Nowy numer 48/2020 Archiwum

Tematy do debaty

Im dłużej trwa nasza przygoda z demokracją, tym bardziej jestem przekonany, że przede wszystkim politycy nie powinni zajmować się ważnymi sprawami

Ktoś mnie spytał, czy Sejm naprawdę musi zajmować się szkolnymi mundurkami, jakby nie było ważniejszych spraw. Otóż, im dłużej trwa nasza przygoda z demokracją, tym bardziej jestem przekonany, że przede wszystkim politycy nie powinni zajmować się ważnymi sprawami, bo one ich na ogół przerastają. Nawet w sprawach czwartorzędnych potrafią pierwszorzędnie namieszać, więc niech już raczej mówią o mundurkach albo o piłce nożnej. Och nie, nie o piłce nożnej.

Wynik nieszczęsnego meczu Polska–Austria uratował europejskich kibiców przed koniecznością oglądania tych drużyn w dalszej fazie rozgrywek. Za-miast podziękować sędziemu za oczyszczenie futbolowej atmosfery, prezydent zaczął sarkać i swoim zwy-czajem powiedział coś oczywistego i niezrozumiałego zarazem („nie wygrywa się meczu, strzelając karnego w ostatniej minucie”: to oczywiste, bo nikt tu nie wygrał, a niejasne, bo jednak czasami tak się wygrywa). Przy okazji wyszło na jaw, że ojciec Rzeczypospolitej nie wie, kogo usynowił niedawno w jej imieniu – pomylił nazwisko najlepszego naszego gracza, który zdobył gola ze spalonego.

Ponieważ politykom się wy-daje, że muszą podlizywać się wyborcom, głowie państwa nie ustępowali dzielni rycerze krucjaty miłości: minister sportu bredził o arbitrze jak szalikowiec, zaś personifikacja dobroci, czyli pan premier, przyznał się do morderczych zamiarów. Teraz widać, jak dalekowzroczna była decyzja o odwołaniu wyjazdu premiera na mistrzostwa: mielibyśmy niezły pasztet. Na szczęście nie doszło do aktów przemocy, które mogłyby zagrozić całości Unii Europejskiej, ale Unia i bez tego jest groźna sama dla siebie. I przede wszystkim dlatego, że politycy – tym razem europejscy – zabrali się za konstytucję, czyli tzw. traktat. W przeciwieństwie do demokracji, która ma same wady i tylko jedną domniemaną zaletę (podobno nie ma lepszego ustroju), traktat ma same zalety i tylko jedną wadę – Irlandczycy tych zalet nie widzą.

Zwłaszcza, jak to ujął pewien rozgoryczony euroentuzjasta, nie widzą ich ultrakatolicy, rzekomo odpowiedzialni za wynik irlandzkiego referendum. Ultrakatolicy ponadto biją żony, zmuszają nieletnią do utrzymania ciąży, rzucają urok na krowy, przerabiają feministki na macę i są ostatnią szansą dla tonącej polskiej lewicy, która ryczy tym głośniej, im mleka mniej daje. Podobno lewica czerpie inspirację z antyklerykalizmu hiszpańskiego premiera Zapatero. Zapewne polskiej demokracji potrzebna jest lewa noga, ale rycząca noga to idea, której ojcem mógłby być inny Hiszpan: surrealista Salvador Dali.

« 1 »
oceń artykuł Pobieranie..

Agata Puścikowska

Dziennikarz działu „Polska”

Absolwentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej na Uniwersytecie Warszawskim. Od 2006 r. redaktor warszawskiej edycji „Gościa”, a od 2011 dziennikarz działu „Polska”. Autorka felietonowej rubryki „Z mojego okna”. A także kilku wydawnictw książkowych, m.in. „Wojenne siostry”, „Wielokuchnia”, „Siostra na krawędzi”, „I co my z tego mamy?”, „Życia-rysy. Reportaże o ludziach (nie)zwykłych”. Społecznie zajmuje się działalnością pro-life i działalnością na rzecz osób niepełnosprawnych. Interesuje się muzyką Chopina, książkami i podróżami. Jej obszar specjalizacji to zagadnienia społeczne, problemy kobiet, problematyka rodzinna.

Kontakt:
agata.puscikowska@gosc.pl
Więcej artykułów Agaty Puścikowskiej

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zobacz także