Nowy numer 32/2022 Archiwum

Magdalena Korzekwa-Kaliszuk: wielki dzień dla życia w USA

- Ten wyrok jest wielkim sukcesem wszystkich ludzi, którzy nie zgadzają się na zabijanie. Zza oceanu płynie nadzieja, że okrutne prawo aborcyjne będzie się zmieniać również w krajach europejskich – podkreśla Magdalena Korzekwa – Kaliszuk, komentując wyrok Sądu Najwyższego w USA znoszący federalne prawo do aborcji.

Publikujemy komentarz Magdaleny Korzekwy – Kaliszuk, prawniczki zaangażowanej w działalność pro-life:

Wielki dzień dla życia w USA

Aborcja nie jest już prawem konstytucyjnym w USA! Wyrok Sądu Najwyższego USA z 24 czerwca w sprawie Dobbs vs. Jackson oznacza uchylenie wyroku w sprawie Roe vs. Wade z 22 stycznia 1973 r., co w praktyce oznacza, że kompetencje do decydowania o prawie do życia wracają do kompetencji poszczególnych stanów. Przez prawie 50 lat obowiązywania prawa na podstawie wyroku Roe vs. Wade poszczególne stany USA nie mogły zakazać aborcji. Podejmowano wiele prób ograniczenie możliwości zabijania dzieci przed urodzeniem. 13 stanów w ostatnich latach próbowało ograniczyć u siebie aborcję, najczęściej do momentu, gdy można usłyszeć bicie serca dziecka, ale nawet takie ograniczenie, było uchylane przez sądy stanowe. Kolejnych 13 stanów również podejmowało próby walki z aborcją.

Przeczytaj:  Biskupi USA o zniesieniu prawa do aborcji: historyczny dzień w życiu naszego kraju

Nowy wyrok Sądu Najwyższego sprawił, że poszczególne stany mogą nie tylko ograniczyć aborcję, ale wprowadzić pełną, bez wyjątków ochronę życia każdego dziecka. W czterech stanach, Texas, Kentucky, Louisiana, Missouri już w dniu wydania wyroku obowiązuje nowe prawo. To oznacza, że jeśli w tych stanach na 24 czerwca br. zaplanowano aborcje na życzenie, to zgodnie z nowym prawem, musiały one zostać odwołane. Nowy wyrok Sądu Najwyższego oznacza uratowanie życia konkretnych dzieci od dnia jego wydania.

Ten wyrok jest wielkim sukcesem ruchów pro-life, a ściślej mówiąc, wszystkich ludzi, którzy nie zgadzają się na zabijanie. Nie byłby możliwy, gdyby Donald Trump jako prezydent USA nie mianował sędziów Sądu Najwyższego, którzy mieli odwagę zmienić bieg historii.

Przeczytaj także: 

Wyrok nie oznacza na tę chwilę wprowadzenia ochrony życia dzieci od momentu poczęcia w całych Stanach Zjednoczonych, a jedynie oddaje tę możliwość poszczególnym stanom. Istnieje ryzyko, że podjęta będzie próba wprowadzenia aborcji jako praw federalnego przez kongres i senat. Istnieje także ryzyko, że w tych stanach, w których obowiązują najbardziej ostre przepisy aborcyjne, pozwalające na aborcję w każdym momencie ciąży, dalej będą zabijane masowo dzieci. Wyrok daje jedynie możliwość decydowania o prawie do życia poszczególnym stanom, co jest pierwszym dobrym krokiem ku większej ochronie życia, jeśli weźmie się pod uwagę zaangażowanie ludzi pro-life z wielu stanów.

Wyrok świetnie współgra z Wyrokiem Trybunału Konstytucyjnego w Polsce, który zakończył dyskryminację dzieci z powodu podejrzenia stanu zdrowia i nie pozwala na ich zabijanie. Te wyroki pokazują, że istnieją sędziowie, którym nie jest obojętny los dzieci, którzy mają odwagę ich bronić i którzy nie ulegają aborcyjnej ideologii i propagandzie. Ten wyrok pokazuje też, jak działają lobbyści aborcyjni. Z jednej strony politycy i działacze aborcyjni wiele mówią o wolności do decyzji, podczas gdy wyrok, który właśnie przywraca stanom możliwość decydowania o tym, jakie obowiązuje u nich prawo, oprotestowują.

Zza oceanu płynie nadzieja, że okrutne prawo aborcyjne będzie się zmieniać również w krajach europejskich.

« 1 »

Wyraź swoją opinię

napisz do redakcji:

gosc@gosc.pl

podziel się

Zapisane na później

Pobieranie listy

Reklama