Nowy numer 49/2020 Archiwum

Majowe spostrzeżenia

Wydaje się, że główną przyczyną powodzenia nauczycieli w Finlandii jest to, że od lat tam nie było reformy szkolnictwa, więc nauczyciele nie muszą na wyścigi proponować nowych programów

W maju mamy a) Komunie, b) matury, c) pielgrzymki, d) porządki wiosenne, e) zimnych ogrodników, itd., itp. Proszę zgadnąć, co będzie tym razem przedmiotem moich dociekań? Oczywiście: b) matury. Dlaczego oczywiście? Dlatego, że jakkolwiek inne sprawy są ważkie, to jednak matura jest wstępem do dorosłego życia. I wstępem do studiowania, a z racji pełnionej funkcji muszę się interesować ewentualnymi kandydatami. W tej kwestii niedawno zagadnęła mnie pewna dziennikarka, która, powołując się na dane komisji egzaminacyjnej, twierdziła, że jedynie 20 proc. tegorocznych maturzystów wybrało matematykę. Nie jest to zbyt pomyślny prognostyk w świetle przyszłego roku, kiedy to matematyka ma się znaleźć wśród obowiązkowych przedmiotów. Coś czuję, że powołując się na tegoroczny wybór, ktoś zainicjuje kampanię na rzecz przełożenia powrotu matmy do rygorów jeszcze o rok. Tak to ów powrót jest przekładany już blisko dziesięć lat, począwszy od decyzji pani minister Łybackiej.

W każdym razie jest to bardzo smutne, że mimo wysiłków wielu osób, młode pokolenie lekceważy rolę matematyki. Ale być może jest to nieuniknione wobec powiększenia liczby pobierających naukę w szkole średniej. Trzeba sobie bowiem jasno powiedzieć, że tutaj sprawdza się zasada dialektyki: ilość przechodzi w jakość (w tym wypadku ilość jest duża, co wpływa nieuchronnie na obniżenie jakości). Jakość zaś polskiego szkolnictwa nie jest oceniana zbyt wysoko, w przeciwieństwie na przykład do systemu edukacji fińskiej, w której nauka zaczyna się od siódmego roku życia. Jak się jednak wydaje, główną przyczyną powodzenia nauczycieli fińskich jest to, że od lat w tamtym kraju nie było reformy szkolnictwa, wobec czego nauczyciele nie muszą tam na wyścigi proponować nowych programów.

Matematyka (lub jej brak) na egzaminie maturalnym to rzecz ważna, ale nie najważniejsza. Na razie mamy obowiązkową maturę z polskiego i języków obcych. Egzamin z języków obcych powinni zdać przede wszystkim kandydaci na europosłów. Co do egzaminu z języka polskiego, to za każdym razem, dowiadując się o tematach, przecieram oczy. Zdawałem maturę już niemal cztery dziesiątki lat temu. Tematy były mniej więcej te same co dziś. To znaczy, że w pojęciu egzaminatorów nic się w ciągu tych czterech dekad nie wydarzyło! Za moich czasów kazano analizować ,,Chłopów” i dziś też. Jedyna różnica – dziś obowiązuje ,,klucz”, wobec czego nie można rozwinąć skrzydeł. Ale młodzież już nie czyta tyle co kiedyś, więc klucze są niezbędne. A może nawet wytrychy.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także