że nie przyjechali też na paradę do Moskwy – jedynie Angela Merkel reprezentowała uczestników walk o Berlin(?).
Słyszałem też o nadchodzącej pandemii grypy. Inni również – ponieważ dysponują pieniędzmi – rzucili się do kupowania oferowanej przez koncerny szczepionki. Alarm odwołano, zarazy nie ma, pieniędzy też nie. A przydałyby się na przykład na ratowanie Grecji i innych krajów strefy euro, które mają poważne kłopoty.

Pamiętają Państwo zapewne, jak niecały rok temu namawiano nas do wejścia do strefy euro. Miało to nas zabezpieczyć przed negatywnymi skutkami wahań kursów: ściema. Można by sobie dać radę z katastrofą, na przykład dewaluując drachmę, której jednak nie ma, bo z powodu kolosalnej „ściemy” wpuszczono Grecję do Eurozony, w której nie powinna się znaleźć! Teraz musimy, niezależnie od tego, czy jesteśmy w strefie euro, czy nie, niezależnie nawet od tego, czy byliśmy kiedykolwiek w Grecji, czy nie, dołożyć do ratowania greckiego państwa. Jak się zdaje, od czasów Troi nie było tylu kłopotów z Grekami, a to wszystko z powodu ściemy. Tradycja konia trojańskiego nie umiera!

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także