Nowy numer 48/2020 Archiwum

Polowanie na jednorożca

Więź, która łączy kobiety z Bogiem, jest wyjątkowa, tajemnicza i głęboka.

W sztuce średniowiecznej jednorożec często jest przedstawiany na dziewczęcych kolanach. Dziki, silny i szybki jak wiatr, poddawał się jedynie niewinności i łagodności. Ponoć kiedy na leśnej polanie spotykał swoją wybrankę, ssał jej pierś jak dziecko, po czym kładł głowę na jej łonie i usypiał. A wtedy z krzaków wyskakiwała zgraja hałaśliwych mężczyzn, żeby go zabić. Mierzyli do niego z kusz, nakłuwali dzidami, zastawiali sieci, kierowani ślepą żądzą przejęcia i wykorzystania jego niezwykłej mocy. Róg jednorożca, zwany alikornem, uchodził bowiem za panaceum na wszelkie choroby, niezawodny środek na potencję i zabezpieczenie przed truciznami.

Czy jednorożce żyły naprawdę? Średniowieczni mnisi byli tego równie pewni jak istnienia słoni i hipopotamów. Wprawdzie relacje naocznych świadków należały do rzadkości, ale po całej Europie krążyły… rogi jednorożców. Możnowładcy inwestowali w nie głównie ze strachu przed otruciem. Za wykonane z alikornu kielichy, filiżanki czy łyżeczki płacono więcej niż za złoto, perły i rubiny. Nieco niższe ceny osiągał leczniczy proszek z rogu jednorożca, który w polskich aptekach sprzedawano jeszcze w XVIII w. Autor „Nowych Aten” (pierwszej polskiej encyklopedii) Benedykt Chmielowski wywodził z tego faktu „oczywistą prawdę”, że jednorożce „są na świecie, ale ich bardzo mało, i w odległych, bo w indyjskich i etiopskich krajach”.

W 1530 r. Zygmunt Stary otrzymał róg jednorożca w prezencie od pogromcy Tatarów, starosty barskiego Bernarda Pretwicza. Mimo nalegań króla, darczyńca nie ujawnił szczegółów polowania. Było to już trzecie takie trofeum w skarbcu królewskim na Wawelu. Niestety, zaledwie dziesięć lat później polski władca pozbył się drogocennego alikornu na rzecz króla Czech i Węgier Ferdynanda I Habsburga. Dopiero przedstawiciele słynnej niemieckiej dynastii docenili go. Ferdynand, który wkrótce awansował na cesarza, używał go w charakterze berła, a jego następca Maksymilian II postanowił, że z uwagi na bezcenną wartość róg nie może być nigdy odstępowany, wypożyczany, zastawiany ani sprzedawany. Prawdopodobnie dzięki tej zapobiegliwości trofeum można dziś oglądać w wiedeńskim Kunsthistorisches Museum.

Pod względem ekonomicznym inwestycja Habsburgów okazała się klapą. Autentyczny kult, jakim alikorn cieszył się przez setki lat, nie zapobiegł drastycznemu spadkowi jego wartości. A wszystko przez oświeceniowych uczonych, którzy ostatecznie wykreślili jednorożca z encyklopedii przyrody, wyjaśniając przy okazji tajemnicę rogu. Według nich, był to kieł narwala, transportowany do Europy w XVI i XVII w. przez ekspedycje wielorybnicze. Chciwi wielorybnicy w porozumieniu z kupcami i aptekarzami mieli przez dziesięciolecia oszukiwać możnowładców i pacjentów, sprzedając im metrowy, spiralnie skręcony ząb ssaka z rodziny waleni w zawyżonej cenie.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama