Nowy numer 48/2020 Archiwum

Eurofelieton na 20-lecie niepodległości

Opinię społeczną tworzymy sami, przekonując ludzi do swoich poglądów

Miesiąc temu pisałem o atakach w Europie na Papieża. Ich novum polega na tym, że atakują politycy i instytucje demokratyczne, nie tylko media. Teraz antypapieską deklarację przygotowują hiszpańskie Kortezy. Od miesiąca wzywam nasz Parlament do wystąpienia w obronie Ojca Świętego. Ale z perspektywy cywilizacji życia mamy Sejm niemy. Za to bardzo wymownego premiera. Donald Tusk ogłosił, że nie ma już starej i nowej Europy. Nie przekonało to demonstrujących pod Pałacem Stalina stoczniowców. Nie przekonało ich, bo na własnej skórze przekonali się, że to, co w Unii (traktatowo!) przysługuje wschodnim Niemcom, nie przysługuje Polsce. Niemcom art. 87-2b Traktatu Ustanawiającego Wspólnotę Europejską przyznał prawo do państwowego finansowania naprawy gospodarczych skutków komunizmu.

W Polsce prawo europejskie uznaje to samo za niedopuszczalne naruszenie świętych praw rynku. Janusz Lewandowski, prawdopodobny minister w następnej Komisji Europejskiej, mówi, że powinniśmy się z tego cieszyć, bo pomoc publiczna szkodzi państwom, które jej udzielają. Szkoda, że nasi stoczniowcy nie rozumieją, że Komisja Europejska dla dobra polskich stoczni odebrała im pomoc udzieloną na ich szkodę przez państwo polskie. Donald Tusk reedukuje stoczniowców, Europejski Trybunał Sprawiedliwości naprawia polską świadomość historyczną. Trybunał wystąpił w obronie polskich sędziów, którzy pracowali dla Służby Bezpieczeństwa PRL. Prawa człowieka są bezlitosne, szczególnie wobec antykomunizmu, który zawsze z punktu widzenia praw człowieka był dosyć podejrzany.

Piszę o tym wszystkim, bo przez ostatnie tygodnie z wielkimi fanfarami obchodziliśmy pięciolecie naszego udziału w Unii Europejskiej. W kilku dyskusjach publicznych starałem się moim rozmówcom wytłumaczyć, że najważniejsze sprawy Polski dzieją się obok Unii Europejskiej, która – poza wzrostem konsumpcji – nie rozwiązała i nie rozwiąże naszych problemów: kryzysu demograficznego, masowej emigracji młodzieży, degradacji życia politycznego. To sprawa naszej odpowiedzialności, której nie zastąpią żadne eurozaklęcia. Tak jak eurozaklęcia ekonomiczne nie zastąpią polityki gospodarczej. W Europie mamy kryzys, w naszym regionie najsilniej odczuwają go Słowacja, która już przyjęła euro, i Litwa, która podporządkowała się finansowym rygorom unii walutowej.

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama