Nowy numer 2/2021 Archiwum

Chatka europejskiej historii

Wygląda na to, że Dom Historii Europy będzie koślawą chatką, a nie miejscem wspólnej pamięci Europejczyków

Rok 1917 i rewolucja bolszewicka to bardzo ważne cezury historyczne, ale dlaczego autorzy nie zauważają wybuchu I wojny światowej w 1914 r.? W podsumowaniu wojny nie ma wzmianki o powstaniu państw w Europie Środkowej i Wschodniej. Przekonanie, że problemy z mniejszościami zrodziły się dopiero w chwili powstania nowych państw w Europie Środkowej i Wschodniej, to typowe zniekształcenie historii z punktu widzenia Zachodu. Jest to kompletny fałsz. Państwem wieloetnicznym były nie tylko Prusy (Niemcy), Austro-Węgry i Rosja, ale także w specyficzny sposób – Wielka Brytania. I wszystkie one miały problemy z mniejszościami narodowymi

W okresie międzywojennym autorzy programu zauważają głównie ekstremizmy faszystowskie, nie zauważają zaś polaryzacji opinii, w której równie groźny był ekstremizm lewicowy, czyli komunizm. Na przykład wedle programu, początkiem wojny domowej w Hiszpanii była akcja gen. Franco, a nie okrucieństwa i chaos Republiki. W programie razi też nieporadność językowa, będąca być może dziełem tłumaczy. Za przykład niech posłuży zdanie: „Wywołanie drugiej wojny światowej udało się Hitlerowi dopiero po zawarciu w dniu 23 sierpnia 1939 r. paktu o nieagresji niemiecko-radzieckiej z radzieckim dyktatorem i śmiertelnym wrogiem ideologicznym Józefem Stalinem”. Nie ma tu ani słowa o tajnym protokole dodatkowym do tego paktu. Brakuje też wzmianki o sojuszach Polski z Francją i Wielką Brytanią, bo niby dlaczego miały one, jak zauważają autorzy, wypowiedzieć wojnę Hitlerowi?

Traumatycznym przeżyciem (dziwne sformułowanie, tak jakby wszyscy przeżyli to doświadczenie!) była w latach II wojny światowej nie tylko okupacja niemiecka, ale także sowiecka. Po wojnie celem ZSRR nie było po prostu „utworzenie pierścienia państw buforowych”, bo tak czyni wiele państw, ale dogłębna sowietyzacja tych państw poprzez terror i propagandę, a także rozprzestrzenianie rewolucji komunistycznej. Czy w muzeum znajdzie się wzmianka o zachodnich partiach komunistycznych, które żądały od swych członków poparcia ZSRR, nawet gdyby zaatakował on ich własne państwa? Raczej wątpię.

W programie słabo zaznaczona jest rola „Solidarności” w podkopaniu podziału Europy, a zupełnie brakuje wzmianki o polskim Okrągłym Stole i wyborach z 4 czerwca 1989 roku. To tam przecież zapoczątkowano zmiany systemowe. To przez te wydarzenia mógł upaść mur berliński, który ma stać się symbolem końca podziału Europy. W sumie prezentowany obecnie program Domu Historii Europy jest bardzo słaby. Zawiera wiele fałszywych interpretacji i przemilczeń. Jeśli powstanie w Brukseli w proponowanym kształcie, stanie się niewątpliwie miejscem wielu demonstracji protestacyjnych. Nie wiem, czy o to chodzi autorom i jak się do tego programu ustosunkowuje polski współautor, prof. Borodziej...

« 1 2 »
oceń artykuł Pobieranie..

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Polecane filmy

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama